|
Archiwum
Ostatnie notki
Zakładki:
C'est moi
Narzędziownia
Sprawdzam
Takie sobie
|
wtorek, 09 lutego 2010
Podnoszenie ducha?
Duch mój, spłynął w stopy i siedzi tam kamienną opuchlizną nie pozwalając mi odbić się od ziemi. Wychodzę po drabinie, z samego dna, gdzie deptałem w białych ‘nogawiczkach’ osad, który się tam zgromadził. Muliste dno zmusza mnie do wspinaczki. Bez asekuracji, bez liny, bez trzymanki. Słowo nie oddaje znaczenia, ono umyka ze zdania, czyniąc go pustym. Tekst pisany nogami, pompowany siłą mięśni, jak ponton, który ma unieść mnie na powierzchni wody. Dokopałem się do źródła, które uśpił muł. Dno i czterdzieści metrów mułu – tyle mi wyszło z podnoszenia ducha! Gniot.
sobota, 06 lutego 2010
Wiwisekcja?
Nikt nie wie, co kryje wnętrze, dopóki sam tam nie zajrzy. Może trochę więcej wiemy o swoim własnym środku, o wnętrzach innych, wiemy tyle ile zdołamy dostrzec przez otwarte usta. W sumie, mało obchodzą mnie wnętrza, do których łatwo jest zajrzeć. Ukryta tajemnica, zwykła ciekawość i wiwisekcja – stanowią czasem motory życia. Piękna powłoka, kryje często paskudny środek. Pod niepozornym płaszczem, można znaleźć coś wyjątkowego. Wczoraj przyszła do mnie pewna myśl. Pierwszy raz w życiu poznałem ją tak bardzo osobiście, a zarazem tak nienaturalnie naturalnie, ale odeszła tak szybko, jak się pojawiła. Przegoniła ją moja własna odpowiedzialność. Mierzi mnie życie, z jego głupimi problemami, ze schematem każdego dnia, z powtarzającymi się do urzygania czynnościami. Gdybym choć raz, mógł pozwolić sobie na bycie dzieckiem z takim klasycznym wielkim ADHD. Nie musieć zważać na nic i na nikogo, tylko wykrzyczeć swoją wściekłość i bezsilność wobec niektórych zdarzeń nie mając na względzie konwenansów i konsekwencji. Potem roztrzaskać sobie łeb o pierwszą stabilną rzecz w zasięgu wzroku. Stracić świadomość i obudzić się zupełnie odizolowanym od wszystkiego. Chciałbym wiedzieć, czego nie czuje autystyczny człowiek i zapamiętać to nieczucie. Tak wielu rzeczy jeszcze o sobie nie wiem, a tak dobrze się znam. That will do.
wtorek, 02 lutego 2010
poniedziałek, 01 lutego 2010
Who is TROLL?
Trollom moje stanowcze: spierdalaj! Troll to zjawisko występujące nagminnie na blogach i forach dyskusyjnych. Znalazłem artykuł, który je doskonale opisuje, zachęcam do przeczytania. Od siebie, chciałbym dodać jeszcze, że przykładowy troll zazwyczaj: - dowodzi, jakim jesteś ignorantem - doszukuje się wszędzie swoich praw, najczęściej na twoim blogu - skoro jest to blog otwarty, ma prawo na nim nasrać - skoro nie zamknąłeś komentarzy, musi skwapliwie skorzystać z prawa, nie przywileju komentowania - czepia się słówka tak długo, aż go wygonisz ze swojego bloga - jeśli takiego wygonisz, będzie siedział wieczność, gdyż sądzi, że robi ci tym na złość - upierdliwie chce dyskutować nie o notce, a o tobie i wygarniać ci jaki jesteś, podpierając to wątpliwymi dowodami - staje się obrońcą innych trolli, - nie dyskutuje, nie przedstawia swojego zdania, na temat podjęty w tekście, a nieustannie tworzy twój portret - zarzuca ci nietolerancję i to, że jesteś niemiły dla tych, którzy są innego zdania, niż ty sam, nie widząc, że notka nie jest o tobie, a o jakimś innym zupełnie zjawisku - o czym byś nie napisał, zawsze krytykuje nie treść, a ciebie - jego głos, nie ma na celu polemizowania z twoimi poglądami, a wywołanie kłótni i zrobienie z ciebie debila - jedyną zasadą, jaką się kieruje, jest jego prawo, do tego, by wejść do ciebie i ci przysrać, natomiast ty nie masz prawa się bronić, bo jesteś chamem - łazi namolnie tam, gdzie go ewidentnie nie chcą - wszczyna wojny z każdym, kto śmie być zgodnym z twoimi poglądami, a nie jego - jeśli mu odpowiesz, to nie odpuści - jeśli mu nie odpowiesz, także nie odpuści - będzie wymyślał coraz to durniejsze argumenty i szyderczo cieszył się, że zdenerwował wszystkich - będzie wrzeszczał w niebogłosy o swoich prawach na twoim blogu i negował wszystko, co tylko napiszesz Można mnożyć przykładowe zachowania trolla. Można poczytać komentarze, nawet na tym blogu. Można zrobić, co się chce i można nie robić nic.
niedziela, 31 stycznia 2010
Zamknięty kosmos.
Mieszczę w sobie wiele światów, a każdy z nich, ma swojego boga i swojego demona. Wszystkie zdarzenia, których jestem udziałem, albo twórcą, starannie segreguję w odpowiednich miejscach umysłu, jak w świątyniach, przynależnych określonemu bogu i sprzężonemu z nim demonowi. W takim porządku światów, łatwiej mi się odnaleźć. Jednak życie - a żyję przecież - jak jakiś marny sabotażysta, często wprowadza w ten uporządkowany wszechświat swojego złodzieja, który przeszukuje wszystkie zakamarki, wyrzuca z nich poukładane rzeczy, wprowadzając wszechobecny chaos, nie wiedząc czego właściwie szuka. Chaos bywa twórczy i bywa także niszczący. Burzy przyjęty porządek wszechświata, przewartościowuje dawno zapomniane szeregi wszelkich systematyk. Obala jedne prawdy, wprowadza inne. Otwiera lub zamyka oczy. Iskra, pełzając po loncie, dotyka wreszcie laski dynamitu i powoduje wybuch. Próbuję ułożyć wszystko na swoim miejscu, ale tego jest tak dużo, że nie potrafię przywrócić pierwotnego rzeczy porządku. Brakuje elementów, które uległy zniszczeniu, które strawił chaos. Z Białego Karła, rodzi się Supernowa, taka sama, ale nie ta sama. Niby wszystko wygląda podobnie, mając swoje nowe miejsce w przestrzeni, ale różnice dostępne są nielicznym. Nie wybranym, a umiejącym patrzeć, posiadającym dar zapamiętywania przeszłości. Ja nie wiem, co jest ważniejsze bardziej, a co jest nieistotne. Uczę się świata każdego dnia, bo świat stanowię ja. Jestem jego małą cząstką, którą być może mogą dostrzec tylko naznaczeni pewnym rodzajem wrażliwości. Wrażliwość nie jest zależna od płci, wrażliwość nie czyni nikogo śmiesznym, ani słabym, ani wielkim, ani innym. Z tym trzeba się urodzić, to jest uśpione w genach wystarczy to przebudzić i nauczyć się korzystać. Wszystko można sprowadzić do parteru, to bardzo proste, to potrafi każdy przeciętny użytkownik życia. Ale nie każdy potrafi otworzyć Trzecie Oko i spojrzeć tak, by nie zabiła go ujrzana prawda.
|