Archiwum
[ zobacz księgę | dopisz do księgi ]
Pogoda Kraków z serwisu
niedziela, 01 kwietnia 2018
Niczego od nikogo.

muza

 

Gdyby kiedykolwiek (za chwilę, za rok, za lat 20, 100), ktokolwiek (bożek, guru, człowiek, kosmita) chciał dać mi drugą (kolejną?) szansę na istnienie w ziemskiej realności i gdybym wiedział to, co wiem dziś powiedziałbym – NIE ! Gdybym jeszcze kolejny raz musiał się z tym wszystkim zmierzyć i dar ów (jakości wątpliwej) - życie przyjąć – wszystko wyglądałoby inaczej.

Żadnych miłości spełnionych czy nie, żadnych robaczywych uczuć, czczych deklaracji, obiecanek,  oczekiwań czy wystrzyżeń. Wysokich i niskich uniesień nie chciałbym.

Żadnych bab, ani pięknych, ani mądrych ani, dobrych, ani złych – na trzy chuje w bok ode mnie diabelskie kurwa nasienie! Won!

Żadnych moich pomiotów! Zero dzieci, ani synów, ani córek – NIC! Żadnych krwiopijców, o których do końca życia martwić się musisz i zabiegać nie dostając w zamian NIC, a przysłowiową szklankę wody i tak poda ci jakaś opłacona sowicie obca baba!

Byłbym – gdybym być musiał – sam samemu panem! I tak człowiek sam jest ze swoimi problemami i nikt mu nie ulży ani nie pomoże. A jeśli już cud taki się zdarzy (w co wątpię), że ktoś rękę podać ci zechce, to jak już cię z bagna wywlecze (barkowy staw ci wyrywając z korzeniami), zapłaty będzie oczekiwał i wdzięczności do ostatniego twego tchnienia.

Wiem, nic za darmo i bezinteresownie w tym życiu nie ma, za wszystko trzeba sowicie zapłacić.

Wolę dostać rachunek za przysługę na nim konkretna cena, niż tzw. długi wdzięczności i okazy łaski.

SPIERDALAĆ, NIC OD NIKOGO DARMO NIE POTRZEBUJĘ I NIE CHCĘ! Bez łaski!

18:23, bezpodstawnie , pieprzenia
Link Komentarze (10) »
sobota, 03 lutego 2018
Medycyna naturalna.

&

Jestem mężczyzną w wieku podeszłym i jak na ten okres życia przystało, nękają mnie choroby różne. Od kilku miechów znowu mam rwę barkową (kolejny raz, naprzemiennie u mnie występuje albo u góry albo u dołu). Jakoś tak od kilku dni wyjątkowo ból przybrał na sile. Nie mogę spać pomimo różnych basenów, masaży, ćwiczeń, mimo iż zjadłem już wszystko dostępne na rynku oraz smarowałem się wszystkim! Nic, słownie: NIC nie pomaga, ani nie przynosi ulgi. Przypomniało mi się, jak w dzieciństwie ojciec na korzonki przykładał sobie skórkę z królika i mówiło się, że najlepsza jest z kota. Nie mieliśmy skórki z kota. Cierpiąc tak w milczeniu, próbowałem wymyśleć jakiś sposób by pozbyć się bólu i wpadłem na genialny pomysł! Nie mam żadnych skórek, ale przecież mam kota i w każdej chwili go sobie mogę przyłożyć! Zwlokłem się z wyrka i zwabiłem kota kawałkiem kiełbasy (on się nie lubi łasić), po czym chwyciłem dziada i próbowałem sobie przyłożyć między szyję a bark, żeby mnie gnojek mały wygrzał oraz napromieniował energią niwelującą brachialgię. Niestety mój nienawidzący czułości kocik, ugryzł mnie, podrapał i zwiał! Co za menda aspołeczna! Jaka niewdzięczność! Nosz jakbym miał sprawną rękę (czyt. niebolącą), to bym go złapał i przetrzepał skórkę! Ostatnia iskierka nadziei (na ulgę) we mnie zgasła! Odżyła jednak pomysłowość. Przypomniało mi się, że przesz mam jeszcze psa! Zawołałem dziada po imieniu, przyleciała (bo to sunia jest), ledwo wlazła na łózko (stara, tłusta jamniczka) i patrzy na mnie. Pokazuję na szyje i mówię: „noo ooooooć, tu”. Pomalutku, patrząc na mnie jak na durnia, psisko podczołgało się po kawałeczku z okolicy mych stóp w okolicę mej szyi i położyło się tam, gdzie miał magnetyzować mnie sierściuch przebrzydły - kot. Kochane stare psisko! Usnęła tak na mnie chrapiąc niemiłosiernie (syn twierdzi, że ja chrapię gorzej, bo słyszy mnie przez drzwi). Stwierdzam co następuje: czas wykąpać psa, bo capi psem! Odkryłem także, iż 1 kilogram psa, waży jakieś … 8 kilogramów kota. W sensie, że jest o tyle cięższy jak tak na człowieku leży. Musiałem w końcu zepchnąć psa z szyi, bo myślałem, że mnie udusi. Ale powiem Wam, że trochę zelżało. Nie twierdzę, że to od psiego tulenia, ale na pewno mi ono nie zaszkodziło!

08:15, bezpodstawnie , pieprzenia
Link Komentarze (23) »
wtorek, 23 stycznia 2018
Nie kumam...

wspomnienie

 

Jestem wkurwiony, wkurwiłem się niewyobrażalnie, choć od jakiegoś czasu nie zdarza mi się to zupełnie, albowiem jestem bardzo stary i nie mam siły na tego typu ekscesy. Cóż było powodem mojego wkurwa, a raczej inspiracją do napisanie tego tekstu? Powodem są obecne cele i wartości… Żenada po stokroć kurważ jego mać!

 Otwieram kredens (moi czytelnicy zapewne wiedzą co to takiego) i wyskakuje na mnie ta obleśna ‘polska barbi’. Ojezusiemaryjo! Jak można doprowadzić się na własne życzenie i za własne (mam nadzieję) pieniądze do takiego obleśnego stanu!? Babsko jest obrzydliwe i jakem stary dziad, to patykiem bym nie tknął, a gdzieś mi się rzuciło w ślepia, że ma faceta – chyba kurwa jakiegoś porąbanego gendera, a nie mężczyznę! Wybaczcie, ale nie wyobrażam sobie czegoś tak szkaradnie koszmarnego dotknąć! Powiecie, że jestem nietolerancyjny, że uprawiam hejt itp. – a dupa tam! Pierdoli mnie co kto ze sobą robi, tylko niech spierdala z daleka i nie wpycha się w MÓJ KREDENS, albo do LODÓWKI, by znienacka stamtąd wyskoczyć, powodując u mnie odruch wymiotny nie do opanowania! Niech robi co chce, ale niech się z tym nie obnosi po internetach i nie promuje się - głupia krowa! Już wolę reklamę lekarstwa na grzybicę lub widok zużytych przez błękitno krwiste podpasek…

Sprawa druga. Nic tak nie podnosi dreszczyku emocji jak świadomość, że byle jaki opasły stary pierdziel,  tzw. MYŚLIWY, może mi w każdej chwili odstrzelić jaja w moim sadzie i będzie to jeszcze moja wina, bo ślepy pomyślał, że to jakiś kurwa łoś! W sumie: po chuj żeś tam poker wlazł!? Ja się kurwa pytam, gdzie te tabuny zielonych, co topią grube baby w lecie, spychając je z piasku do morza, bo myślą, że to wieloryb wywalony na brzeg? To mnie – szaremu płatnikowi podatków, nie wolno grzyba psiego kopnąć w PARKU NARODOWYM, a taki bogaty debil, może tam deptać wszystko nagonką jak taranem, drzeć się, nawoływać pohukiwać i strzelać do wszystkiego co się rusza!? Ja się zastanawiam, gdzie są obrońcy żaby kurwa w kratkę, albo muchy czarnodupki, co to się przykuwają łańcuchami do drzew, kiedy państwo chce, kurwa kawałek autostrady wybudować!? Rodziny z bachorami i grzybiarze – siedzieć kurwa na dupach w domu i milczeć! Bo zwierzynę płoszycie! Ja tego nie rozumiem, że takie regulacje, a może lepiej nazwać rozregulacje prawne SEJMY i SENATY będą ustanawiać?! Pierdolę taką władzę, która na to pozwala!

Gdzieś kilka razy widziałem nagłówki o panience, co to se, wzorem innego sprawnego umysłowo inaczej, wytatuowała oczy na czarno i ślepnie… Wybaczcie to, co teraz napiszę: a niech debilna laska zdycha! Niech jej geny znikną z powierzchni ziemi tak jak ona! Następna szuka oszołomów jak ona sama, którzy będą podziwiać, naśladować, lajkować, wyrażać wspaniałe opinie, wynosić nad poziomy… – i niech tam kurwa wszyscy zostaną! Dość z promowaniem głupoty!- niech zginie z powierzchni tej planety (marzenie ściętej głowy, wiem, ale wolno mi marzyć), razem z jej propagatorami!

Ruchy neonazistów, uczenie się na pamięć o wszystkich wielkich III Rzeszy, podziw itp… Trzymajta mnie! Kurwa, TRZYMAJTA MNIE MOCNO! Ok, każdemu wolno wyrażać swoje ekstremalne poglądy i kultywować najbardziej odpalone schematy – mnie też. Wobec powyższego mam pomysł. Muzeum w Oświęcimiu, zamieniam na obóz dla neonazistów. Od zaraz otwieram bloki, nie ogrzewam ich, bo przesz naziści nie robili ciepełka. Do żarcia daję kawałek ugotowanego w nieosolonej wodzie karpiela, ubieram w te rozlatujące się pasiaki z okresu świetności obozu. Spanie na gołych dechach po dziesięciu jeden na drugim! Ja mogę się ubrać w czarny mundur, założyć oficerki, wziąć w rękę szpicrutę – wiecie, tak dla jaj, że niby nazistów popieram – i garbować skóry neonazistom, a niech wiedzą, jak to być po drugiej stronie. Palę tylko w jednym piecu, w tym z wysokim kominem… Jeżeli któryś z tych twardzieli neonazistów nie wytrzyma obozu szkoleniowego – to wiecie co, z historii wiecie. (czego wyznawcy współcześni tej sekty, nie nauczyli się, albowiem nie było ich wtedy w szkole na lekcji). Do współpracy zapraszam doktora Mengele.

Dość na dziś o współczesnych mądrościach ideałach i wartościach. Sami się zastanówcie, ku czemu zmierza ten świat i jaki ma w tym cel?

17:04, bezpodstawnie , pieprzenia
Link Komentarze (2) »
niedziela, 31 grudnia 2017
Z Nowym Rokiem

ćma

Ps. Tak jakoś nawet pisać mi się nie chce tutaj.

Ostatni dzień roku. Nie martwi mnie to, zdążyłem się przyzwyczaić, ze z każdym rokiem jest gorzej. Gdzieś przez te wszystkie lata, w każdym roku zostawiałem kawałek beztroskiej radości życia. Po trochu umierałem, aż dziw, że żyję jeszcze. Kolejne wiosny, lata, jesienie i zimy przewijały się na moich oczach. Lata coraz chłodniejsze, zimy coraz cieplejsze a wiosny i jesienie – coraz bardziej nijakie. I wszystko to miałkość! W czasach, kiedy wartością jest plota, komu na dywanie czerwonym wypadł cycek, kto pokazał majtki, a kto wymienił się partnerami – żyć mi przyszło. Gdzie GWIAZDĄ jest baba, która coś czyta w tv, że gwiazdorem jest facecik-gender. Gdzie dąży się, by wyglądać jak z silikonu, by być sławnym z tego, że się ćpa, chla, dupczy na oczach innych i pokazuje tyłek wszem i wobec. Gdzie wszystkie wartości nie mają znaczenia, gdzie jedyną wartością jest pieniądz, skandal i afera. Gdzie zaistnieć można tym, że szokuje się innych, choć – jak widać – trudno jest czymś już zaszokować. Czasy, kiedy nauka, intelekt, wiedza są gówno warte, a liczy się prymitywizm, bylejakość oraz to, co nie tak znowu dawno, było nawet poza marginesem społecznym.

Życzę Wam dużo szczęścia, radości życia, zdrowia (głownie psychicznego) i róbmy swoje, nie dajmy się zwieść szaleństwu.

08:30, bezpodstawnie , pieprzenia
Link Komentarze (2) »
piątek, 25 sierpnia 2017
Był pogrzeb dziś...

muza

 

Kurwa, i ja kiedyś miałem 20 lat! I ja kiedyś piłem, paliłem, imprezowałem, przelatywałem panienki. I ja jeździłem w góry jesienią i wiosną, wspinałem się na Skałkach, w dolince Bendkowskie, Kobylańskiej. Pływałem w Komorzu, Jezioraku i innych. Ja błądziłem w Borach Tucholskich, mocząc buty w porannej rosie. To ja kiedyś rzucałem się na bałtyckie fale w pełnym słońcu i przy blasku księżyca. Nikt inny, tylko właśnie ja, spędzałem sierpniowe noce w nowiu, leżąc w trawie i wypatrując spadających gwiazd. To przecież kurwa ja, obściskiwałem się po kątach ze szczupłymi laskami o długich włosach i jeszcze dłuższych nogach…

To mnie wydawało się, że zawojuję świat, że stoi on przede mną z otwartymi ramionami, że wejdę weń jak w masło i rozprawiczę go i podzielę na poddaną sobie nieskończoną ilość kawałków. To ja miałem czas na wszystko: na naukę, na wariactwa, na przyjemności i… na prawdziwe życie. Pożądałem i byłem pożądany! Kochałem i byłem kochany.

W takim razie, co do kurwy nędzy zabiło we mnie tego niepokornego ducha? Nie wiem, nie pamiętam chwili, kiedy uleciało ze mnie wszystko, całe moje młodzieńcze szaleństwo. Nie wiem, kiedy tak naprawdę odpadły mi skrzydła i każdy krok odczuwał ziemskie ciążenie. Kiedy zabrakło czasu i siły na szalone pomysły i ich realizację?

Dlaczego wszystko zrobiło się szare? Kiedy do życia wkradła się rutyna? Od kiedy głowę zaprząta tylko obowiązek i poczucie odpowiedzialności? Dojrzałem? Dorosłem? A może tylko się postarzałem?

 

Nie wiem, a jeśli ktoś wie, to niech nie mówi nikomu!

20:45, bezpodstawnie , pieprzenia
Link Komentarze (12) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 271