Archiwum
[ zobacz księgę | dopisz do księgi ]
Pogoda Kraków z serwisu
czwartek, 31 stycznia 2008
Piszę do siebie

 

 obojętnie

http://pl.youtube.com/watch?v=JgiGrXpOhYg&feature=related

Widzisz, poker, czasem cię nachodzi myśl, że zupełnie niepotrzebnie wszedłeś tu. Tak jak niepotrzebnie wszedłeś w wiele spraw w życiu. Tak jak podejmowałeś błędne decyzje, tak jak ładowałeś się w niezdrowe układy i konfiguracje. Powinieneś być na tyle odporny, by przestać reagować emocjonalnie. Emocje, to nie tylko wkurwy. Nigdy nie gdybasz, nigdy nie wpadasz w euforie, ale czasem masz dosyć. Doskonale wiesz, że nie zadowolisz wszystkich jednocześnie – to se ne da – a jednak próbujesz. Robisz to coraz rzadziej, ale to jednak robisz. Potem jesteś wściekły na siebie, że w ogóle cokolwiek próbowałeś. Dobrze ci w szarym, więc siedź sobie tu i nie wychylaj się, bo kiedyś ci łeb odstrzelą. W zasadzie to cię to wali – wiem.  Dziś życie uśmiecha się do ciebie sztucznie, przygnębiający to widok. Wiem, jest ci w zasadzie wszystko jedno. Każdy kanał, w który się dobrowolnie wpakowałeś, czegoś cię jednak nauczył, tylko po chuj ci ta wiedza? Nie żałujesz niczego, nawet tego, że kiedyś odejdziesz definitywnie. Jesteśmy na szczęście śmiertelni i to chyba w tym wszystkim jest najpiękniejsze. Ta lekkość, że oto właśnie wszystko co cię otacza, co zdobywałeś, co mieć chciałeś i masz jest ci zupełnie obojętne. Nie żałujesz tego czego nie masz, nie żal ci tego, co masz. Jest obojętne, co widziałeś, co czułeś, co miałeś w rękach. Nie ma znaczenia to, czego nie poznałeś i już nie poznasz. Pragnienie, nadzieja i radość oczekiwania – jest taka pusta i dziwna, jak obco brzmiące słowo, którego znaczenia nie rozumiesz, którego z niczym ci znanym porównać nie możesz. Mówią ci, że jeszcze dużo przed tobą – ale co cię to do cholery obchodzi, skoro za tobą też jest tego trochę. Może nawet więcej, niż tego czego mógłbyś jeszcze popróbować? Nie rób bilansów, one niczego nie zmienią, przecież i tak możesz założyć, że nie minęło cię to, co było ci pisane.

 

bez komentarza

.

19:52, bezpodstawnie , constanse
Link Komentarze (5) »
środa, 30 stycznia 2008
Le train qui s’appele l’amour

 

 voie

Zwyczajnie, można się na niego spóźnić, normalnie on może się opóźnić, niektórzy umrą nigdy w ten sposób nie podróżując. Bywa, że wsiadamy weń w ostatniej chwili i zdyszani padamy na swoje miejsce. Bywa dalekobieżny, jak kolej transsyberyjska, niekoniecznie wygodny. Taki, którym podróż odbywamy z przyzwyczajenia, gdyż nic innego po naszej trasie nie jeździ. Bywa obskurny jak kolej podmiejska II klasy, dowożąca robotników na ranną zmianę. Czasem trafimy na urokliwy skład, żywcem wyjęty z Chabówki, który posiada w sobie duszę uwięzioną w kropelkach pary. Dla odmiany lubimy się przejechać szybką kolejką RAR w Paryżu.  Kochamy ekstremalnie szybkie podróże supernowoczesnymi pociągami. Zdarza się doczepiać do lokomotywy kilka wagonów na raz, ile uciągnie. Gdy mamy dosyć, wysiadamy cicho na najbliższej stacji. Może się zdarzyć, że będziemy wyskakiwać w pełnym biegu, nie bacząc, czy przeżyjemy ten skok. Zawsze można pociągnąć za hamulec bezpieczeństwa. Znam przypadki, gdy musimy wykłócać się z kimś o miejscówkę, by po czasie odczuć, że wcale nie jest wygodna i nie było się o co bić. Zajmujemy opuszczone przez innych miejsca, albo ktoś nas brutalnie podsiada, gdy wychodzimy zapalić. Filmy i literatura opisują salonki ze wszelkimi wygodami, gdzie znajduje się wszystko o czym tylko możemy pomarzyć. Takim pociągom także zdarzają się  katastrofy kolejowe

Nikt nam nie nakazuje podróżować  pociągami, zazwyczaj jest to jakiś impuls, łapiemy bakcyla i jazda. Kiedyś przychodzi taki czas, gdy dobijamy na bocznicę i przesiadamy się na zwykły rower z dwunastoma przerzutkami, by nie musieć wychylać się przez okno, dla zaczerpnięcia  wiatru we włosy, i oby jazda była łatwa, lekka i przyjemna.

 

http://pl.youtube.com/watch?v=1OLA6AiZlVw&feature=related

 

17:55, bezpodstawnie , o czymś
Link Komentarze (63) »
poniedziałek, 28 stycznia 2008
Labirynt powiązań.

 

 

Czasem gubisz się w „labiryncie własnych myśli”, gdy podążam za tobą znajduję swoją ścieżkę, pomimo jej śliskości kroczę nią pewnie. Smutek pozostaw mnie. Na zakrętach i skrzyżowaniach dróg kumuluje się energia, niekoniecznie ta dobra, czasem więcej jest tej złej.   Pragniemy samego dobra, ale nie potrafimy żyć bez zła. Rodzimy go w bólach i cierpieniu, dbamy o nie, aż stanie się naszym dobrem. Może nie jesteśmy piękni w swoich szarych łachach, może nie jest nam do twarzy w smutku, który kryje się w oczach. Ale przecież taki nastrój rodzi wolne myśli, wolne od lęku, bo skoro nie mamy nic co można nam zabrać, nie możemy niczego stracić. Nie wiem jak ciebie, ale mnie najbardziej boli utrata czegoś, co miałem, a nie niemożność osiągnięcia czegoś, czego jeszcze nie posmakowałem. Tak czuję teraz, może inaczej poczuję jutro, za tydzień, za jakiś czas. Naznaczeni niemocą, smutkiem, bezsilnością, jesteśmy brzydcy na zewnątrz. To, co skrywamy  w środku siebie, jest wtedy piękne. Jeśli uda nam się to wyrzucić na zewnątrz, stajemy się piękni jak ono. Jeżeli usilnie trzymamy to w sobie, nigdy nikt nie dostrzeże naszego wewnętrznego cudu myśli. Może to nawet lepiej.

21:05, bezpodstawnie , constanse
Link Komentarze (5) »
niedziela, 27 stycznia 2008
Ślady

 

 

Zostawiłem na twoim ciele tyle niewidocznych śladów. Tych niewidzialnych nie możesz z siebie zmyć, są jak tatuaże. To nic, że ich nikt nie widzi, może to nawet lepiej dla nas obydwojga. Splamiłem twoją suknię czerwienią, to niczego nie zmienia, możesz przywdziać nową. Potargałem twoje włosy, zawsze możesz je przeczesać moimi palcami. Teraz też usiłuję cię dotknąć, nie wiem jeszcze jak, ale zrobię to. Poczujesz na pewno i zapamiętasz. Potem zostawię cię z tym „czuciem” i zniknę o świcie. Świt to chwila, gdy noc przechodzi w dzień, ciemność w światło, a oczy tracą swą siłę widzenia. Zostaniesz sama, tak jak chciałaś. Ja tylko spełniam życzenia.

 

20:23, bezpodstawnie , constanse
Link Komentarze (6) »
sobota, 26 stycznia 2008
Po prostu bądź...

 royo

Dobrze, tylko na czym ma niby polegać to bycie? Będziesz mnie przywoływać „plumkaniem”, dźwiękiem dzwonka w telefonie, sms-em? Pociągniesz mnie za rękę, gdy będę w jej zasięgu i powiesz: „chodź”? Mam się przywiązać do fotela, zabarykadować przed gośćmi? Wyłączyć zbędne zmysły, a zostawić który? Który jest Ci niezbędny do tego, by poczuć, że jestem zawsze? Gdziekolwiek bym nie był, cokolwiek bym robił, jestem – dopóki żyję. Są tacy, którzy twierdzą, że już nie żyję – mylą się. Oddycham, mam odpowiednią ciepłotę ciała, myślę, wydaję z siebie głos, wykonuję czynności, patrzę, słyszę i czuję. Czuję myślą, mową, uczynkiem, a czasem zaniedbaniem. Czuję zimno i głód, gorąco i nasycenie. Rozróżniam wszelkie smaki i zapachy. Przywołuję w myślach obrazy, analizuję je i przetwarzam. Ostre światło mnie oślepia, w ciemności widzę jak kot. Na huśtawce uczuć mam zawroty głowy i spadam. Leżę chwilę, aż przestanie mi się kręcić świat wokół, potem wstaję i idę, przed siebie idę. Czasem wychodzę z siebie i staję obok. Gdy obserwuję swoje poczynania, myślę że zachowuję się w granicach normy, nie odbiegam poza punkty ekstremalne. To tak w porównaniu.

Zdarzyło mi się poczucie być przywiązanym na gumie. To poczucie pozornej wolności, czym bardziej się oddalasz, tym więcej w to wkładasz wysiłku i tym mocniej wracasz do punktu wyjścia. Tylko ten twój wyjściowy punkt nie jest już taki sam, jakby obrósł kolczastym bluszczem podczas twojego oddalenia. Wszystko już było, wszystko się jeszcze może zdarzyć.

 

http://pl.youtube.com/watch?v=Fw8DZdC-Vv0

.

 

19:43, bezpodstawnie , constanse
Link Komentarze (17) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5