Archiwum
[ zobacz księgę | dopisz do księgi ]
Pogoda Kraków z serwisu
niedziela, 31 stycznia 2010
Zamknięty kosmos.

Ulver

Mieszczę w sobie wiele światów, a każdy z nich, ma swojego boga i swojego demona. Wszystkie zdarzenia, których jestem udziałem, albo twórcą, starannie segreguję w odpowiednich miejscach umysłu, jak w świątyniach, przynależnych określonemu bogu i sprzężonemu z nim demonowi. W takim porządku światów, łatwiej mi się odnaleźć. Jednak życie - a żyję przecież - jak jakiś marny sabotażysta, często wprowadza w ten uporządkowany wszechświat swojego złodzieja, który przeszukuje wszystkie zakamarki, wyrzuca z nich poukładane rzeczy, wprowadzając wszechobecny chaos, nie wiedząc czego właściwie szuka. Chaos bywa twórczy i bywa także niszczący. Burzy przyjęty porządek wszechświata, przewartościowuje dawno zapomniane szeregi wszelkich systematyk. Obala jedne prawdy, wprowadza inne. Otwiera lub zamyka oczy. Iskra, pełzając po loncie, dotyka wreszcie laski dynamitu i powoduje wybuch. Próbuję ułożyć wszystko na swoim miejscu, ale tego jest tak dużo, że nie potrafię przywrócić pierwotnego rzeczy porządku. Brakuje elementów, które uległy zniszczeniu, które strawił chaos. Z Białego Karła, rodzi się Supernowa, taka sama, ale nie ta sama. Niby wszystko wygląda podobnie, mając swoje nowe miejsce w przestrzeni, ale różnice dostępne są nielicznym. Nie wybranym, a umiejącym patrzeć, posiadającym dar zapamiętywania przeszłości. Ja nie wiem, co jest ważniejsze bardziej, a co jest nieistotne. Uczę się świata każdego dnia, bo świat stanowię ja. Jestem jego małą cząstką, którą być może mogą dostrzec tylko naznaczeni pewnym rodzajem wrażliwości. Wrażliwość nie jest zależna od płci, wrażliwość nie czyni nikogo śmiesznym, ani słabym, ani wielkim, ani innym. Z tym trzeba się urodzić, to jest uśpione w genach wystarczy to przebudzić i nauczyć się korzystać. Wszystko można sprowadzić do parteru, to bardzo proste, to potrafi każdy przeciętny użytkownik życia. Ale nie każdy potrafi otworzyć Trzecie Oko i spojrzeć tak, by nie zabiła go ujrzana prawda.   

 

16:10, bezpodstawnie , bez znaczenia
Link Komentarze (48) »
sobota, 30 stycznia 2010
Tylko gorycz w ustach.

dźwięki

Nie, nie i jeszcze raz nie. Owa gorycz tytułowa, wcale nie pochodzi z jakichś wewnętrznych przeżyć, ona jest odorganiczna. Poczułem ją wczoraj wieczorem, trwała ze mną nocą i nie opuszcza mnie do tej chwili. Nie mogę jej niczym zagryźć, niczym zapić, nie mogę jej przełknąć ani zneutralizować. Ignorowanie jej, także nie przynosi upragnionego efektu zniknięcia. Może to wynik zbliżającej się wiosny, a może rezultat złego odżywiania. Opadłem z sił, praktycznie nie spałem, a majaczyłem w półśnie o obcym, który się we mnie rozprzestrzenił. Sny czasem bywają tak durne, że nie sposób ich zrozumieć, te w których dręczy śniącego bezradność wobec zaistniałej sytuacji, są chyba najbardziej męczące. Ta senna niemoc wobec zdarzeń z koszmaru, bezsilność odejmująca mowę, gdy chce się krzyczeć, pozbawiająca w nogach władzy, gdy powinieneś uciekać – wszystko to sprawia, że się nie wysypiasz. Po przebudzeniu, wiesz już kim był ów obcy ze snu, który wyrywał ci flaki, a ty nie mogłeś nawet mrugnąć okiem, by to przerwać. Dotykasz ręką brzucha, jest taki, jak wczoraj zanim zasnąłeś, zamknięty omentum majus, schowany pod nienaruszona skórą. Jednak obcy dalej tam buszuje, czujesz go realnie pod powierzchnią dłoni i nie dasz rady tam sięgnąć, żeby go wyrwać z korzeniami. Ciepło własnej ręki nie potrafi ułagodzić bólu, nie dziś, nie po nocy, kiedy przegrałeś z nim walkę. Gorzka czarna kawa, gorzkie jasne piwo – lecz się tym, co uczyniło cię chorym. I dalej udawaj przed samym sobą, że przecież nic takiego się nie dzieje, to tylko gorycz w ustach.   

 

 

15:02, bezpodstawnie , constanse
Link Komentarze (18) »
środa, 27 stycznia 2010
Naprawiaczki światów.

stare ludzie

Przechodziłem dziś przez podziemne przejście. Na schodach byłem ja, przede mną wychodziła jakaś kobieta, około 35 lat. Ze szczytu schodów, podążała w przeciwnym kierunku starsza pani, po sześćdziesiątce, tak na oko. Nic nie wskazywało, żeby była nienormalna. Kobieta młoda, idąca przede mną, paliła papierosa. Na to, starsza dama zaczęła swoją niewspółmierną histerię:

- ja już nie mogę, nie mogę wytrzymać, co druga, albo co czwarta baba pali papierosy i śmierdzi!

- może pani swobodnie popuścić, na polu nie będzie śmierdziało – pomyślałem.

To było groteskowe, aż żenujące. Ciekaw jestem, czy zareagowałaby, jeśli banda wyrostków, zaczęłaby dewastować przystanek? Zastanawiałem się, czy udzieliłaby pomocy, człowiekowi, napadniętemu przez jakiegoś bandziora z nożem. Czy w końcu pobiegłaby za złodziejem, by odebrać mu łup i zwrócić właścicielowi. Sądzę, że żadnej z tych czynności, owa strażniczka dobrego wychowania, nie uskuteczniłaby. Gdyż najlepiej czepić się kogoś, kto dokonuje ‘przestępstwa’ o małej szkodliwości społecznej czynu. Wtedy tak bezpiecznie jest być pouczającym, mającym najracniejszą rację bohaterem. To takie bezpieczne. Takie babska, rekrutują się z babć, które w tramwajach, w godzinie szczytu, jadą z wnusiem ok. 11 lat, a gdy ktoś ustąpi babci miejsca, sadza wnuka i złowrogim spojrzeniem wypatruje następnego jelenia, który ustąpi miejsca jej. Bo przecież babci się należy (wnusiowi też, bo to jej maleńki wnuś). Nie mam pojęcia, jaki ja będę na starość, ale nie chciałbym być upierdliwym naprawiaczem świata, politykierem i quasi mędrcem.

 

18:25, bezpodstawnie , pieprzenia
Link Komentarze (121) »
niedziela, 24 stycznia 2010
Bez czucia.

tuba

Podobno – jak niesie porzekadło ludowe, swiatłoćmiące – mądry głupiemu ustąpić powinien. A co wtedy z biblijnym: oko za oko, ząb za ząb? Powinienem powtórzyć za J.S. – szkoda plomb! I jak Kuba bogu, tak bóg Kubie. Jest jeszcze inna, powtarzana kwestia, że chamstwu, należy się przeciwstawiać siłOM i godnościOM osobistOM, ze szczególnym uwzględnieniem siły. Przyznam się szczerze, że pogubiłem się w skrajności tych powszechnie znanych przekazów. Intuicja nabrała wody w usta. Kultura zatyka uszy. Dobre wychowanie przymyka powieki. Jak te trzy małpy, z których czytamy: nic nie widziałem, nic nie słyszałem, nic nie mówiłem. Znieczulica społeczna, jaka trawi nas wszystkich, kłuje codziennie oczy. Nikt nie przeciwstawi się bandziorowi, gdy wybija wystawę sklepową i kradnie towar, uciekamy w popłochu. To nie mój cyrk, nie moje małpy, nie moja sprawa. I tak, chamstwo wszechogarniające rośnie w siłę, czując się bezkarne. Przy okazji chamskich wyczynów, pojawia się inny rodzaj podłości. Prawy w swoim mniemaniu człowiek, szlachetny i pouczający wszystkich w kwestii dobrych manier, korzysta z okazji i dołącza do ‘dyskusji’, załatwiając przy okazji swoje porachunki. Ja to rozumiem, bardzo jest to dla mnie do pojęcia. Nie rozumiem tylko, dlaczego jednego ‘jebaniutki’, jest żenujące, niesmaczne, chamskie, piaskownikowe itp., natomiast potępiającego ’odjebaj się’, jest na najwłaściwszym miejscu, najracniejsze i należało się. I potwierdza się stara zasada, że punkt widzenia, zależy od punktu siedzenia. Tak było, tak jest i tak będzie, nie zmienię tego ani ja, ani nikt inny. To życzę miłej reszty wieczoru, jutro znowu poniedziałek. Facet w radiu mówił, że jesteśmy jednak w etapie globalnego ocieplenia. Spoglądam na termometr – zimno jak jasna cholera. Zapnij porządnie koszulkę, bo mi zimno czegóś.

 

P.S. Wiem, że nie powinienem tu poruszać TAKICH tematów, gdyż niektórych to może drażnić. Nie powinienem poruszać żadnych tematów. Ale poruszyłem. I co?

 

 

20:11, bezpodstawnie , o czymś
Link Komentarze (25) »
sobota, 23 stycznia 2010
Wezuwiusz Pokeros.

muzyka

Z oddali widać było sygnały dymne, ostrzegawcze, jakimi odstraszał przechodniów z daleka. Były barwne i kwieciste, nurzające się w obłokach trujących oparów, jakie z siebie wydzielał. Drobinami z kondensujących obłoków, boleśnie dźgał tych, którzy próbowali się zbliżyć. Z jednej strony, bajeczne było to zjawisko, zaś z drugiej, miało w sobie coś niepokojącego, coś co gromadzi się długo w miejscach naprężeń, by w końcu wybuchnąć z siłą, jakiej dotąd nikt nie widział. Niby uśpiony, a zamieniał wodę w parę, a skałę w magmę. Pozornie spokojny, ale wszyscy czuli jak wewnątrz, głęboko pod powierzchnią, kłębi się siła wybuchu. Czułe sejsmografy, jakimi dysponowali inni, wychwyciły w mig, ten wkurw demona ognia, jaki zawładnął uśpionym. Każdy wiedział, że wybuchnie, pytanie brzmiało: kiedy? Odpowiedź brzmi – niezbadane są zachowania ludzkie i czas ich ujawnienia. Mędrcy uzbrojeni w szkiełka, wiedzieli, nawet to powiedzieli. Zdiagnozowali i nie doczekawszy się niczego, czego by już w tym miejscu nie widzieli – wyszli. Rozczarowanie, niesmak, zażenowanie – pozostawili w niezbrukanych krwią trocinach areny. Lew uciekł przez dziurę w płocie, widowisko marnie się skończyło, a tak dobrze się zapowiadało. Świat stoi nadal na swoim miejscu. Nie dzieje się nic.

 

15:29, bezpodstawnie , opowiadanie
Link Komentarze (28) »
 
1 , 2 , 3