Archiwum
[ zobacz księgę | dopisz do księgi ]
Pogoda Kraków z serwisu
sobota, 28 lutego 2009
Lepsze jest wrogiem dobrego.

:)

Wyszedłem z Raju, przez otwartą Bramę Nieba i zstąpiłem na Ziemię, nie oglądając się wstecz. Przeszedłem przez próg Codzienności, zamknąłem drzwi i usiadłem w fotelu. Pomyślę o tym kiedy indziej, gdy ochłonę, ostygnę i wrócę do normalności. Gdy przestawię się na tryb ‘szarość’ i zacznę działać ‘zwyczajnie’.  Jestem przyzwyczajony do schematów, utartych trybów działań, cyklicznej powtarzalności zjawisk. To nie ja posiadam życie, to życie ma mnie i trzyma arytmią skurczów serca. Nie chce puścić i robi ze mną, co tylko zechce. Coraz rzadziej się buntuję, coraz częściej daję się ponieść z prądem. Pigułkę szczęśliwości połykam szybko, nie przegryzając i popijam łykiem ambrozji. Nie oszukując siebie dotrwam niewzruszony do końca. Jest dobrze tak jak jest, jeśli zechce być lepiej, nie będę się bronił.  

 

20:13, bezpodstawnie , constanse
Link Komentarze (17) »
środa, 25 lutego 2009
Uchwycona chwila spokoju.

Jej portret

Jesteś jak ta dziewczynka ze zdjęcia. Schwytana gdzieś w przelocie, pomiędzy drewnianą werandą, a dojrzewającym owocowym sadem, gdy chciała zerwać jabłko. Tak wielką miała na ten owoc ochotę, że pobiegła po niego boso, nieuczesana z resztką snu pod powiekami. Nie była głodna, pamiętała swój sen i chciała by przeniósł się do rzeczywistości. Nie miała pojęcia, że to zakazany owoc, ale czym bardziej jej go zabraniano, tym bardziej chciała go mieć dla siebie. Zerwać i zjeść, by nikt jej go już nie odebrał. Nieustannie ktoś jej w tym przeszkadzał i wszystko zaczynało się od nowa, jakby wpadła w pętlę czasu. Złościła się na przeszkadzaczy, złościła się na owoc. Krzyczała i tupała nogą, nienawidziła i pragnęła, śmiała się i płakała. Dzieci miewają irracjonalne, niezrozumiałe zachowania. Ale ja Cię rozumiem, nawet nie wiesz jak dobrze. Dorastamy? Nie, szkoda dziecięcej szczerości.  

 

17:40, bezpodstawnie , opowiadanie
Link Komentarze (16) »
poniedziałek, 23 lutego 2009
Schematy.

Hedi Slimane

 Każda następna ma gorzej. Rzadko przenosimy z poprzednich związków to, co było dobre, zazwyczaj pamięta się to, co było złe. I tak: stajemy się coraz bardziej czujni, nieufni, podejrzliwi. Nie wiem, czy to jest nauka na własnych błędach, czy coś innego? Szkoda, że aż tak się uwrażliwiamy. Gdyby można było w każdym przypadku, zgasić tę czerwoną lampkę ostrzegawczą, mogłoby być całkiem fajnie. Postarzają człowieka te naleciałości, te zakodowane ‘odruchy Pawłowa’, zapamiętane reakcje na bodźce. Gdyby tak puścić na żywioł, zapomnieć przeszłe czasy, przebrzmiałe uniesienia i dać się ponieść. I do cholery, przestać myśleć o przeszłości.  

 

21:14, bezpodstawnie , constanse
Link Komentarze (4) »
niedziela, 22 lutego 2009
Rozmawiam ze sobą.

:)

Odczułem wielką ulgę. Powód jest prozaiczny, jak zawsze najprostsze rozwiązania są najlepsze. Zrobiłem bilans i wyszło na to, że czas skończyć z pewnymi nawykami. Przyzwyczajenie, sentyment, coś, co gdzieś człowieka ciągnie, raptem okazuje się miałkie. Gdy sobie to uświadomiłem - dopuszczając tę myśl do głosu – wszystko stało się proste i jasne. Tzw życie, jest brutalne i nie ma w nim miejsca na sentymenty. Chcesz przeżyć to musisz rozpychać się łokciami, deptać po trupach i nie przejmować się nikim i niczym. Co znaczy taka np. delikatność w obliczu walki o byt? Co się dzieje z ideałami, gdy podpisujemy swoje słowa Nickiem, nie imieniem i nazwiskiem? Idą się jebać? U niektórych tak, pierdolą się ze sobą w miejscach publicznych, jak tanie dziwki z alkoholikami w parku na ławce. To chyba prawda, że każdego można kupić, lub sprzedać. Wszystko jest kwestią ceny, a ta jest zawsze do uzgodnienia. Czy się zmienię? Nie sądzę, nie potrafię. Każdy może nazwać to słabością, tchórzostwem, asekuracją - czym chce. Najważniejsze dla mnie jest to, że ja wiem kim jestem. Reszta się nie liczy, już nie.   
18:05, bezpodstawnie , constanse
Link Komentarze (48) »
piątek, 20 lutego 2009
Cyklicznie ...

dawno

Nie dzieje się dobrze, skołatane nerwy, wysokie obroty, przechodzona grypa. Szybko, wszystko szybko i na wczoraj. Popołudnia mijają zanim zdążę mrugnąć powieką. Papieros za papierosem, kawa za kawą, jakaś sucha pasza, mało treściwa, budzenie się przed zaśnięciem. Nawet piwo w knajpie, było tak szybkie, że nie poczułem jego smaku. Wszystko w biegu, przelotem, w międzyczasie. Muszę się od tego oderwać, na krótką chwilę znaleźć się w miejscu i czasie, sprzed dwudziestu ośmiu lat. Pooddychać innym powietrzem, popatrzeć na inne twarze, posłuchać o cudzych problemach, zaspokoić tęsknotę bliskich. Jadę do domu, dawno tam nie byłem. Dla domowników, na zawsze pozostanę tym młodym chłopakiem, który kiedyś przekroczył próg z plecakiem i zamknął za sobą drzwi. Nigdy już tam nie wróciłem taki sam, jak tego konkretnego dnia. Zmieniło się wiele wokół mnie, zmieniłem się ja sam. Pomimo upływu lat czasem szarpie się we mnie w środku tamten młody chłopak i ciągnie mnie do domu.  

 

19:17, bezpodstawnie , constanse
Link Komentarze (5) »
 
1 , 2 , 3 , 4