Archiwum
[ zobacz księgę | dopisz do księgi ]
Pogoda Kraków z serwisu
niedziela, 27 lutego 2011
Dżem, mydło, powidło.

***

Nie czas, na poważne przemyślenia i radykalne ruchy, na dyskusje z kontrargumentami, na wznoszenie idei i powiewanie chorągwiami oraz wtykanie transparentów przed oczy innych. Nie jest to czas powszechnych zrywów, obalania tyranii i wielkich rewolucji. Nie czas to na zmiany, na zawracanie kijem nurtów rzek, na rzucanie się z motykami na Słońce, nie czas błyszczeć na tle szarej masy. Dla mnie to czas na przetrwanie, na chwytanie każdej minuty codzienności, na walkę o byt, ten podstawowy, na kompromisy, wyrzeczenia i trzymanie mordy na kłódkę, chociaż tyle chciałoby się powiedzieć plując niejednej parze oczu. To też jest sztuka taktyczna, strategia przeczekania, wzmocnienia sił, ustabilizowania pozycji i odbicia się od dna. Nic nie trwa wiecznie, ani dobro, ani zło – odwieczna równowaga Natury – to właśnie daje mi siłę, żeby przeczekać, przetrwać, nabrać mocy. Siłą rzeczy, docierają do mnie tematy zastępcze, papka, zatykająca masom tory właściwego rozumowania, by skierować go na rzeczy niebezpośrednio dotykające. Gorąca wrzawa, niepotrzebne bicie piany, pozwala na zapleczu, cicho i skutecznie, prawie niezauważalnie podejść od tyłu i wbijać mi nóż w plecy. To tak, jakby ktoś chciał odwrócić uwagę dziecka od bólu rozbitego kolana i wrzasnął:

- O, patrz, ptaszek leci!

Gówno obchodzi mnie ten cholerny ptaszek, który latał, lata i latać będzie wolno. Ani on na mnie, ani ja na niego wpływu żadnego nie mam, nawet bym go nie zauważył, jakby mi ktoś nie wskazał. On na pewno, nie zauważyłby mnie. Dlatego oczu mych proszę nie mydlić i skupienia mojego nie przerywać.

 

 

09:55, bezpodstawnie , constanse
Link Komentarze (4) »
czwartek, 24 lutego 2011
Jeden zmysł?

***

Przytomność, odczuwanie, percepcja, proprioreceptory. Ból dławiący oddech. Przerwana łączność ze światem, brak wizji, a z fonii pozostaje tylko ‘piiiiiiiiiiiiiiiii’, przeciągle wyjące w uszach, głowie, wewnątrz, na zewnątrz – trudno to zlokalizować. Czas przestaje istnieć, bo nie da się określić. Oczy są otwarte, wiesz to na pewno, bo ostatnie, co zarejestrowałeś, to właśnie zanikanie obrazu i szerokie otwieranie oczu, jakbyś chciał tym zatrzymać widzenie. Potem nie wiesz, gdzie góra, gdzie dół, gdzie pion, a gdzie poziom, wszystko się zaciera, traci znaczenie, nie istnieje – jak w próżni. I ty sam, osuwasz się plecami na płaszczyźnie ściany – w niebyt. Przestajesz walczyć z grawitacją, poddajesz się jej całkowicie. To tylko Ziemia przyciąga cię do siebie, a ty poddajesz się jej mocom, dopóki nie odzyskasz świadomości. Potem już wszystko wraca do normy. Potem zawsze jest tak samo. Normalnie.

 

20:46, bezpodstawnie , bez znaczenia
Link Komentarze (10) »
niedziela, 20 lutego 2011
Dwa Anioły.

***

Powiedział mój Anioł, Yeiazel, do Twojego Anioła cnót Mikaela: uważaj na tę Kobietę, bo mój Pan spokoju zaznać nie może. Jeżeli nie radzisz sobie z Nią, pozwól, że Ci pomogę. Mikael obruszył się w swej anielskiej spokojności. Jam anioł cnót, miłosierdzia i dyscypliny. To ja Androgyne wzbudzam i rozpalam w Niej wieczny ogień boskiego źródła. To ja pozwalam odkrywać tożsamość i nowe możliwości, dając Jej inteligencję i siłę do pracy nad sobą. Zdumiał się Yeiazel, anioł mocy z regentu Mendel. Jam anioł wojownik światła, niosący wielką siłę, odwagę i moc tworzenia. Ja kieruję energią i witalnością. I zbuntował się Jego Yeiazel, na wyciszenie Jej Mikaela i na jego bierność pomieszaną z pokorą wobec Pana Najwyższego. Wyciągnął dawno nieużywany miecz i jednym ciosem odciął sznurki, jakimi Mikael pętał Jej dłonie. Odpocznij Mikaelu, mój Pan przysyła mnie do Niej i nie wybaczy mi, jeśli będę się ociągał. Zostaw nas samych, choć na chwilę, bo nie chcę używać siły. Niepojętość słów Anioła mocy, zdumiała Anioła cnót. Schylił głowę i powiedział pod nosem: jeśli wola twego pana taka, będę patrzył z daleka przez jakiś czas, a ty rób swoje, Yeizaelu. Jego anioł schował swój miecz i w milczeniu udał się do Niej. Przysyła mnie mój Pan, abym chronił Cię od zła wszelkiego i dodał Ci sił jakie on ma w sobie. Kazał mi powiedzieć, że zawsze będzie przy Tobie. Anioł wiedział, że łamie wszelkie zasady, oprócz wierności swemu Panu, którego zostawił samego, na jego wyraźny rozkaz. Anioł bił się z myślami.  

 

 

14:46, bezpodstawnie , bez znaczenia
Link Komentarze (30) »
środa, 16 lutego 2011
Co by tu...

tuba

Siedzę i myślę, dumam i szukam i nic mi do głowy nie przychodzi, co byłoby warte opisania. Czasem (coraz częściej) mam takie myśli, niezwiązane i okiełznać się nie pozwalające. Wymyśliłbym uniwersalny łapacz myśli, dla każdego. Dopiął do niego przetwornik, dodał wzmacniacz, a na końcu wtyczkę, żeby każdy sobie mógł ją wetknąć w miejsce, gdzie mu się kumuluje najwięcej myśli. Po co je zbierać i układać, skoro i tak nie zawsze się da. Czasem są jak zdezelowane puzzle, których żadnym sposobem ułożyć się nie da. Właśnie dziś, moje są takie, nieogarnięte.

 PS Notka ta, jest jak najbardziej sponsorowana. :* ;)

 

18:44, bezpodstawnie , pieprzenia
Link Komentarze (15) »
sobota, 12 lutego 2011
Ja Merlin.

***

Nie mów mi, że to nie ta bajka, bo to jest właśnie ta jedyna, która w rzeczywistość zmienia się na Twoich oczach. Nie rzucaj mi ochłapu, nie zapalaj ogarka i nie świruj. Magię moją daję komuś, kto dla mnie jest wyjątkowym. Dzielę się nią bardzo ostrożnie, by ktoś niepowołany nie wziął jej za obłęd. Są sprawy, jakie nie śniły się filozofom. Dotykam ich, potem tymi samymi dłońmi, dotykam Ciebie, byś poczuła to, co czuję ja. Czasem się przed tym wzbraniasz, nie wiem, z jakiego powodu. Może się czegoś boisz? Nie wolno bać się prawdy. Prawda nikogo jeszcze nie zabiła, a kłamstwo owszem. Trzecie wtajemniczenie, pozwala mi widzieć, co jest kłamstwem, a co prawdą w tym, co do mnie mówisz. Nie muszę Ci o tym stale pisać, bo sama to wiesz, tylko jeszcze nie wszystko do Ciebie dociera. Bardzo bym nie chciał, by dotarło zbyt późno, albo całkiem za późno. Teraz jestem człowiekiem, zbudowanym z krwi i z kości, ale noszę w sobie duszę nieśmiertelną, a w niej pamięć poprzednich wcieleń. Moje czary, którym dałaś się ponieść, są jak marzenia przycupnięte na progu do spełnienia. Nie chcę pisać wprost, stawiać słów jak stawia się kawę na stole. Chciałbym, byś otworzyła się na mnie i pozwoliła na to, bym mógł pokazać Ci to, co widzę ja. Do wszystkiego trzeba dorosnąć. Ja mam czas, by poczekać aż dojrzejesz do tego, aby przyjąć ‘moją wiarę’, jak się przyjmuje pierwszą komunię. Wtedy powiem Ci i pokażę wszystko, co wiem i widzę ja - moja Nimue...

 

23:46, bezpodstawnie , bez znaczenia
Link Komentarze (12) »
 
1 , 2