Archiwum
[ zobacz księgę | dopisz do księgi ]
Pogoda Kraków z serwisu
sobota, 03 lutego 2018
Medycyna naturalna.

&

Jestem mężczyzną w wieku podeszłym i jak na ten okres życia przystało, nękają mnie choroby różne. Od kilku miechów znowu mam rwę barkową (kolejny raz, naprzemiennie u mnie występuje albo u góry albo u dołu). Jakoś tak od kilku dni wyjątkowo ból przybrał na sile. Nie mogę spać pomimo różnych basenów, masaży, ćwiczeń, mimo iż zjadłem już wszystko dostępne na rynku oraz smarowałem się wszystkim! Nic, słownie: NIC nie pomaga, ani nie przynosi ulgi. Przypomniało mi się, jak w dzieciństwie ojciec na korzonki przykładał sobie skórkę z królika i mówiło się, że najlepsza jest z kota. Nie mieliśmy skórki z kota. Cierpiąc tak w milczeniu, próbowałem wymyśleć jakiś sposób by pozbyć się bólu i wpadłem na genialny pomysł! Nie mam żadnych skórek, ale przecież mam kota i w każdej chwili go sobie mogę przyłożyć! Zwlokłem się z wyrka i zwabiłem kota kawałkiem kiełbasy (on się nie lubi łasić), po czym chwyciłem dziada i próbowałem sobie przyłożyć między szyję a bark, żeby mnie gnojek mały wygrzał oraz napromieniował energią niwelującą brachialgię. Niestety mój nienawidzący czułości kocik, ugryzł mnie, podrapał i zwiał! Co za menda aspołeczna! Jaka niewdzięczność! Nosz jakbym miał sprawną rękę (czyt. niebolącą), to bym go złapał i przetrzepał skórkę! Ostatnia iskierka nadziei (na ulgę) we mnie zgasła! Odżyła jednak pomysłowość. Przypomniało mi się, że przesz mam jeszcze psa! Zawołałem dziada po imieniu, przyleciała (bo to sunia jest), ledwo wlazła na łózko (stara, tłusta jamniczka) i patrzy na mnie. Pokazuję na szyje i mówię: „noo ooooooć, tu”. Pomalutku, patrząc na mnie jak na durnia, psisko podczołgało się po kawałeczku z okolicy mych stóp w okolicę mej szyi i położyło się tam, gdzie miał magnetyzować mnie sierściuch przebrzydły - kot. Kochane stare psisko! Usnęła tak na mnie chrapiąc niemiłosiernie (syn twierdzi, że ja chrapię gorzej, bo słyszy mnie przez drzwi). Stwierdzam co następuje: czas wykąpać psa, bo capi psem! Odkryłem także, iż 1 kilogram psa, waży jakieś … 8 kilogramów kota. W sensie, że jest o tyle cięższy jak tak na człowieku leży. Musiałem w końcu zepchnąć psa z szyi, bo myślałem, że mnie udusi. Ale powiem Wam, że trochę zelżało. Nie twierdzę, że to od psiego tulenia, ale na pewno mi ono nie zaszkodziło!

08:15, bezpodstawnie , pieprzenia
Link Komentarze (23) »