Archiwum
[ zobacz księgę | dopisz do księgi ]
Pogoda Kraków z serwisu
niedziela, 30 listopada 2008
Przyjaźń niewytłumaczalna.

Friends

Przyjaciele, są jak klucze, do kolejnych drzwi w twojej duszy. Mogą wejść tam, gdzie nie wchodzi pierwszy lepszy człowiek. Mogą wiedzieć to, czego nie wie matka, brat, żona, chyba, że te osoby są twoimi przyjaciółmi. Czym masz więcej „własnych tajemnic” tylko dla siebie, tym mniejszy jest twój przyjaciel, może to nawet błąd w nomenklaturze i jest to tylko zwyczajny kolega. Kolegów ma się wielu, przyjaciel zazwyczaj bywa jeden. Przed nim potrafisz otworzyć się bez zbędnych wstępów. Niektórzy potrzebują doradców, innym wystarczy, by ich wysłuchano. Jedni bardzo łatwo nazywają innych swoimi przyjaciółmi, szczycąc się liczbą posiadanych przyjaciół. Ważne jest, by ktoś, kogo tym mianem „obarczasz”, czuł to samo wobec ciebie, niekoniecznie musi to zostać wyraźnie wyartykułowane. Nie zawsze wie się to od razu. Droga do przyjaźni jest długa i nigdy się nie kończy, bo taki człowiek sprawdza się całe życie, w różnych sytuacjach. Nie chodzi tu o to, by komuś wydać legitymację „kandydata na przyjaciela” i testować jego zachowanie, przez określony czas. Taki związek dusz odpala się, płonie i nic ani nikt nie jest w stanie go zgasić. Przyjaźń, jest trochę utopijna. Wydaje się, że jest bardzo łatwa, że wystarczy trafić na odpowiednią osobę, ale to nieprawda. Układamy się w życiu w różne związki z różnymi ludźmi. Może skończyć się prawdziwa miłość, może skończyć się wspaniałe wspólne przedsięwzięcie, ale przyjaźń nie kończy się nigdy. Jeśli tak się zdarzy, znaczy to, że się pomyliliśmy. Ktoś, kto obserwuje z różnych powodów nasze relacje z innymi, wcale nie musi zauważyć, kto jest przyjacielem. Wroga rozpoznaje się od razu, przyjaciel nie musi rzucać się w oczy postronnym. On nie jest po to, by zatruwać go własnymi kłopotami, zadręczać poczuciem stałej gotowości niesienia nam pomocy. Po to ma klucze, do naszej duszy, by wyczuć, kiedy wkroczyć, gdy jest taka potrzeba. Przyjaźń, to bardzo trudne zjawisko, należy pamiętać, że nie opiera się tylko na braniu, czy wyłudzaniu. Nie polega na wyrzutach: uważałem cię za swojego przyjaciela, a ty nie spełniłeś moich oczekiwań. Nie wolno takiej osoby sobą obarczać, nakładać na nią „jarzma siebie”. Takie coś, powinno działać w obydwie strony. Nie potrafię dobrze wytłumaczyć, jeżeli będę próbował tłumaczyć dalej, zapętlę się i będziecie mi mogli napisać, że sam nie wiem, co to jest przyjaciel. A ja to wiem doskonale, ja to czuję, bo przyjaźń jest uczuciem, czasem podpartym czynami i nie muszą one być wielkie i pełne poświęceń. Każdy ma swoją „definicję” przyjaciela/przyjaźni i nikt inny nie jest w stanie jej zmienić. Rozpatrując przyjaźń jako wartość, odnajdziemy w naszych definicjach wiele cech wspólnych, ale ten diabeł, diametralnie różni się w szczegółach. To co napisałem jest nieudolną próbą określenia tych moich indywidualnych szczegółów. Możecie się z nimi nie zgadzać, ale niczego to nie zmieni w moim osobistym „układzie przyjacielskim”.   

 

16:44, bezpodstawnie , o czymś
Link Komentarze (6) »
sobota, 29 listopada 2008
Niewinność.

K.M.

 

A Ona, taka niewinna była, w bieli cała, schowana w cieniu kapelusza i spuszczonych powiek. Delikatna jak puszek z dmuchawca i tak jak on rozsiewa nasiona, tak ona rozsiewała spokój. W jego fluidach, kiełkował męski niepokój, który jak magnes, przyciągał drobiny jej rozproszonego spokoju. On przyciągnął i zaadsorbował na sobie, każdą cząstkę jej spokoju, by wżerała się w niego powoli i rosła jego niepokojem. Nikt nie widział, nawet Ona, jak zabija go jej spokój, przeradzający się w jego niepokój. I tu kończy się bajka, która nigdy nie doczeka się „szczęśliwego końca”.   

 

10:04, bezpodstawnie , opowiadanie
Link Komentarze (44) »
czwartek, 27 listopada 2008
Ładne, brzydkie i dziwne ludzie.

Hmm

Brzydkie ludzie, są głupie, wredne, chamskie, złośliwe, chore na umyśle i takie umrą. Brzydkie ludzie, nieustannie robią na złość innym – ładnym dobrym ludziom.  Ładne ludzie, są takie ładne, że pomagają nawet brzydkim ludziom. Radzą im, diagnozują, uzdrawiają, uświadamiają jak brzydkie są te brzydkie. Ładne ludzie, służą wszystkim pomocą i dobrym słowem, nawet nie proszone. Ładne ludzie, wiedzą, że brzydkie ludzie są dumne, blade i wyniosłe, pomimo swojej brzydoty. Stosując nowoczesne metody  resocjalizacji, próbują sprowadzić te brzydkie ludzie na samo dno, a nawet niżej, by tam dopiero podać im swoją ładną, pomocną dłoń. Ładne ludzie nie zważają, że podczas procesu wydobywania, w sensie ratowania z bagna, same mogą się takim bagnem utaplać po uszy. Któż jest bardziej skłonny do poświęceń i oddania swojego życia, w ofierze ideom, jak nie ładne ludzie? Brzydkie ludzie niczego nie rozumieją, bo są brzydkie. Brzydkie ludzie mają wszy. Brzydkie ludzie są odrażające, cuchną i lepią się od brudu, dlatego te ludzie, które są ładne, lgną do nich, jak muchy do lepu. Jak już wymyśliły przede mną chyba ładne ludzie, najpiękniej ładność świeci na tle brzydoty. Ludzie są ani ładne, ani brzydkie, są dziwne, wszystkie. Wiem, gdzie jest pies pogrzebany i to mi wystarczy, nie będę go wykopywał na sam wierzch.    

 

18:43, bezpodstawnie , pieprzenia
Link Komentarze (15) »
środa, 26 listopada 2008
Skuś baba dziada.

bardzo lekko nie w tenacie

Nie tylko fortuna toczy się kołem. Nim toczy się mój, za przeproszeniem, stosunek do różnych wirtualnych miejsc. Przecież nie zawsze bywam: wściekły, zdołowany, smutny, w doskonałym humorze, czy melancholijnie nastrojony. W nastrojach, jak każdy, bywam różny, żeby nie powiedzieć zmienny. Lubiłem czaty, fora, blogi, lecz od jakiegoś czasu, mam odczucie, jakbym się do tego lubienia wirtualu lekko przymuszał. Na czaty zaglądam sporadycznie, wtedy gdy raz na jakiś czas, przypomnę sobie, że takie miejsce istnieje. Bywałem tylko na ‘naszych’ forach, odkąd są zamknięte, nie bywam tam wcale. Zostało niewiele blogów, na które zaglądam, jeszcze mniej takich, gdzie zostawiam swój ślad. Dlaczego tak się dzieje? Uważałem internet, za łatwą i lekką rozrywkę, przyłaziłem tutaj odreagować robotę i zapomnieć na chwilę, co czeka mnie jutro w pracy. Prywatnie, nie miewam wielkich dołujących stresotwórczych wydarzeń. Rzadko mnie coś śmiertelnie nudzi, a gdy tak się dzieje, porzucam takie miejsce, osobę, czy sytuację przy pierwszych symptomach znudzenia. Nie tkwię tam, gdzie mi źle. Nie łażę w miejsca, w których mi coś nie odpowiada. Nie jestem zadziorny, a moim priorytetem, nie jest dojebać każdemu, ani wychowywać go wg własnych wzorców. Nie oczekuję niczego, od nikogo i nie narzucam nikomu, jak, co, gdzie, z kim, o czym, komu i za co. Pozwólcie mi mieć własne zdanie, wypowiadać się tam, gdzie chcę, zajmować stanowisko w sprawach, w jakich zająć chcę. I nie piszcie mi jak się zachowałem, a jak Wy sądziliście, że się zachowam, czy jak powinienem postąpić i jak bardzo się na mnie zawiedliście i zmieniliście o mnie zdanie. Nikomu nie narzucam, jak ma o mnie myśleć, ale też nie interesuje mnie, w jaki sposób ocenia mnie, moje pisanie, czy sposób zachowania. Czy naprawdę czujecie się lepsi, wpadając tu, czy w inne miejsca z oceną, o którą nikt Was nie prosił? Powiadacie, że wyrażacie SWOJE zdanie, a to, że na temat mojej osoby, to już nie jest istotne? Piszcie przede wszystkim o sobie, ja wiem, jaki jestem i żadne cudze opinie mnie nie zmienią. Wiem dobrze, że niektórzy z Was, bardzo chcieliby mnie notorycznie wyprowadzać z równowagi. Wkurzyć kogoś, jest najłatwiej, trudniej ‘oniemić’ zachwytem. Gdy się kogoś wkurzy, upodli, ośmieszy, wyszydzi, zaraz zlatują się wszelkiej maści ‘zdystansowani’, by się po prostu i zwyczajnie bawić, śmiać, dołożyć. Taka zabawa trwa dotąd, dokąd ktoś nie przyjebie takiemu zdystansowanemu, bo najłatwiej i najgłośniej, potrafimy śmiać się z innych. To rzadka sztuka, nosić w sobie autoironię. Internet stał się dla mnie za bardzo przewidywalny. Zobaczę, co się będzie działo, ta nuta naiwnej ciekawości, że a nuż, jeszcze mnie tutaj trzyma.   

 

20:46, bezpodstawnie , pieprzenia
Link Komentarze (9) »
wtorek, 25 listopada 2008
Wolność dla słowa! /Aplauz/

 Zulus Czaka

 

Tak to już jest, że ludziska dopominają się, walczą, biją o wolność dla własnego słowa. W tych potyczkach, nie biorą pod uwagę, że inni także chcieliby mieć swoje słowo i to w dodatku wolne. (Wyjątkowo wredna, kurwa, bezczelność! Nie?) Tak trudno zrozumieć, że wolność swojego słowa, ograniczać może wolność słowom innych.  W takich przypadkach klinicznych, najgłośniejszy bojownik o wolność słowa własnego, będzie wił się pomiędzy różnymi argumentami tak, by udowodnić, że to wolność jego słowa, powinna być wolnością najwolniejsza oraz, że taką właśnie jest. Walczący wpada na pomysł, by ośmieszyć, lub dowalić adwersarzowi, z którym tak naprawdę walczy o to samo, biorąc pod uwagę końcowy rozrachunek. I tak, zaczyna wysuwać wielkie działa wyzwisk, ocen, a nawet posuwa się do malowania portretu psychologicznego rozmówcy, bo ten, nie zgadza się z jego wolnym słowem. Czai się z całą reklamówką łatek i szpilek, by przyczepić drugiemu, a to asertywność, a to asekuranctwo, a to brak znajomości tematu i inne takie, bardziej lub mniej umniejszające cechy. „Dyskusja” przeradza się w kłótnię. Mądrzejszy, zazwyczaj ustępuje, co dla głupszego, jest sygnałem, że oto wygrał. (Jak u dawnych Afrykańczyków, zanim któryś, nie wpadł na pomysł, że można takiemu przypierdolić żeby padł na ryj i po sprawie). Nie pozwala mu to jednak podziękować za rozmowę, będzie dalej stawiał tysięczną kropkę nad przysłowiowym „i”  oraz wywlekał z mułu na wierzch swoje racje. Pamiętajcie, że jeśli przyszłoby Wam do głowy, postawić co setną kropkę nad tym „i”, zostaniecie okrzyknięci pieniaczem i takim, który pozbawiony jest dystansu i zawsze niby Wasze musi być na wierzchu. A przecież Wasze na wierzchu być nie może, bo na wierzchu zawsze być musi TO tego drugiego.  Potem Wasz przypadek, będzie długo opisywany, to wierszem, to obrazkiem, to zaś prozą literatury, we wszelkich dostępnych - najwolniejszemu słowu na świecie – miejscach. Będzie grzeszył mową, uczynkiem i zaniedbaniem, by sprawiedliwości dla wolności słowa, stało się zadość. A Tolerancja idzie się jebać z opadniętymi członkami, w zaciszu Zdumienia.     

ΑΩ

17:11, bezpodstawnie , o czymś
Link Komentarze (8) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 6