Archiwum
[ zobacz księgę | dopisz do księgi ]
Pogoda Kraków z serwisu
niedziela, 28 listopada 2010
Zimą.

Grechuta

Zima za oknem nie powinna mnie dziwić. Mróz ściął nocą ostatnie maliny, których nikomu się nie chciało zerwać. Chciałbym przeczekać ten czas w hibernacji i obudzić się kiedy już ostatni śnieg wsiąknie w ziemię. Marznę od samej świadomości, że jestem w zimie. Odczuwam chłód, jak ból fantomowy, czując coś, czego czuć nie powinienem. Cicho jest. O tym, że za oknem świat nie jest fototapetą, świadczy tylko dym, unoszący się z kominów i spadające krople stopionego zamglonym słońcem śniegu. Wszystko inne jest w bezruchu. Jakby zdziwione, z otwartymi ze zdumienia ustami, pyta siebie w myślach: To już zima? A tak niedawno było lato... Pejzaż biały, poprzetykany całą gamą szarości i nawet światło słońca jest w jej odcieniu. Przeczekać gdzieś, przy domowym kominku, aż znów zakwitną balkony.

 

 

15:43, bezpodstawnie , constanse
Link Komentarze (10) »
czwartek, 25 listopada 2010
Chwila z tego, co obok.

 

Moja Muza, tańczy mi po głowie. Zaplata w moje myśli swoje włosy. Wygląda z moich oczu i łaskocze mnie palcami w usta. Zamyśla mnie milczeniem i czekać każe. A czwartek powoli wkracza w przeszłość nie mając zamiaru na nikogo czekać. Muza ma buty, na drobnych stopach i nic poza mokrymi włosami na sobie. Drży jak struna, poruszona nagle, cała drży razem z głosem. Wpadam w rezonans i zimno czuję, nie to samo, a takie samo jak Ona. Zanurzony w dźwiękach, otwieram oczy i znowu myślę, jak to będziesz na wiosnę pięknie w pudrowym różu tańczyć.

 

 

20:02, bezpodstawnie , bez znaczenia
Link Komentarze (18) »
niedziela, 21 listopada 2010
Ja i moje cranium.

ψ

Coś buszuje w mojej głowie. Wlazło tam wczoraj wieczorem i siedzi i niczym nie mogę tego pogonić. Najpierw wierciło w oczach, od środka, używając długiego wiertła oraz powodując znikanie świata jaki mnie otacza. Uraczyło mnie ciemnością i bólem. Potem polazło ze sprężarką i dmuchało sprężonym powietrzem w uszy, jakby szukało wyjścia z mojej głowy. Skakało w panice po podstawie czaszki, obijając się o sufit kości sitowej, skąd tez nie znalazło ujścia, upuściło tylko nieco krwi. Wróciło zatem do płata czołowego, by tam mościć sobie posłanie do snu. Czułem ciężar tego czegoś, a powieki, jak automatyczne żaluzje, same się zamykały, by to mogło się wyspać w mojej głowie po ciemku. Jest tam, czuję jak oddycha, jak rozpiera mi czaszkę, jak się przeciąga i jak kopie ze złością w czubek mojej głowy. Chce uciec, ale nie potrafi, bo zapomniało drogi powrotnej. Głupi, tępy ból głowy. Mówię ci – won!  

 

 

15:24, bezpodstawnie , constanse
Link Komentarze (29) »
piątek, 19 listopada 2010
Nie dogonisz czasu.

♥♥♥

Piszę Cię co dzień jak księgę, kolejną zapisując w niej kartę. Chcę znać Cię coraz lepiej, a tajemnicą większą się stajesz. Wspólnych ścieżek manowce nie raz, na bezdroża nas chciały prowadzić. Podrapany i zraniony bezsilnością, gotowałem ambrozję na kolejny nasz dzień. Wrosłaś w mój pejzaż na stałe, jak krzew dzikiego czarnego bzu, którego nikt i nic nie jest w stanie wykorzenić. Będę opoką Twoją tak długo, jak długo na to pozwolisz. Nie mam pojęcia dlaczego, słowa utknęły gdzieś we mnie i wiem, że tylko Ty potrafisz je wyciągnąć. Życzę Ci siebie, takiego samego jak dotąd: złośliwego, cynicznego, dokuczliwego, upartego – no takiego, jakiego najwolisz. Dodam jeszcze, że jesteś nieprzyzwoicie młoda, ale na to już nic nie poradzę. Mogłabyś też być mniej ładna, bo mnie onieśmielasz.                                                                                     

 

 

20:29, bezpodstawnie , bez znaczenia
Link Komentarze (37) »
piątek, 12 listopada 2010
Time, time, time...
20:04, bezpodstawnie , pieprzenia
Link Komentarze (27) »
 
1 , 2