Archiwum
[ zobacz księgę | dopisz do księgi ]
Pogoda Kraków z serwisu
niedziela, 27 listopada 2016
Przed świtem.

Φ

Obudziłem się jak zwykle przed świtem – o tej porze roku to bardzo wcześnie. Ciemno, wydawał się środek nocy. Targało mną poczucie jakiegoś żalu, jakiegoś niespełnienia. I oto nad ciałem swym duszą własną wiszę JA – dwoisty w swej naturze. Cisza dookoła i ciemność - a ja widzę. Widzę jak miotam się od urodzenia, jak szarpię sam ze sobą, jak nikogo nie słucham. Odrywam od siebie autorytety jak zbędną i niechcianą obcą skórę – odrzucam byle dalej ode mnie. Obnażonym oglądam siebie, bez tej cudzej skóry. Jak na dłoni widnieją wszystkie moje moce i słabości. Jest ich tyle samo, mieszają się ze sobą, jedna moc, przechodzi w słabość, a ta zaś w kolejną moc. Jakbym gotował się w pierwotnym garze zalet i wad ludzkich, ich wartości, lęków i głęboko skrywanych namiętności – czasem chorych. Czas wtedy, nad ranem, w ogóle nie istniał, a po jego niebycie, nie wiedziałem już co dobrem, a co złem mam rozumieć. Nie było barw, a jakbym je widział dokładnie, jak to we śnie bywa, że coś jest a wcale tego nie ma. Nigdy tak naprawdę mnie nie było – dociera to w końcu – w tym tylko ciele i na tym tylko świecie. Rozumiem przestrzeń więcej niż trzy wymiary! Więcej niż czwarty wymiar – oś czasu! Rozumiem wszystko, bo wszystko nie ma już takiego znaczenia. Już wiem czym jestem ja jako ciało i wiem kim jestem ja jako dusza. Wzrok odzyskuję powoli, jak i inne zmysły.

07:47, bezpodstawnie , pieprzenia
Link Komentarze (6) »