Archiwum
[ zobacz księgę | dopisz do księgi ]
Pogoda Kraków z serwisu
poniedziałek, 31 grudnia 2007
Sylwester, to głupie imię.

 

 .

W huku fajerwerków odnajdziesz mój głos, ten wkurwiony i ten spokojny i ten z chrypką.

 .

W smaku szampana, odnajdziesz echo szaleństw sylwestrowych nocy - tych za nami i tych przed nami.

Nowy Rok już blisko...

***

19:00, bezpodstawnie , o czymś
Link Komentarze (10) »
niedziela, 30 grudnia 2007
Mysterieux

 

 purpleangel

Jaki jestem naprawdę nie wie nikt, ta prawda nie jest Ci do niczego potrzebna. Pojawiam się nocą ubrany w maskę skurwiela, albo jakąś inną – zależnie od stanu Psyche i Physis. Bywa, że potrafię się trochę otworzyć, co można wyczytać pomiędzy wierszami. Są kwestie, w których jestem jak opoka, w których nic i nikt nie potrafi mnie zmienić. Często nawet ja sam nie jestem w stanie tego odgiąć. Jak w każdym z nas, tkwią i poglądy, które można modyfikować chwilą konkretnej teraźniejszości. Potrafię być miły, wrażliwy, ciepły i czuły by w sekundzie zmienić się w zimnego, cynicznego, złośliwego i wyrachowanego skurwiela. Tego ostatniego trzymam w sobie najmocniej jak potrafię. Ten typ wyłazi ze mnie, gdy się wkurwię na maksa (znaczy cholernie często). Jestem swobodnym elektronem, wolnym jak ptak, nienawidzę klatek, choćby ze srebra (zdecydowanie wolę Ag niż Au), choćby z najbardziej namiętnych kobiecych ramion, ust i ud. Gdyby było inaczej, miałbym kolejną żonę i może jakieś dzieci. Czułbym się zniewolony, pełen poczucia obowiązku i umierałbym pomału z każdą kolejną chwilą przykładnego życia. Z moralnością prowadzenia się jest tak, że najbardziej smakuje owoc zakazany, pamiętajcie o tym, żony matki i kochanki, które chciałybyście mieć wyłączność.

  

 

14:31, bezpodstawnie , constanse
Link Komentarze (76) »
sobota, 29 grudnia 2007
Les femmes

 

To oczywiste, że wszędzie napotykam nieprzeciętne kobiety. Są uśmiechnięte, zamyślone, wkurzone, smutne, eleganckie, zuchwałe, onieśmielone i te z tym czymś, co czyni je dla mnie pięknymi. Coś, czego nikt inny poza mną może nie dostrzegać, coś z czego One same nie zdają sobie sprawy. Często cieszy mnie ta „nieznajomość rzeczy” u płci przeciwnej. Ech, gdyby One wszystkie wiedziały, co mnie w nich tak pociąga i stale tym do mnie strzelały to bym się musiał pochlastać. Albo któregoś pięknego dnia, zmówiłyby się przeciwko mnie, dopadły w ciemnej ulicy i zatłukły trepami, jak chorą kurę. Żyjcie w nieświadomości błogiej.

.

19:58, bezpodstawnie , euforie
Link Komentarze (3) »
czwartek, 27 grudnia 2007
Solution number SEVEN

 

 Proces7

 

Nosz kurwa nie lubię! Nie lubię gdy miejsca gdzie bywam, pozbawiane są pewnych „zjawisk”. Zjawisk, które mają barwną rozłożystą aurę. Taką jak łuna od wielkiego pożaru, tryskającą snopami iskier, od których zapala się nowy ogień w wielu miejscach. Ogień nie zawsze jest niszczący, często ogień jest oczyszczeniem. Istnieją przypadki przyrodnicze, w których ogień jest niezbędny do przedłużenia życia, on to nowe życie daje. Takiego ognia potrzebują sekwoje, by przeżyć i rozpocząć swój kolejny cykl rozwojowy, by przedłużyć gatunek. Z takiego niszczycielskiego, wydawałoby się ognia, wyrasta nowe silne drzewo. Z takiego ognia, który popieli wszystko, wyłania się odrodzony Feniks. Czy ktoś pozostał, kto mógłby taki ogień wzniecić? Czy ktokolwiek z nas nosi w sobie tyle energii? Czy ktoś ma tyle charyzmy i magnetyzmu, by skupić wokół siebie młode Sekwoje i Feniksy – by takie „zrodzić”? Zadaję sobie pytania, na które nie znajduję odpowiedzi. Czuję się jak na stypie po kimś bliskim. Zdaję sobie sprawę, że nic nie trwa wiecznie, a czas pędzi nieubłagalnie ku końcowi. W chwili obecnej, jest to koniec pewnej epoki - Epoki Zjawisk Czatowych. Szanuję cudze decyzje, nawet wtedy gdy bardzo mi się nie podobają, nawet gdy się z nimi nie zgadzam. Nie znaczy to jednak, że tak zupełnie płynnie przejdę nad tym do porządku dziennego. Proces siedem, wydawał mi się wieczny, jak Lenin, jak Mur Chiński, jak Piramidy, jak Dżungla Amazońska, jak nasza Galaktyka. Wieczny wiecznością naszego wymiaru, naszego czasu trwania. Silny jak Idee, jak Wiara, jak Nienawiść czy Miłość, jak wszystko co nas pobudza do „wielkich zrywów”. Najchętniej bym Cię zjebał na funty, Legendo nr 7 i walnął Ci z pięści w splot słoneczny ale wiem, że Cię to wali. Nie mam i nie chcę mieć żadnych mocy odwracających Twoje decyzje. Nie jest to także wzniesiony przeze mnie piedestał dla Ciebie. Polubiłem Cię cholerny kutafonie, a ty se poszedłeś w pizdu – ot tak, jakby nigdy nic. W dupie mam Twoje przemyślenia i uzasadnienia, jako i Ty masz w dupie przemyślenia moje. Nie zdajesz sobie nawet sprawy z tego, ile Nicków będzie za Tobą tęsknic.

 

 

22:10, bezpodstawnie , o czymś
Link Komentarze (9) »
środa, 26 grudnia 2007
Post scriptum.

 

 :)

- powiesz mi do widzenia?

- nie lubię pożegnań

- umrzesz jeszcze dla mnie?

- wiele razy…

  

 

17:40, bezpodstawnie , constanse
Link Komentarze (14) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5