Archiwum
[ zobacz księgę | dopisz do księgi ]
Pogoda Kraków z serwisu
środa, 31 grudnia 2008
Ostatni dzień tego roku.

a może tak?

Każdy kolejny rok, jest gorszy od poprzedniego. Lecz z każdym mijającym dniem kolejnego roku, coraz bliżej mamy do emerytury. Ludzie dopatrują się jakiejś dziwnej magii na przełomie następujących po sobie lat. A ja Wam mówię, że nie ma w tej chwili nic magicznego. Każdy sposób odliczania czasu, jest umowny. Czyżby magia była umową? Dlaczego nie? Umówmy się więc i życzmy sobie tego, co zawsze.  

 

21:22, bezpodstawnie , euforie
Link Komentarze (11) »
wtorek, 30 grudnia 2008
Protest song.

 

Poszedłbym na Sylwestra, ale nie wiem, w co się ubrać. Dlatego też, zostanę w domu i będę protestował, przeciwko sylwestrowym kreacjom - tak – jak robi to ten facet na zdjęciu. Odwieczny dylemat kobiet: ‘ja nie mam co na siebie włożyć’. Rzadko to słyszę, ale gdy usłyszę, to mnie szlag trafia. Przykładowo, u mnie w domu, Mała zajmuje 80% szaf, półek i pawlaczy. Wiecznie nie ma co na siebie włożyć, nie ma także miejsca żeby schować to, czego nie ma na siebie włożyć. Ja natomiast, zajmuję pozostałe 20%, razem z pościelą, ręcznikami i innymi nikomu tak bardzo niepotrzebnymi rzeczami. To samo dotyczy obuwia. Dobrze przynajmniej, że pies się trochę z jej nadmiarem uporał, bo nie miałbym miejsca na swoje buty. Dlaczego tak jest, że facet może w jednym garniturze, obskoczyć ślub, pogrzeb, imieniny u cioci i bal sylwestrowy – i tak kilka lat. Nie przeszkadza mu, że ktoś na tej samej imprezie, ma taki sam ubiór jak on, albo, że ktoś go już w tym gdzieś widział. W ogóle, to facet nie zauważy, że ktoś inny ma to samo co on na sobie. Wyobraźcie sobie w takiej sytuacji kobietę. Spierdoloną imprezę, ma nie tylko ona, ale i wy, chłopaki. Jestem przekonany, że nawet wy, macie zjechany wieczór bardziej niż ona. Bo komu, jak nie wam, będzie dziamolić, że to właśnie wasza wina, że Kaśka ma taką samą kieckę, jak ona. To samo dotyczy torebki, butów, perfum czy nawet biżuterii, że o fryzurze nie wspomnę. I choćbyście se flaki wypruli, harując na tę kieckę nadgodzinami i zleceniami, to i tak nie macie świętego spokoju. A w ogóle, to rozróżniacie tylko zawartość tych kiecek. Na opakowanie, rzadko zwracacie uwagę, szczególnie, jeśli chodzi o imprezy. Ledwo rozpoznajecie, że to ta sama kiecka, którą wasza ukochana przymierzała w sklepie, gdzie was zawlokła /a ściślej, waszą kartę kredytową/ i gdzie kazała patrzeć na siebie z kilkunastu stron, w różnych pozach, przez pół godziny najmniej. Mało tego, musieliście przekonywująco się zachwycać i mówić jej, jak ślicznie wygląda, wcale nie grubo, wcale nie staro, idealnie dopasowana do sylwetki i w ogóle, jak tylko sobie życzyła. Dlatego ja protestuję i nigdzie nie idę!  

 

facet z kalendarza

***

 

17:48, bezpodstawnie , o czymś
Link Komentarze (10) »
poniedziałek, 29 grudnia 2008
Zda/E/rzenie.

Death mandala

Czasem coś powraca jak zły sen, tylko że nie zawsze to jest sen, z którego można się wybudzić i otrząsnąć. To nie jest tak, jak otwarcie oczu i uświadomienie sobie realnej sytuacji. Tkwisz nadal w tym śnie i nie wiesz co zrobić. Czujesz, jak pulsują ci żyły, chcesz, żeby je rozerwało na strzępy. Czujesz jak wzbiera w tobie wściekła siła, która musi znaleźć gdzieś ujście. Zabić to, zniszczyć, zmieść z obszaru widzenia. Żeby to znikło na zawsze, a dla pewności, że się już nie powtórzy – zniszczyć potem siebie i wszystko, co się z tobą wiąże. Zapadnij się pod ziemię, bo zabiję – tłucze ci się we łbie. Agresja, którą masz w sobie, wydaje ci się nieprawdopodobnie wielka, a jednak przybiera na sile. Nienawidzisz, brzydzisz się, gardzisz. Bijesz się ze sobą, skrajnymi emocjami. Wszystko w tobie wrze i nie masz pojęcia, kiedy puści zawór bezpieczeństwa by wypuścić potwora. Resztką pozytywnych sił, przywiązujesz ostatnie sekundy twojego spokoju, by czas mógł dokonać zbawienia. New age, New age, New age – powtarzasz swoją mantrę – chcąc wierzyć, że ona cię ocali przed wybuchem i zniszczeniem. Jak jakiś pieprzony buddysta otwierasz trzecie oko, regulujesz przepływ energii, oddychasz głęboko – to nie jest ćwiczenie, to realna sytuacja, w której się znalazłeś. Spoglądasz na swoją mandalę i słyszysz jej muzykę. Widzisz, jak się zmienia na twoich oczach. Jesteś spokojny i milczysz, na chwilę, ale nie wiesz, co będzie za kolejnych kilka chwil.  

 

20:08, bezpodstawnie , bez znaczenia
Link Komentarze (2) »
niedziela, 28 grudnia 2008
Powtórka z rozrywki.

jutro poniedziałek

No dobra, czas powrócić na front. Nosi mnie odkąd wstałem, a wstałem późno. Nie mogę powiedzieć, że czuję się wyspany. /Jakiś bies podkusił mnie wczoraj na TV/. Dopadł mnie niepokój, nie byłem tam we wtorek, nie było żadnych wieści. Brak wiadomości, może oznaczać wszystko, a szczególnie złą wiadomość. Muszę się przygotować psychicznie, do ‘wpadnięcia jak śliwka w kompot’. Roznosi mnie coś, robię się nerwowy i w gotowości do skoku. Będę zmuszony wyjść z domu, jutro przed świtem. Ok, przyznam się – jestem wkurwiony – zadowoleni? Wolne działa na mnie destrukcyjnie. W sensie, że rozwala mój ustabilizowany rytm dnia oraz nocy. Plan doby mojej ma 3 podpunkty. Dzień: wkurwy, szamotania, opadanie rąk i innych członków. Wieczór: odpuszczanie nerw realnych, quasi-wypoczynek, jakieś niezbędne czynności codzienne. Noc: sen, sen, sen – zawsze za krótki, często męczący, wnoszący poczucie niedosytu. W tle, oczekiwanie na kolejne wolne oraz bezowocne wymyślanie coraz to głupszych powodów, dla których można by się wymigać od pójścia do pracy. W abstrakcji jestem dobry. Wszystko co wymyślę, niestety jest tylko śmieszne – nie da się zrealizować. Zegar tyka miarowo, jednostajnie i nieubłagalnie przesuwa kolejne sekundy do działu: ‘przeszłość i historia’.   

 

18:34, bezpodstawnie , pieprzenia
Link Komentarze (4) »
sobota, 27 grudnia 2008
Do dawna, od dziś.

nostalgia

Nie tęsknię za tym co było, no może nie za wszystkim. Dziś zasuwam kotarę, z grubego szarego płótna, by nie zaglądać do tego, co było. Za plecami nie ma dziś nic oprócz wyciszenia. Nie, nie zaczynam od zera, bo nie wiem, gdzie go umiejscowić. W myślach mam jeszcze obrazy z przeszłości, wszystko w sepii, pokryte kurzem i pajęczyną. Chciałbym, by zacierały się powoli w mojej pamięci. Ale to nie jest takie proste, jakby się wydawało na pierwszy rzut oka. Nie lubię żadnych postanowień, bo wiem, że są one odnośnikiem chwili i emocji, jaka tej chwili dotyczy. Kolejna notka o niczym? Dla czytającego – być może, bo czytający nie wie co dzieje się we mnie. Niech nie próbuje zgadywać, bo sam jeszcze tego nie określiłem. Zmieniam się, powoli staję się inny, choć w zasadzie ten sam, bo zmienić siebie można w niewielkim stopniu. Można nauczyć się, choćby na zasadzie odruchu Pawłowa, reakcji na bodźce zewnętrzne. Obserwacje, wnioski, analizy – wszystko prowadzi do jednego: zamykania się w sobie. Choćbym chciał, już nie mogę się przed Wami otworzyć. To tak, jakbyście uczynili ze mnie mimozę, która pod wpływem każdego dotknięcia, cofa się i kurczy. Nie chcę niczego żałować, oddalam tę myśl, na ile się da. Wnioski pozostawię tylko sobie, w końcu i tak, każdy wie lepiej. Może to tak właśnie być powinno, że nie jesteśmy tacy, jak siebie postrzegamy, a tacy, jakimi widzą nas inni. Nie zapominam, że Temida jest ślepa.  

 

15:17, bezpodstawnie , constanse
Link Komentarze (12) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 6