Archiwum
[ zobacz księgę | dopisz do księgi ]
Pogoda Kraków z serwisu
czwartek, 31 grudnia 2009
O, zapomniałem o tytule...

bal

Tia i nadejszła ta wielkopomna chwila… Czego ja mam życzyć Wam w Nowym Roku? JA – pesymista, tułacz, samotnik. Przygnieciony bagażem życia, zły, posępny, wredny, zgorzkniały i chamski. Stary, brzydki, niekochany. No jak taki jak ja, może złożyć jakieś miłe zyczenia?

No to czytajcie:

Nie łudźcie się – jak co roku – że następny będzie lepszy, módlcie się, żeby nie był gorszy od tego, który właśnie się kończy. Fragment o modleniu, to dla tych wierzących. Reszta niech zaklina kamienie, albo przeklina mnie, np. Przecież będziecie o rok starsi, ponieważ proces starzenia, zaczyna się od momentu zapłodnienia i z każdym rokiem przybiera na sile. Nie łudźcie się, (proces ewolucji trwa, więc się nie łudźmy, że wszyscy już jesteśmy ludźmi), że będziecie lepsi, albo ktoś z Waszego grona takim się stanie, życie każdego dnia, wszystkich nas uczy cwaniactwa, rozbijania się łokciami i wyrabia w nas spryt. Drogie Panie, będziecie coraz droższe (w utrzymaniu), choć wiadomo, że nie pomoże puder róż, kiedy Dama stara już. Panowie, porzućcie nadzieję, na lepsze traktowanie, gdyż każda żona, kochanka, przyjaciółka wie, że w każdym z nas, mieszka dwóch facetów, z czego przynajmniej jednemu należy się w mordę. Taka jest prawda, proszę ja Was. Porzućcie nadzieję na pokój i miłosierdzie, nie pozwólcie omamić się pięknymi deklaracjami (to są wersje demo, przedwyborcze). Kasy i tak, będziecie mieć tyle, ile zdołacie wydać. Dzieci Wasze, będą się dobrze sprawować, o ile same tego chcieć będą. Wy zaś, Rodzice, skoro nie osiągnęliście w życiu tego, o czym marzyliście, pamiętajcie, że są to TYLKO Wasze marzenia, nie Waszych dzieci. Na świecie, coraz więcej nowych pandemii, uważajcie więc, żebyście się w taką nie wpakowali, choć to nieuniknione, w dobie dostępności każdego zakątka świata. Możecie zawsze gdzieś coś załapać. Dlatego nie pijcie podejrzanej gorzały, nie żryjcie w podłych miejscach (jeśli żona źle gotuje, uważajcie tym bardziej), nie łaźcie na dziwki do tanich burdeli, jak Was nie stać na drogie, to macie jeszcze żonę, którą w razie potrzeby nieodpartej można się zadowolić! Czujesz się samotny, to się napij do lustra, nie czujesz się samotny, też się napij z połową swojej samotności. Niech kobiety zapomną o futrach z gronostaja, idzie globalne ocieplenie i kto wie, czy nie nastąpi wszechogarniająca odwilż. Budujcie arki przed potopem! Jeśli nie mieszkasz w ziemiance, to buduj schron i kupuj konserwy w biedronce. Dużo tego, ale jest jeszcze więcej, czym katować Was nie mam sumienia. Teraz czas na slogan:

 

SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU!

 

PS. W tekście wykorzystano fragmenty wypowiedzi, fraszki czy anegdoty różnych autorów, czego nie wyszczególniono, Se sami zgadujcie.

 

 

16:12, bezpodstawnie , euforie
Link Komentarze (32) »
środa, 30 grudnia 2009
Obiecałem sobie...

Proj. Keith C Davis, fot. Luisa Silva

Tyle razy, obiecywałem sobie, że pysk stulę. Obiecywałem sobie różne rzeczy. Obiecywałem i obietnicy sobie dochować nie potrafiłem. Ile to już razy, robiłem coś ostatni raz?  Czyżby łatwiej nam było, obiecane dochować innym, a sobie trudniej? Czy może ci inni są ważniejsi nam, niż my sami sobie? Postanawiam, łamię postanowienie, znowu postanawiam, by kolejny raz złamać. Giąłem się w sprawach drobnych i w sprawach grubych. Przełamywałem to wszystko, jak gałązki, polana i konary, karczując gęsty las własnych postanowień. Łupałem na szczapy i wrzucałem w ogień, który mnie trawił. Nie czułem bólu, a wściekłość jaka rodziła się gdy podsycałem ten ogień. Trzask gałęzi, snop iskier, zgrzyt zębów. Na złość światu, wbrew sobie, przeciwko życiu. Mieć wszystko i w ułamku sekundy obrócić to w perzynę. Unicestwić, zniszczyć zabić, żeby zniknęło z pola widzenia, żeby przestało istnieć. Tak, wściekłość daje sekundy ogromnej mocy. Nakręca sprężynę działań. Generuje niespożytą energię, która zamiast przerażać, podnieca. Gdy sekunda mija, odpływa w niebyt ostatnią smugą dymu, gdy gaśnie iskra żaru, która zmieniła wszystko w popiół, zostaję sam w środku zgliszczy. Z przegrzanych ziaren sekwoi, kiełkują Feniksy, by unieść kolejnych Ikarów ku Słońcu. Koło Fortuny powoli zaczyna wprawiać się w ruch. Wszystko można zacząć od nowa, od nowego początku prastarych emocji, pierwotnych instynktów i czystego od zobowiązań wobec siebie, umysłu.

 

 

15:14, bezpodstawnie , bez znaczenia
Link Komentarze (28) »
wtorek, 29 grudnia 2009
Otwórz oczy...

 AIR jeszcze raz

Zamknę oczy i tak widzę Cię jak przez mgłę. Taka scena jak z filmu, paleta szarości, kamera się oddala od głównego planu, który gdzieś przepada we mgle. Nie zostaje nic, tylko mgła, którą za jakiś czas rozwieje wiatr i oczom ukaże się rozmyta pustka. Następna scena, nasyci oczy najpierw kształtem, a potem kolorami. Kolorowa pustka utkana kształtem materii. Materia jest jeszcze nieożywiona i kolory także są martwe. Siedzę na składanym krześle. Z tyłu krzesła widnieje napis z moim imieniem i funkcją: Tomasz, reżyser. Jestem znowu na planie filmu, to jest jakby Never ending story. Czy jeśli coś się kończy, to musi zacząć się coś nowego? Nie musi, nic przecież nie musi, wszystko tylko może z jakimś określonym prawdopodobieństwem zaistnieć. Nawet, jeśli to prawdopodobieństwo jest bardzo duże, to pozostaje tylko prawdopodobieństwem. Odwracam klepsydrę i znowu mam do dyspozycji ten sam kawałek czasu, by ułożyć wszystko od nowa, by natchnąć obraz życiem. Mogę już otworzyć oczy.

 

21:39, bezpodstawnie , bez znaczenia
Link Komentarze (24) »
poniedziałek, 28 grudnia 2009
Piwo czy drinka?

2+1

Spojrzałem na kalendarz. Mam jeszcze 7 dni wolnego, niebywałe. Od kilkunastu lat, nigdy nie miałem takiej przerwy, zawsze musiałem być w pracy. Żeby za nią nie zatęsknić, wziąłem kilka papierów do domu, to już stało się prawie normą. Jak powstają normy? Idealnie byłoby, gdyby stanowiły jakąś średnią, możliwą do realizacji. Gdyby określano je na podstawie badań i długoletnich obserwacji. Powinny odzwierciedlać możliwości każdego. I tego, który pracuje szybciej i tego, który pracuje wolniej. Tego, kto może poświęcić prywatny czas jakiemuś przedsięwzięciu i tego, który owego czasu nie ma. Co to może znaczyć: ‘ma czas’? Możliwe, że posiada przedziały, które jest w stanie bez bólu i straty dla innych, wypełnić dodatkowymi działaniami. Prawdopodobne, że dla niektórych, właśnie wypełnianie takich czasowych luk, jest sensem istnienia. Zaraz się zakałapućkam. Na szczęście, mam tu licznych doradców, którzy podadzą mi pomocną dłoń. Zapełnią czasowe luki, pokażą kierunek i uświadomią, jaki jestem. Reszta to ściema. Czuję pewien dyskomfort, z gatunku tych ‘psychicznych’. Nawet nie dałem rady objeść się w święta tak, jak to sobie zaplanowałem. No cóż, w pewnym wieku, należy racjonować sobie porcje pokarmowe. Dorzucę więc coś do tego, co zostało w lodówce, następnie zaproszę jakąś nienawistną mi ludzkość i będę hojny. Niech szlag trafi podroby, jakby się miał dar boski zniszczyć. I chcę jeszcze powiedzieć, że nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Nie będę się zarzynał.

 

19:02, bezpodstawnie , constanse
Link Komentarze (42) »
niedziela, 27 grudnia 2009
Prowokacje, fascynacje, damsko-męskie akrobacje.

na widelcu

 

Zacznę brzydko: ja pierdolę! Siedzę już trochę w blogosferze. Na tyle długo, by rozpoznawać pewne schematy, które się tutaj dość często powtarzają. Niekoniecznie na moim blogasku, u mnie są sporadyczne. Jest ich dużo np. u Procesa, opiszę najbardziej znaczące, w sensie dające się od razu wychwycić.

  1. Zaintryguj się mną.

To schemat jeden z najczęściej obserwowanych. W tym przypadku, nie ma mowy o ‘przypadkowości’. Trafia ktoś na jakiś blog i pisze, że jest nowy, że się zatrzyma na chwilę, że autor pisze ciekawie, że chciałby go poznać bliżej. Następnie błąka się taka, po wszystkich blogach delikwenta, mając nadzieję być dostrzeżoną. Tropi ślady, niucha, wącha i komentuje. Każdy komentarz jest bardziej głęboki intelektualnie od poprzedniego. Aż w końcu – co jest naturalne – głębia takiego komentarza dochodzi do samego dna. Pisze do gościa maila. Jeżeli gość jest naiwny, to oczywiście odpisze w tonacji, jaką obrała fanka. Sądzę, że czasem dochodzi do wymiany mailowej. Kiedyś, dawno temu, sam chciałem być grzeczny i odpisałem na takiego maila, wciskając komuś osobowość znaną mi z blogów. Od dawna tego już nie robię.

  1. Popatrz, jaka jestem wspaniała.

Kolejny punkt rwania, bo nie jest to nic innego, jak nachalne rwanie, to założenie blogaska, w którym autorka w każdym nieomalże zdaniu, nawiązuje do osaczanego Nicka. Odmienia jego login przez wszelkie możliwe i niemożliwe przypadki, żeby tylko zainteresować sobą. Zazwyczaj blog taki, jest przeintelektualizowany, ale być może ja się na blogowaniu nie znam. No bo jakże można sądzić inaczej, gdy widzi się tę samą, albo uderzająco podobną tematykę, jednakże opisaną w sposób o wiele bardziej smętny i mdły?

  1. Sprowokuję cię!

Prowokacja, jest jedną z metod podrywu blogowego. Jeśli autor opiera się, nie zauważa cie, omija gdzie się da, albo jest zwyczajnie spuszczający cie po brzytwie, wchodzisz i zygasz do autora, udajesz bidulkę pomijaną w odpowiedziach, pozostawioną z mailami, na które nie odpisałeś. Wtedy to, przystępuje taka Pani do ataku. Wnikliwie odrobiła pracę domową i o ‘obiekcie’ wie kurwa mać wszystko, a nawet więcej. Uruchamia swoje myślenie, próbuje łączyć fakty i fikcje i rzuca nimi na ogół tak, aby wyglądało, że jesteś z nią cholernie zaprzyjaźniony. To jest bardzo ważne, by ci, którzy piszą u ciebie od dawna i znasz ich np. z czata, albo z rozmów na privie, uwierzyli, że pojawiła się ONA, ta jedyna i najważniejsza. Nie wiem, jak na innych, ale na mnie to nie działa, mnie się chce śmiać, nic więcej.

  1. Zgadnij, jak się nazywam.

Nie, no tego nie zgadniesz nigdy, szanowny autorze. Dlaczego? Ano dlatego, że jeśli się opierasz, to atakuje Cię taka Dama na różnych, coraz to wymyślniejszych loginach. A nuż na któryś się załapiesz, jakiś cię trafi, w samo serce, czy tam w któryś ze zwojów mózgowych. Osobiście, nie wierzyłem, nie wierzę i nie uwierzę w przypadki tego typu na blogach. Owszem, zdarzają się takie przypadkowe wejścia i zostania, ale brzmią one zupełnie inaczej. Nie ma w nich patosu, udawania, sztuczności i tego znamiennego paradowania z gołą dupą po wybiegu. A dupa ta wrzeszczy: bierz mnie, jestem twoja! Aż się chce powiedzieć: wybieram sam i nie na targu próżności.

***

Mógłbym wymienić tutaj więcej takich zachowań, ale mi się nie chce. Dramatyzm zawsze mnie nudził i śmieszył, a w szantażowanie nie wierzę. Nie wiadomo jak z takimi postępować. Co nie zrobisz, to źle. A najgorszy stajesz się gdy olewasz. Okazujesz się największym chamem blogosfery, przypisują ci cechy, jakich nigdy nie posiadałeś. Ale w sumie to dobrze, kobiety kochają takich wstrętnych zimnych drani, co nie?

Osobiście wolę starych, sprawdzonych znajomych, z którymi można kraść konie i robić inne zakazane rzeczy, a co najważniejsze, można się z nimi pośmiać i pogadać, bo dla mnie o to tutaj chodzi. Ale każdy robi tak, jak lubi i szuka tutaj czegoś innego dla siebie. Powodzenia.

 

15:08, bezpodstawnie , o czymś
Link Komentarze (99) »
 
1 , 2 , 3 , 4