Archiwum
[ zobacz księgę | dopisz do księgi ]
Pogoda Kraków z serwisu
sobota, 31 grudnia 2011
Przesłanie na nadchodzący rok 2012.

ΑΩ

Nie dzieje się nic, zwyczajne, kończy się kolejny rok. Pierwszy i ostatni rok 2011, naszej ery. Podobno gdzieś w całkiem niedalekiej przyszłości, kończy się kalendarz Majów. Nasz, ten, wg którego żyjemy, nie kończy się nigdy. Jest wieczny, jak ciąg liczb, po którym możemy się poruszać w każdą stronę, skakać po wydarzeniach, jak po kamieniach wielkiej rzeki. Wystarczy tylko pamiętać. Nasze małe podróże w czasie jaki minął z naszym udziałem. Wielu chciałoby zapędzić się w przyszłość, odgadnąć już dziś, wydarzenia, jakie będą miały miejsce w przyszłości – od wieków fascynuje to ludzi tak, jak nierozwikłana zagadka nieśmiertelności. Czasem myślę, że każde spojrzenie, każda ciekawość i zjawisko, jest sprawą dobrze ‘ustawionej’ definicji. Tak samo jak np. przemijanie. Przemijali przed nami, przemijać będą i po nas, jak każdy mamy swój czas ograniczony w kalendarzu dwoma datami. Jedną znamy i pamiętamy o niej stale, druga jest dla nas zagadką. Mam siostrę, rodzoną, wychowaliśmy się pod okiem naszych Rodziców, pod jednym dachem. Dziś mamy swoje dachy i swoje dzieci, a one dalej będą rozgałęziać ten nasz konar wspólnego drzewa. Wnuki wnuków naszych dzieci, mogą się w ogóle nie znać i nigdy nie usłyszeć o mnie, ani o mojej siostrze, a przecież my, spędziliśmy obok siebie całe nasze życie, będąc tzw. najbliższą rodziną. Geny nasze rozmyją się w mejozotycznych rozgrywkach naszych i dobranych chromosomów, aż w końcu, może kiedyś, drogą licznych mieszanek, roszad i szarad, powstanie ktoś identyczny mnie, lub mojej siostrze. Tego nie można wykluczyć, ale czy to oznacza, że kiedyś mogę się odrodzić? Mogę, tylko po chuj mi ta nieśmiertelność i wieczne powstawanie z prochów. Ufam, że narodziłem się teraz po to, by spełnić określona malutką rólkę w dziejach wąskiej grupy ludzkości, jaka nie figuruje ani na plakatach, ani w kartach Wielkiej Historii. Nie znaczy to jednak, że nie jestem potrzebny. Tego Wam właśnie życzę w nadchodzącym roku. Obyście byli komuś potrzebni i wcale nie jako wielcy ludzie historii.

 



13:35, bezpodstawnie , o czymś
Link Komentarze (21) »
niedziela, 25 grudnia 2011
Indywidualnie.
 
jemioła123456
 
 
 
 
Tak naprawdę, to dopiero półmetek tych Świąt, chociaż wydaje się, że już trwają i trwają. Jednak jeszcze pozostało kawałek dziś i całe jutro. A życzenia się przecież nie przedawniają, nie mają terminu przydatności do spożycia, ani nie ulegają recyclingowi. I dlatego dziś, kiedy już spokojniej, a nie wczoraj, w tym całym zgiełku i zamieszaniu chciałabym Ci życzyć. Czego? Tego, czego poniekąd i sobie samej życzę. Spokojnej reszty Świąt i w ogóle - całego morza spokoju. Zmian tylko koniecznych, nierewolucyjnych, ewoluujących płynnie, niezauważalnie, mimochodem. I tylko takich, których byś Ty sam chciał, nie tych narzuconych przez konstelacje i okoliczności.  Życzę Ci także, żebyś miał niezbite poczucie, że jesteś dla kogoś najważniejszy i pewność nie do podważenia, że ten ktoś stale o Tobie myśli. Życzę Ci również ciut - a nawet więcej, niż ciut - egoizmu, bo teraz myślisz głównie o innych, zamiast o sobie.
A żeby tradycji stało się zadość, zostawiam tu jemiołę, pod którą ponoć można bezkarnie i bezgrzesznie. No i chciałabym, żeby przyszedł czas, kiedy ta jemioła do niczego nie będzie potrzebna. Bo tak.
 
 
19:49, kwestia_czasu , bez znaczenia
Link Komentarze (24) »
sobota, 24 grudnia 2011
Święta!!!!

 

&

Śpieszmy się świętować i życzenia składać, bo czas tak szybko mija, że się nie zdążymy obejrzeć i będzie po świętach. Nie umiem składać życzeń i sprawnie podać wszystkiego na stół, jedno po drugim. Wigilia u mnie jest rozciągnięta, bo i któż jest w stanie \jeść tyle potraw w krótkim czasie i nie pęknąć? Być może Stefan, ale nie ja.

Zaglądającym i sobie życzę wszystkiego najlepszego oraz spełnienia życzeń, szczególnie tych, jakie niektórzy składają innym otwarcie lub skrycie. Pamiętajmy, że każde życzenie wraca do życzącego ze zdwojoną siłą. ;))

 

11:55, bezpodstawnie , constanse
Link Komentarze (17) »
środa, 21 grudnia 2011
Ciąg dalszy nastąpi.

sendmeanangelxyz

 

„I mimo kapryśnej, zapłakanej aury, właśnie te chwile z Tobą stanowią dla mnie swoiste turbodoładowanie akumulatorów, które muszą wystarczyć aż do następnego razu. Bo czas, mimo, że się ślamazarzy, to w swej ślamazarności zasuwa tak szybko, jakby był doładowany niewymagającą ładowania durracellką. I ja wiem, dlaczego tak się dzieje. Ten pęd ma swój cel, bo w tym wypadku upływ czasu nam sprzyja. I możesz se gadać, co chcesz, ale jest tak, jak ja mówię. Ale o tym następnym razem, bo ciąg dalszy nastąpi. Kiedyś.”

Te słowa powyżej, napisałam tu, na Ambajach, pewnego letniego, acz deszczowego dnia. No i nastało „kiedyś”. A wraz z nim mój ulubiony ciąg dalszy. Mało rzeczy tak lubię, jak właśnie ciągi dalsze, kiedy słów „the end” nie widać na horyzoncie zdarzeń, a każdy dzień pisze kolejny rozdział naszej opowieści. Jeszcze trochę, a będzie to saga, albo jakiś całkiem nowy gatunek, można go nazwać roboczo „NeverEnding Story”.  Oprócz tego, że jestem parę miesięcy starsza i bogatsza w doświadczenia, to nic się nie zmieniło. To znaczy, aura jest nadal kapryśnie jesienna i zapłakana deszczem przetykanym czymś białym, przypominającym śnieg, a ja mam baterie na wyczerpaniu i nie mogę się doczekać, kiedy je podładuję. Chociaż trochę, bo w obecnych konstelacjach, naładować z komunikatem, żeby odłączyć od zasilania ze względu na oszczędność energii, to się nie da… Niestety. Palenie za sobą mostów i stawianie wszystkiego na jedną kartę dobrze wygląda tylko na filmach. A filmy, to ja potrafię nakręcić takie, w swej głowie, że wszyscy scenarzyści tego świata wymiękają. I póki co, musi mi to wystarczyć, chociaż wiem, że niektóry z tych „superprodukcji” są dla Ciebie ciężkie do zniesienia. A jednak łapiesz moje nastroje w locie i swoim stoickim spokojem, stawiasz mnie do pionu. Chyba nikt nie zna tak dobrze tej Twojej twarzy, jak ja. Bo Ty jesteś wybuchowy, owszem, ale przy moich wybuchach, te Twoje to niegroźne tąpnięcia. Działasz jak katalizator, tonujesz, amortyzujesz, chronisz i wybaczasz. Chociaż nie musisz.

 

 

15:30, kwestia_czasu , bez znaczenia
Link Komentarze (24) »
niedziela, 18 grudnia 2011
Po dwóch stronach okna.

zima?

Niebo za oknem, poprzetykane niewielkimi szarymi chmurami, ubranymi na brzegach w aureolę słońca. Szarość w jasnej świetlanej oprawie. Chmury próbują się ścigać z białą linią, jaką zostawił samolot i nie mogąc go prześcignąć, zasłaniają ślad jego bytowania na niebie. Wczorajszy śnieg, jakim delikatnie chmury pokryły pagórki, dziś już stopniał. Wczoraj odeszło w niebyt, dziś trwa wypełniając swoje 24 godziny podarowane przez historię, a jutro - dopiero nadejdzie. Zadziwia mnie ta Aura, kalendarz pokazuje zimę, Światu zaś przypisać można ni to Jesień ni Przedwiośnie. Jedna maźga na szybie, świadczy, że myłem okno w pośpiechu, jest dowodem na zbliżanie się Świąt. Chciałem je w tym roku odwołać, ale takich mocy nie mam, przyjdą więc i do mnie, pozostaje tylko czekać.   

 



14:01, bezpodstawnie , pieprzenia
Link Komentarze (36) »