Archiwum
[ zobacz księgę | dopisz do księgi ]
Pogoda Kraków z serwisu
wtorek, 16 grudnia 2014
Metafizyka.

tuba

 

Mój niezależny byt, ten z pliku tych równoległych, uniósł się nieco ponad wszystko i przyglądał beznamiętnie temu wszystkiemu. Nie unoś się, mój drogi, szepnęło moje fefnaste ja, do mojego uniesionego, niezależnego bytu. Tylu nas, a jakby nikogo nie było… - Posłyszałem szydercze słowa, jakie cedziła któraś z podświadomości mych – a jakże. Człowiek jest istotą złożoną, a jeśli wmieszać w niego diabelsko-anielski pierwiastek, otrzymamy nic innego, jak istotę duszy obleczoną ciałem, spowitą węzłami myśli. Ech, te myśli właśnie spędzają sen z powiek, memu człowiekowi, który to boli coraz bardziej i bardziej. Zgłodniałem spokoju! Wrzasnął we mnie człowiek i sprawił, że poczułem nieodpartą chęć zamknięcia powiek i odizolowania się od świata, innych bytów i niebytów – od wszystkiego. Poczułem, jak bardzo nienawidzę siebie i każdego ze swoich bytów razem i osobno. Nie rozumiem, dlaczego nie byłem w stanie, siłą woli dusić, zabijać, unicestwiać siebie kawałek, po kawałku, warstwa po warstwie. Nie mogłem, bo stale jakaś cząstka ożywała na nowo silniejsza, jak obcinane łby smoka. Musi być jakiś sposób, bym jednak umarł wszystek! By te wszystkie oblicza moje, przestały wrzeszczeć swoimi gębami i wykłócać się każde o swoje racje najracniejsze. Przecież JA – pan ich i władca, wiem, że wszystko to gówno, oprócz moczu!

Gorzki smak w ustach, zapiłem wytrawnym winem. Nie wchodzi mi. Zapaliłbym, gdybym jeszcze palił. Zgasiłem światło, za gołą szybą okna, widziałem niezliczoną ilość świateł. Pokrywały całe wzgórze, wyznaczając kierunki ulic. Jedne świeciły nieruchomo ulicznymi latarniami, lub plamami okien, inne zaś przesuwały się. Żadne ze świateł, nie zdaje sobie sprawy, że je obserwuję. Poszedłbym w kierunku światła, ale naprawdę nie mam pojęcia, w kierunku którego miałbym iść.

19:23, bezpodstawnie , pieprzenia
Link Komentarze (11) »