Archiwum
[ zobacz księgę | dopisz do księgi ]
Pogoda Kraków z serwisu
piątek, 30 marca 2007
Apage satanas!

Twarze maski i jaja
Oglądamy się codziennie w lustrze, przy goleniu, myciu zębów, i innych zabiegach kosmetycznych
(panie). Przyglądamy się elementom swojej twarzy, zwracamy uwagę na szczegóły, ponoć w nich tkwi diabeł. Czy znaczy to, że obserwujemy diabła? Jaką twarz ma nasz diabeł? I czy w ogóle ma jakąś twarz? Jeśli już nie ma twarzy, jeśli oblicze jest zamazane...Zawsze można kopnąć w jaja, zamiast przywalić z pięści w gębę. I tu pojawia się kolejna przeszkoda. Jeśli ktoś nie ma twarzy, nadaremnie doszukiwać się u niego jaj. /Oczywiście, nie chodzi mi tutaj o jaja w sensie pierwszorzędowych cech płciowych, czyli jądra./ Jak pokonać kogoś, kto pozbawiony jest twarzy? Może w ogóle nie zaczynać z nim „walki”. Może dialog taki jest nonsensowny? Czy w ogóle mamy prawo, kogokolwiek nawracać?

 

stefanie pui mun law

16:29, bezpodstawnie , o czymś
Link Komentarze (5) »
czwartek, 29 marca 2007
Gość zupełnie nieproszony

                   brom

Czekał na mnie za bramą, dawał mi sygnały, instynktownie przeczuwałem, że na mnie czeka. Zaskoczył mnie, gdy go zobaczyłem tak szybko. Stał posępny, bez wyrazu, z niechlujnie zarysowaną sylwetką. Udawałem, że go nie widzę, oblepiał mnie wzrokiem, wnikał we mnie i rozlewał się szybko. Podszedł nagle bardzo blisko i uderzył na powitanie w plexus solaris. Zgiąłem się w pół i natychmiast wyprostowałem. Nie chciałem, żeby ktokolwiek widział nas razem. Nie prezentuję się z nim dobrze, nigdy! Wyprzedziłem go o kilka kroków, dogonił mnie, jest szybszy ode mnie, próbowałem się wmieszać w tłum - natychmiast mnie odnalazł i stanął tuż przy mnie. Nie potrafię go się pozbyć, jego pozbyć się nie sposób. Nie wiem, jak długo u mnie zostanie, nie potrafię go spławić. Mamy przed soba całą noc - nie zmrużę oka. Odejdzie może nad ranem. Nie ma mnie, jestem zajety.                                             

18:40, bezpodstawnie , constanse
Link Komentarze (7) »
wtorek, 27 marca 2007
Planeta moja

A to jest jeden z takich niebiańskich pyłków, po którym kręcę się w kółko, sądząc, że stale idę naprzód. I życia mi braknie, nim zdeptam Ją całą. Na Ziemię, też brakuje mi wyobraźni, a ona przecież tak mała, tak mizerna...

19:38, bezpodstawnie , euforie
Link Komentarze (8) »
Moje osobiste niebo

Ktoś mi tu zarzucił, że wyobraźnia moja jest ograniczona. Ograniczona, do tego stopnia, że nieba wyobrazić nią nie sposób. Tak więc, podeprzeć się muszę teleskopem, który w tym niebie się nurzał i dla mnie zdjęcia zrobił. Takie jest to moje niebo, gdzie wszędzie pył ze skrzydeł anielskich jest zawieszony. Wystarczy, że któryś skrzydłami poruszy i maluje tak piękne obrazy. A przestrzeń, w której to wszystko jest zawieszone, prawdziwie nie do ogarnięcia jest i nie tylko moim umysłem. Powiecie, że to gra świateł, że to nie jest Niebo prawdziwe. Możliwe, że rację macie. Jak więc nazwać to, co widać powyżej? Pisałem tu już kiedyś, we wstępie do teorii ducha i materi, o tym, jak "zlizywałem" ten gwiezdny pył i jak smak jego do dziś pamiętam. :)

19:31, bezpodstawnie , euforie
Link Komentarze (10) »
poniedziałek, 26 marca 2007
Demony

Od zarania dziejów, ludziom towarzyszyły demony. Bogowie zła, straszydła, złośliwe chochliki , wiedźmy, czarownice, babajagi (te z numerem, nomen omen ;)), diabły przeróżnej maści, strzygi, upiory, wilkołaki, wampiry, harpie, gnomy, duchy, poltergeisty, topielice, orkowie, trolle, zombi (…) i wiele wiele innych. Odnajdywano je w roślinach, zwierzętach i współbraciach. Rządziły żywiołami, straszyły, przypominały, że trzeba być dobrym. Przewijają się w różnych religiach i legendach, przybierając różne formy i postacie.

Weźmy pierwszego lepszego diabła. Może to być jakiś purtyk z Kaszub, bies, co po polach rządzi, stary diabeł z młyna, chłopski Rokita, szlachecki Boruta, Książę Mefistofeles z Fausta, lub sam szatan Lucyfer z głębi piekieł. Taki dowolny, zwykły diabeł, jest dla mnie postacią bardzo romantyczną. Bardziej śmieszy, niż straszy, polując podstępnie na swoje marne i naiwne dusze. Często, w ludowych przypowieściach, zawierano z nim spółki, podpisywano cyrografy. Diabeł wtedy służył człowiekowi w zamian za swą duszę, która po śmierci trafiała do piekła skazana na wieczne potępienie. Ile to razy, mądry człowiek, przechytrzył takiego głupiego i naiwnego diabła. Zazwyczaj w takich rozgrywkach, ludzka mądrość, dobro i spryt, pokonywały zło, które symbolizował diabeł.

Co znaczyłoby dobro, bez tego tła, jakie stanowi zło? Czy jesteśmy w stanie, zauważyć coś, co nie ma wyrazistego tła? Wszystko w przyrodzie, ma swoje przeciwstawne zestawienie. Elektron ma pozyton, katoda ma anodę, trucizna – antidotum, synonim zaś ma antonim, miłość ma nienawiść, gorycz ma słodycz, cisza ma krzyk, a światło ma ciemność – dla równowagi. I tak dalej, bez końca.

Diabeł zaś, ma Anioła. Nie jestem w stanie określić, który z nich jest lepszy. Pomijając kwestie religijne, wybieram diabła. Anioł jest dla mnie zbyt nudny, zbyt przewidywalny, zbyt uduchowiony. Pojawia się zawsze w takiej samej pozie, jest biały, niezmienny, mówi cicho, nie modelując głosu, nie wyrażając uczuć. Ile to lat minęło, gdy się wkurzył i złomocił Adama mieczem po plerach. Jest jak ktoś z innej planety. Diabeł jest kolorowy, zmienny, przepełniony ekspresją i bardzo wyrazisty. Z diabłem, nigdy nikt się nie nudzi, bo to zlepek wszystkich znanych nam pojęć.

Diabeł kocha i nienawidzi, jest bardziej ludzki – diabeł jest po prostu człowiekiem.

 

borys vallejo

20:38, bezpodstawnie , o czymś
Link Komentarze (20) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5