Archiwum
[ zobacz księgę | dopisz do księgi ]
Pogoda Kraków z serwisu
wtorek, 31 marca 2009
Konstera.

 

Dopadło mnie odmóżdżenie. ostatnio, miałem takie na którymś z egzaminów. Dostałem niewygodne pytanie i zobaczyłem TYLKO symbol, który je reprezentował. Był na ciemnym tle, wielki i jaskrawy, a wokół niego pustka czarna i bezdenna. Wiedziałem wtedy, tak jak wiem teraz, że nic nie wymyślę. Nie mogłem zaskoczyć i nawijać dookoła, ponieważ z niczym nie mogłem tego tematu ‘ożenić’. Czas w takich sytuacjach traci ciągłość, zazwyczaj niesamowicie się wydłuża. Po przerażająco długim milczeniu, czujesz, że musisz jakoś zabić tę ciszę, która zagościła pomiędzy egzaminatorem, a egzaminującym. Tracisz grunt pod nogami, które Ci drętwieją, by następnie stać się zupełnie obcymi. Szukasz słów w pamięci, napotykając na puste szuflady. Nic już nie zależy od ciebie, jakaś niewidzialna moc, siłą doprowadza twoje sparaliżowane ciało do piekła. Już po tobie. Gdy się w końcu ockniesz, grają ci pieśń: o, tę.

;)))

  

 

21:13, bezpodstawnie , pieprzenia
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 30 marca 2009
Czarowanie przedmiotów martwych.

sting

Tiaaaa, mamy poniedziałek. Zrywam kartki z wymyślonego kalendarza, jedna za drugą. Nie dzieje się nic. Tylko zepsułem zapasowe oczy, tylko czuję rękę w okolicy przedramienia. Śnięty jak ryba, wyrzucona na brzeg, staram się oddychać, pomimo wszystko. W stercie bankowej korespondencji, rachunków za media, dziwnych notatek, szukam nieistniejącego  ‘papiera’, którego zapewne dawno wyrzuciłem, a nawet by mi się teraz przydał. Ten od tego wkurwiającego prawa, skręca się teraz ze śmiechu. Zabijcie mnie, nie mam pojęcia, jak ten papier wyglądał. O! Stara jak świat, recepta na ‘dragi’ i skierowanie do gastrologa. Tu jest kurwa wszystko, oprócz tego, co właśnie potrzebuję. Mój własny diabeł, przykrył TO swoim ogonem. Słyszę w tle, jego zadziorne pogwizdywania, wtórujące rechotowi Murphy’ego. A idźcie wy obaj w cholerę i nie drażnijcie mnie! Święty Antosiu, ja Ciebie proszę bardzo, pomóż mi odnaleźć ten papierek, bądź kolegą. Facet mi nie pomoże. Święta Rito, patronko spraw beznadziejnych i niemożliwych – ja ten papier mieć muszę! To było do przewidzenia, wszyscy święci mają mnie w dupie! Nie ma, rozstąp się ziemio! Ziemia także ma mnie w głębokich warstwach kambru, albo innego ordowiku. Chuj mnie zraz strzeli, mój własny. ‘Czy w tym cholernym domu, podczas poszukiwań, kiedyś nastąpi taki dzień, że wyskoczy na człowieka to, co akurat jest mu niezbędne?!’ – nieco się wzburzam, w kierunku wyimaginowanych mieszkańców mojej samotni, bo przecież to ja, własnoręcznie dokonuję segregacji pism różnych. Kurwa … - zaczyna mnie ponosić. Zwalam wszystko na jeden stos i mam nieodpartą chęć, użyć zapalniczki, którą trzymam właśnie w dłoni. Dobrze, skoro Wy tak, to ja tak! Idę się przebrać, coś zjem i poszukam potem.   

 

16:18, bezpodstawnie , bez znaczenia
Link Komentarze (11) »
piątek, 27 marca 2009
Pochmurny piątek.

jeszcze raz little wing

Dawno – jak na mnie – tu nie pisałem. Różne sprawy układają mi się na głowie, jak meksykański kapelusz z szerokim rondem, którego cień przytłacza barki. Powiem Wam, że czasem przychodzi moment, gdy ma się dosyć, zwyczajnie dosyć blogosfery i ludzi, którzy tutaj są. Chwila taka odchodzi, by kiedyś tam w bliżej nieokreślonej przyszłości, znowu powrócić kolejnym milczeniem. A w ogóle, to nie miałem czasu, robota rozpełzła mi się po samotni także. Dawno już tego nie robiłem, długi czas, nie ‘nosiłem’ pracy do domu. Jestem chyba zmęczony wszystkimi zmianami, które się dzieją wokół. Człowiek ma taką debilną naturę, że przyzwyczaja się do wielu rzeczy, spraw, okoliczności, innych ludzi. To nie jest dobre, bo każda zmiana zaistniałego układu, niesie za sobą jakiś ‘żal’, gdy układ ulega zmianom. Coraz mniej zaistniałych okoliczności, jest w stanie mnie przekonać, że warto tutaj jeszcze być. Myśl ta, tłamsi mnie od jakiegoś czasu. Tak wiele się zmieniło i jestem skłonny określić kierunek tych zmian na ‘gorsze’. Odeszli ludzie, których tutejsze ‘działania’ bawiły, pozostała nieliczna garstka. Do wielu zachowań zdołałem już przywyknąć, bardzo  mało jest tego, co mnie może zaskoczyć, albo wytrącić z równowagi. Jeżeli ktoś ma jeszcze nadzieję, że spowoduje tutaj u mnie ‘wkurwa’, myli się. Poobserwuję jeszcze jakiś czas i zobaczę czy mi chandra wirtualna przejdzie, czy nie.  

 

18:06, bezpodstawnie , pieprzenia
Link Komentarze (13) »
niedziela, 22 marca 2009
Nie ma tytułu.

ogród

Jest paskudnie, nie da się ukryć. Zimno, szaro, wieje wiatr, czasem spadnie coś na kształt śniegu. ‘Angina pectoris’, podczas takiej pogody, pasie nosiciela męczącymi snami. Budzi się taki potem, około południa i czuje się totalnie niewyspany. Nawet nie stara się szukać przyczyny takiego stanu rzeczy. Przesilenie, ponura pustka, pogodzenie – tylko to znajduje, gdy już sforsuje bramę do swojej głowy. Ech! Ta męcząca nijakość pogody. Marcowe niezdecydowanie daje się we znaki, choćby w tej notce. Wiosna to dobry czas na umieranie. Wiosna to dobry czas, na rozpoczęcie nowego cyklu życia. Ziemia zasilona aminokwasami z tych, którzy umarli. Tylko czerpać i rosnąć.  To tak, jak na obrazku: Śmierć hoduje nowe Życie, zbiera żniwo i tak cyklicznie.  

 

17:38, bezpodstawnie , constanse
Link Komentarze (13) »
piątek, 20 marca 2009
Poradnik praktyczny.

muzyka

Naiwność to taka cecha charakteru, której często towarzyszy szczerość, prostolinijność, otwartość, uczciwość i inne takie, które czynią jej posiadacza poczciwym oraz podatnym na manipulacje. Niestety tutaj nie warto być poczciwym, trzeba być cwanym i kutym na cztery kopyta.  Nie zawsze robi się ‘pożytek’, ze swojej ‘przebiegłości’, często bywa tak, że pozwala się na to, by ‘cwaniaka’ upewnić w tym, że niczego się nie widzi, nie słyszy, nie wie i w ogóle jest się frajerem. Nie warto także ostrzegać innych, albowiem skutki działania takich jednostek chorobowych, w tym miejscu  są mało szkodliwe społecznie, oprócz tego, nikt nie uwierzy, dopóki nie przekona się sam. Nie mam pojęcia skąd, ale miewają do mnie powinowactwo, wybitnie ‘psychopatyczne’ jednostki.  Jest wiadomym powszechnie, że najłatwiej o psychola w sieci.  W kwestii postępowania z psycholem, nie ma jasno określonych zasad, ponieważ każdy z nich jest inny i należałoby opracować swoistą metodę dla każdego z nich. Wymaga to jednak czasu,  obserwacji  i wnikliwych analiz. Nie każdemu się chce, bo większość z nas, nie wchodzi tutaj w celu realizacji jakiejś wzniosłej misji, a dla rozrywki.  Są tacy, którzy psychola wyczują na odległość, ale wrodzony takt, nie pozwoli im na to, by od razu  dyplomatycznie powiedzieć: spierdalaj. Jakichkolwiek ostrożności i uprzednich doświadczeń by nie użyć, zazwyczaj daje to marne efekty. Najlepiej od psychola trzymać się z daleka. Działanie psychopaty sieciowego jest proste. Roi sobie różne historyjki obrazkowe, używając do tego celu  pojebanej fantazji. Wydaje się takiemu, że skoro znalazł 10 naiwnych, którzy dali się nabrać na piękne słówka, to i następnych dziesięciu, dwudziestu, stu, także da się nabrać. Bezcelowym wydaje się jakakolwiek reakcja, na działania ‘chorego’, należy przejść obok i nie zwracać uwagi na zaczepki. Nie warto nawet się wkurzać. Świr zawsze będzie przekonany, że zrobił na złość, zawsze będzie mówił, że pada deszcz - gdy ktoś mu w końcu wywali w oczy jego zwichrowanie. Mało tego, on jest przekonany, że go prześladują, gnębią, dotykają każdym słowem. Ma pewność, że wszystko co się dzieje w miejscach, na które trafił, jest z nim związane – to nazywa się megalomanią (może nawet prześladowczą). Pieprznięty, coraz bardziej ulega samonakręcaniu, polegającemu na tym, że zaczyna święcie wierzyć w swój bełkot. Takie myślenie, bierze się stąd, że osobnik ‘niepełnosprawny socjologicznie’, pobłażliwe uśmieszki innych, bierze za dobrą monetę. Rusza więc ze swoją wielką ‘misją’ niosąc ‘dobre słowo’ o swoich wrogach do tych, których uważa za przyjaciół. Charakterystyczne jest także to, że w sposobie postępowania osobnika psychicznego, często obserwuje się zmienność reakcji w stosunku do grupy tych samych osób. To tak, jakby grał w ruletkę i na kogo wypadnie kula, tego dziś kochamy, jutro zakręcimy jeszcze raz i wszystko może się odwrócić o 180 stopni. Głupich przecież nie sieją, naiwnych także nie brakuje. Potraktujmy takiego chorego ‘złotym deszczem’, może być nawet użyty mocz patologiczny, psychozy nie są łatwo wyleczalne.

   

 

21:50, bezpodstawnie , bez znaczenia
Link Komentarze (13) »
 
1 , 2 , 3 , 4