Archiwum
[ zobacz księgę | dopisz do księgi ]
Pogoda Kraków z serwisu
środa, 28 marca 2012
Fizyka w domu i zagrodzie.

baTu

Skąd się bierze Entropia? Entropię w ilościach niepoliczalnych, produkują dzieci i zwierzęta domowe! Jeśli rodzina jest kompletna, nie wykluczam w tworzeniu łonej, udziału np. mamusi, albo tatusia, czy tam babci i dziadka w rodzinach wielopokoleniowych. Jak pozbyć się Entropii z domu? Obawiam się, że Was zasmucę i srodze zmartwię, albowiem Entropii, jako nieśmiertelnej, spontanicznej i ekstensywnej, ubić w żaden sposób nie można. To takie perpetuum mobile, nad którym należałoby się zastanowić, czy aby nie da się w jakiś subtelny i skuteczny sposób, zaprzęgnąć tego czegoś ku własnym korzyściom. Zastanawiam się też, nad pomysłem przerobienia domostwa w czarną dziurę, bo gdzieś słyszałem, że w niej Entropia jest równa zero. Od dziś więc, zaczynam kumulować wszelkie ilości masy, którym potem nadam określony moment pędu (jeszcze nie wiem dokładnie jak, ale coś wymyślę), by następnie obdarzyć to wszystko ładunkiem elektrycznym – tego stworzę metodą domową, za pomocą bateryjki np. R20, lub w wyniku pocierania ebonitu o wełniany sweter. Jak już będę szczęśliwym posiadaczem czarnej dziurwy, być może zdążę się zastanowić nad konsekwencjami realizacji moich pomysłów racjonalizatorskich, zanim zostanę wessany i zniknę.  



19:45, bezpodstawnie , euforie
Link Komentarze (13) »
sobota, 24 marca 2012
Do Marzanny.

 

tubatuba

 

Wiosna narodziła się kolejny raz, jakby wczoraj. Uśmiecha się pierwszymi kwiatami, do Ciebie. A ja, zatańczyć chcę z Tobą bosą, na trawie. Zanim ktoś inny postrąca krople rosy z płatków. Tyle tego tańca wokół. Tyle dźwięków i zakłóceń przestrzeni. Słońce nieśmiało muska Twoją twarz, moimi palcami. Wciąż spisz i śpisz, a ja nie mogę Cię obudzić. Tyle kolorów, próbuje przebić się, przez szarość naszej codzienności. Otworzyłaś w końcu zielone oczy. Strącona kropla rosy, utkwiła na Twojej rzęsie, jak łza. A to ostatni kryształ lodu, jaki zostawiła Ci zima, odchodząc. Za progiem Twojego domu, czekam ja z wiosną. Otworzysz nam drzwi, kochanie?



10:43, bezpodstawnie , bez znaczenia
Link Komentarze (37) »
piątek, 23 marca 2012
Efekt motyla.
 
motylmotylmotyl
 
 

Tak być nie może, gdyż to się po prostu nie godzi, żeby na moich – jakby nie było - Ambajach dokonywały się takie przestoje. Przestoje – postoje. Kiedy wchodzę i widzę ten Imperatyw, to normalnie trafia mnie szlag. Różne rzeczy można odłogiem położyć, ale nie pisanie Twoje tu! To był ostatni tak długi interwał między notkami. Tak postanowiłam w imieniu swoim, a przede wszystkim Twoim. I dopilnuję cykliczności dzieła tworzenia, jakem ja!

Nieprawdą jest bowiem, że wszystko, co miałeś do powiedzenia tu, w sieci, już wygenerowałeś. Ja również wolę być z Tobą nie na widoku i pod obstrzałem postronnych /nie zawsze życzliwych, za to często czyhających na każde słowo, które można obrócić po swojemu/, bo doby nam się ostatnio jakoś dziwnie pokurczyły i trzeba wyciskać z tego darowanego czasu, co się tylko da i ile się da nie zawsze życzliwych, ale. No właśnie. W tym małym „ale” kryje się cały przestwór moich oczekiwań, gdyż po prostu brakuje mi Twojego pisania w tym miejscu. Z drugiej strony trochę się nie dziwię, że nie następuje zwolnienie blokady i z maszyny losującej nie wyskakuje kolejna notka. Mając przy sobie taki skarb, jak ja, taki balsam dający ukojenie od stresów dnia codziennego, takie uspokojenie od wszystkiego, co męczy – po prostu nie masz potrzeby wywalania z siebie niczego, jak to drzewiej bywało /faja/… To akurat poczytuję sobie za niebywałą zasługę /nie strzelać!/

Liczyliśmy wczoraj czas, kiedy los nas zderzył ze sobą w tym drugim z bytów. Kolejny marzec odhaczony w naszym wspólnym kalendarzu. Na tej historii spokojnie można by było oprzeć teorię efektu motyla. Teoria chaosu, efekt motyla i motylki w tle, wiecznie żywe, stale aktywne i nie zapadające w sen zimowy, a tylko czasami w krótką drzemkę, z której budzą się jeszcze bardziej spragnione ciągu dalszego, rozpisanego na te konkretnie, nasze role.

Żeby było jasne – nie mam pojęcia, czy prawdziwe motyle zapadają w sen zimowy. Jednak na potrzeby tej zarąbiastej metafory uznajmy, że tak.

No dobra. Ja tu się rozpisuję, rozczulając się w tle nad nieodgadnionymi losami splotów ludzkich ścieżek, a miałam krótko i na temat. Na temat było, krótko nie potrafię.  

 

20:44, kwestia_czasu , bez znaczenia
Link Komentarze (13) »
sobota, 10 marca 2012
Imperatyw.

zwkkzwwzk

 
Zastanawiam się czasami, co takiego jest w ludziach, w niektórych ludziach, że mają imperatyw oceniania cudzych układów, bez jakiejkolwiek znajomości tychże. Słowo - mnie by było po prostu wstyd wtryniać się komuś z butami w życie i zapodawać swoje prawdy objawione, niczym niepodparte, jako jedyne i słuszne. Tylko na podstawie tego, co usłyszą, ale nie dosłyszą, bądź wyczytają, ale nie doczytają. Wyrwane z kontekstu strzępki informacji, mielone przez maszynkę wścibstwa na sto różnych sposobów, jak 365 obiadów na każdy dzień roku. A już oceniać cudze pożycie na podstawie tego, co się wyczyta z wypiekami na policzkach na blogu, to naprawdę zakrawa na paranoję, która powinna podlegać przymusowemu leczeniu. Tak. Leczenie z urzędu. Zdecydowanie. Tylko czy chroniczną i nieuzasadnioną złośliwość, tudzież patologiczną zazdrość, połączoną z zawiścią, do kompletu z pakietem syndromów wszelakich da się skutecznie wyleczyć? Trzeba mieć nadzieję, wszak ona podobno umiera ostatnia.
Wstawiamy w tym miejscu z Pokerem notki, o których tylko my tak naprawdę wiemy, co oznaczają, jaką mają wymowę i w jaki sposób mają odniesienie do rzeczywistości. Tak, wiem. Zaraz się podniesie larum, że to otwarty blog, że sami się wystawiamy swoim pisaniem pod obstrzał i ocenę, że wszyscy mają prawo... No mają. Tylko zastanawiam się, po co. Tak naprawdę do niczego mi ta wiedza niepotrzebna, ale czasami zadziwiają mnie ścieżki ludzkich interpretacji i nadinterpretacji, więc traktuję temat poznawczo, jako interesujące studium przypadku, zupełnie mi obcego. Bo mnie nie obchodzi, co ktoś. Mnie obchodzi, co ja. I mam nadzieję, że zawsze będę miała na tyle bogate doznania własne, że niepotrzebne mi będą cudze emocje. Że nie będzie potrzeby oceniania po pozorach tego, co jest, albo czego nie ma między kimkolwiek - znanym mi, czy nieznanym.  Jeśli tak się stanie - proszę mnie dobić, z empatią, albo bez empatii. Obojętnie.
 
PS. I jeszcze. Chciałam podziękować Pokerowi za to, że mogę sobie tu, w tym miejscu, składać wyrazy we frazy i zapisywać myśli lotne i ulotne. Bo po prostu lubię tu być. A blog stanowi tylko malutki wycinek naszej rzeczywistości. I niech tak zostanie. Bo najważniejsze jest niedostępne ludzkim oczom i uszom. Mimo, iż pozornie wydaje się, że to film z naszego życia, tak naprawdę - jest to jedynie migawka, kadr z filmu, czasami fabularnego, czasami fabularyzowanego, czasami dokumentalnego, a czasami SF. Tłumaczę oczywistość? Czasami trzeba. Chociaż udowadniać, iż nie jestem żyrafą nie będę, bo to uwłaczające i dla nas i dla tych, którzy potrafią czytać i słuchać. Bo ufam, że jednak stanowią większość.
 
 
23:40, kwestia_czasu , bez znaczenia
Link Komentarze (25) »
czwartek, 08 marca 2012
Dla Mojej Kobiety.

♥♥♥

Czego mam Ci życzyć od święta, innego niż życzę każdego dnia? Wypowiedzieć słowami, jakich nikt nigdy nie wypowiadał to, co mówię codziennie. Jakich wzmocnień użyć, jakich wyrazów sekwencji, by całość wydała się inna niż zwykle? Jakim kolorem zdania określać, jakie im nuty przypisać, by dziś zabrzmiało inaczej. Tylko dla Ciebie, tylko ode mnie. Czym zaskoczyć, czym ująć, czym wzruszyć? Jakich kwiatów zapach rozpylić, ile ciepła włożyć, by nie oparzyć. Potrafię tylko wzrok wbić w Ciebie i lekko uśmiech zaznaczyć i czekać aż podejdziesz blisko, a potem przytulić i wyjąkać nieswoim głosem: kocham Cię. Nie inaczej niż zwykle, po prostu kocham.

 



19:14, bezpodstawnie , bez znaczenia
Link Komentarze (69) »
 
1 , 2