Archiwum
[ zobacz księgę | dopisz do księgi ]
Pogoda Kraków z serwisu
piątek, 28 marca 2014
I...?

tuba

Przedzieram się przez jakieś gąszcze, które drapią do krwi moją twarz i odsłonięte fragmenty ciała. Uciekam, stale uciekam przed czymś – zapomniałem przed czym. Nerw paraliżuje moje ruchy. Oddycham płytko i szybko, brak mi tlenu. Stale biegnę, przed siebie, bez względu na to, co stoi na drodze, ja uciekam, ja pędzę, ja prę naprzód. Ruch, życie, przyśpieszenie. Obojętność wobec otaczającego świata. Dystans do zjawisk i zdarzeń. Znieczulenie, by nie odczuwać niczego, żadnego bodźca z zewnątrz. Niby nerw buchający z uszu wrzącą adrenaliną, ale z zewnątrz nic nie jest w stanie mnie dotknąć. Nic nie zmieni kierunku mojego ruchu. Nie, nie ja go wytyczyłem, ja tylko nim podążam, ja realizuje cele, ja zdobywam kolejne sprawności na trasie. Ja… Ja żyję. W zasadzie, chuj wie – jego należałoby zapytać – czy to jest życie, czy to jest … kochanie życia? Może nienawidzenie? Przesz kurwa jego mać! Jeśli życie kochałbym, uwolniłbym GO od siebie. Ale no przesz to nie jest sportowa zagrywka. I dzieci nie są samodzielne jeszcze. Jak długo musze sobą unieszczęśliwiać innych? Jak kuErwa długo jeszcze, być wyrzutem sumienia, dla życia? Jak długo, mam znosić siebie w życiu? No jak jak? Normalnie, do urzygu, czyli do usranej śmierci! I nikt mi nie spierdoli tego!



21:15, bezpodstawnie , pieprzenia
Link Komentarze (27) »
poniedziałek, 24 marca 2014
Niewolnicy.

tuba

Nienawidzę tego kraju, gdzie za wschodnią granicą, panieńskim kurwa rumieńcem dzięcielina pała. Gdzie kurwa gryka jest jak śnieg kurwa biała. Nie znoszę, zaorałbym, tych kurwa durniów, co ziemię tę rozsprzedali po kawałku, co fabryki za bezcen puścili w obce łapy. Gdzie teraz kurwa orają nami przybłędy kurwa z różnych stron świata. Nienawidzę, chciałbym, żeby to pierdolnęło już, teraz natychmiast i na dobre. Po chuja ludzie się mają męczyć i wyglądać światełka w tunelu. W tym pierdolonym kraju, nadziei nie ma i nie będzie. Na każdym przejściu granicznym, jakie do naszego – pożal się boże – państwa prowadzi, winien wisieć napis: PORZUĆCIE WSZELKĄ NADZIEJĘ, PO PRZEKROCZENIU PROGU TEGO KRAJU. Powie ktoś, że nie jest tak źle, a nawet, że jest dobrze? To ja powiem, że w kilku przypadkach na pewno będzie to wyjątek potwierdzający regułę. W pozostałych licznych przypadkach, przemawia do mnie: szubrawiec, złodziej, szuja i żerujący na krzywdzie innych oraz bogacący się ich kosztem cwaniaczek. Nienawidzę was, ludzie, każdego z osobna i wszystkich razem. Nie znoszę was. Należy się wam-nam kara, kara śmierci, za to, co zrobiono z tym krajem. Taki naród powinien być wyrżnięty w pień, pozbawiony prawa do życia, bo przecież i tak, pozwoliliśmy sobie to wszystko odebrać. Dumny naród… Kiedy kurwa i przed kim. Banda pierdolonych lizidupców. Najpierw aliantom, potem ruskim, teraz znów unii i hAmeryce. Debilny naród. Tak słyniemy ze zrywów historycznych, no kurwa, huzia na czołgi z szabelkami! Nie czekać, zawsze można szabelkę na sztachetę z płotu zamienić i do przodu: bij ubij skurwysyna! Nie mam nic przeciwko Murzynom, wręcz uważam, że każdy powinien mieć swojego…

 



20:50, bezpodstawnie , pieprzenia
Link Komentarze (5) »
piątek, 21 marca 2014
Arkana gorsze.

tuba

Kiedy Koło Fortuny z łoskotem przetoczy się po tobie, łamiąc ci żebra, może smak życia poznasz. Czarny chleb, okraszony pyłem z Wieży Rażonej Piorunem, będzie ci zgrzytał w zębach. Umiarkowanie naleje w twą szklankę zgniłej wody z dzbana, od którego właśnie urwało się ucho. I smak krwi odstanej poczujesz w tej wodzie rozcieńczonej. Nie marudź, nie krzyw się, nie narzekaj – to twoja krew, ta z ostatnich. Ta, do której zawsze bić się obiecywałeś, do niby jej kropli ostatniej. Ostatkiem sił, doczołgasz się do sali Sądu Ostatecznego, by kolejne – być może ostatnie – rozczarowanie przeżyć. Nie ma żadnego sądu, za pięknymi rzeźbionymi drzwiami, jest otchłań, która zionie pustką. Siła tkwi w ułudzie, mrzonce i fantasmagorii. Umiarkowanie zalecam zachłystywać się życiem, swobodnie zwisając Wisielcem, głową w dół – ukrwienie lepsze, a może gorsze, bo krew przecież zła, naznaczona. Już Rydwanem Diabeł podjedzie po twoje ciało, nie smuć się, dobrze będzie, choć dobro, to pojęcie bardzo względne. Śmierć jawi się wybawieniem, spokojem i bezwładnością w oczekiwaniu na coś, co praktycznie nigdy nie nastąpi. Nie ma piekła, nie ma nieba, jest za to zawieszenie w próżni, albo próżności własnych marzeń. Tak w bezruchu, tkwić przez tę wieczność do kolejnego wcielenia? A cóż to jest wieczność? Przecież nie da się zdefiniować pojęcia stąd do nieskończoności. Jednak te najlepsze Arkana Wielkie, zostawię sobie jak asy w rękawie. Być może czeka mnie kolejna rozgrywka…? Ech, Głupcze!



21:21, bezpodstawnie , pieprzenia
Link Komentarze (38) »
środa, 19 marca 2014
Walczę...?

wiecznie aktualna

Zdecydowana większość ludzi mnie wkurwia, na maxa. To nic nadzwyczajnego, albowiem jak wiadomo moim czytelnikom, ludzkości nie cierpię z założenia i od zarania. Rzucę okiem, na temat zastępczy, jaki wyłonił się nam jakiś czas temu u naszych sąsiadów. Społeczeństwo dzieli się, mnoży, sumuje oraz różnicuje. Nie mam zamiaru czekać, aż zacznie wyciągać pierwiastki, albo nie daj boże całkować. Zwracając się do Rodaków, powiem krótko: moja ty niedroga bando debili… Jak zwykle, polaczki wszędzie pierwsi – biustonosz w herbie. Tacy kurwa szlachetni, tacy wspierający, protestujący, wojowniczy, latają z tymi kijaszkami, wymachują, mącą i żrą się, jak wygłodniałe kurwa kundle, albowiem do wilków im cholernie daleko. Protestujcie, wypowiadajcie się, organizujcie marsze, demonstracje, pikiety i inne tego typu masówki. Nic mi do tego. Ja, jako ten typ kompletnie a’społeczny, popatrzę se z boku i nawet nie wiem, czy będzie mi się chciało wyciągnąć wnioski. Tak swoją drogą, warto odnieść wszystko do siebie, wtedy widać, co komu i czemu pomóc może, a czemu i komu zaszkodzić. Dajmy na to, że jestem sobie Polską w roku pańskim 1981, gdzieś w okolicach grudnia. Władze robią mi wojnę, albowiem nie bardzo podobało mi się na swoim podwórku. Jak zwykle, społeczeństwo moje, jest podzielone. Jedni są za i mówią: dobra wojna, bo mogło być gorzej, jakby sąsiad wszedł. Inni sa przeciw i mówią, że zdrada stanu i w ogóle chamstwo – tych wsadza się w internaty, reszcie stosuje się zamordyzm i terapię wstrząsową. Na każdym stanowisku stawia się komisarza wojskowego, chuj wie, skąd ich tylu było? Co Wam będę opowiadał, kto przeżył, pamięta, kto nie, może się teraz podniecać sąsiadem. Dajmy na to, że wtedy, cała reszta świata (zachodniego, wrogiego ustrojowi, jaki panuje na moim podwórku), zaczyna stać murem za mną. Głosi hasła, jak to mnie kurwa popiera, wspiera i współczuje, jak kocha, jak jest ze mną. Oczywiście nie tuż tuż, tylko z daleka, trzymając swoją tłustą dupę, na swojej wypasionej kanapie. Jak to kurwa jest zbulwersowana tym, co ONI zrobili na moim podwórku i wtedy ONA, ta cała reszta świata, żeby tym ONYM zrobić na złość, podniesie swą tłustą dupę ze swojego wypasionego fotelika, i wypnie na ONYCH. Ci ONI, mają wypinających oraz ich zbulwersowane zdanie w swoich kurwa dupach. A niechże se tam spacerują, drą gęby, psy wieszają – mogą tym ONYM nadmuchać przez rurkę, lub jak kto woli, skoczyć na pygostyl. Powiem Wam szczerze, że ja, jako Polska, w ‘poszanowaniu’ mam wsparcie i solidaryzowanie się narodów ze mną… No ale co se pogadali, pomaszerowali, to ich. Jak kurwa dzieci, jak dzieci, a ja nadal, czuję się cyckany, jak czułem się wycyckany w 1939, 1945 i kurwa pod wieloma innymi datami. Polityka, to w krysztale pomyje, a jeśli nie wiadomo o co biega, to biega o kasę! Nie no, ale jakby ktoś chciał się ze mną zsolidaryzować, że mi tak kurwa źle, że tak mnie ciemiężą, to niech to robi, ale tak, żebym tego nie słyszał i nie widział. Bo i tak mi nie pomoże, a tylko mnie wkurwi!

Co, ktoś nie zakumał o co mi chodzi? Widocznie nie dorósł jeszcze do mojego poziomu wiedzy i intuicji. 

P.S. Ja, nie życzę sobie, by ktokolwiek 'walczył' w mojej sprawie i potem zapragnął tantiemy ściągać. Sam o siebie zadbam - jak zawsze.



17:58, bezpodstawnie , pieprzenia
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 17 marca 2014
Praca, pracunia, pracuś... niech cię chuj!

AC-pieron-DC

Nie przesadza się starych drzew, a na pewno nie zielonym do góry. Ktoś, może się z takiego obrotu spraw, cieszyć jak kretyn, jak to się będzie uczył nowego i stawał naprzeciw wyzwaniom – jeśli lubi, niech se robi co chce, niech się napiera z tym nowym, tylko niech mnie nie przekonuje radośnie, jak to jest kurwa fajnie, bo nie jest fajnie. Jestem perfekcjonistą, nie lubię nie mieć pewności, a okres, zanim taka pewność nastąpi, okupuję ogromnym stresem. Tyle razy już mnie przesadzano, właściwie, to stale w tym geszefcie jest stres i niepewność. Dlaczego się więc tego trzymam? Bo nienawidzę zmian. Lubię stabilizację, lubię, kiedy wszystko jest klarowne i wiem, na czym stoję. Wykańcza mnie niepewność i szarpanie, rzucanie mną gdzie popadnie i przyglądanie się, czy wstanę czy nie. No, ale cóż, kiedy każdy ma być do wszystkiego i w sumie chyba do niczego. Na nic dziś mądrości ludowych przysłów, kto ich słucha? Za stary jestem, wiem co umiem, tylko ta wiedza moja nikogo nie interesuje, dziś nie ceni się fachowców. Dziś każdemu na stołku wydaje się, że w każdej chwili każdy jeden – oprócz niego samego – może wziąć swój długopis i przesiąść się na inne miejsce. Odbędzie się to bez szkody dla kogokolwiek i czegokolwiek. Nie jest to bynajmniej wynikiem uniwersalności współczesnego pracownika, a ignorancji zwierzchnika, który nie ma pojęcia, co robi jego podwładny i na czym ta jego praca polega. To jest zwyczajny brak szacunku do ludzi, do pracy, do obowiązku. Poza tym, w naturze ludzkiej, jest coś takiego, że jak osobnik wyczuje, że jest rotowany, to nie zależy mu na tym, co aktualnie wykonuje, bo przecież za chwile, każą mu zabrać długopis i przesiąść się za inne biurko i tak, w koło Macieju. Po co ma robić coś dobrze, skoro za chwilę przyjdzie ktoś inny na ten stołek i zrobi porządek, albo jeszcze większy bajzel. Nie wiem, do czego to doprowadzi. Mi w każdym razie ulżyło – dziękuję za uwagę, dobranoc.



20:51, bezpodstawnie , pieprzenia
Link Komentarze (7) »
 
1 , 2