Archiwum
[ zobacz księgę | dopisz do księgi ]
Pogoda Kraków z serwisu
poniedziałek, 16 marca 2015
Kilka odcieni błękitu.

tuba



Dlaczego błękit? Przecież równie dobrze mógłby być każdy inny kolor z tzw. palety kolorów podstawowych. Każdy z nich ma kilka odcieni, a może nawet więcej niż kilka. Chciałbym zapaść się w błękit, nurzać w jego odcieniach… Chciałbym.

Wyszedłem z miejsca zwanego Narodziny, na drogę krętą, śliską, pełną zasadzek i w sumie nieprzejezdną. Ścieżka nazywa się Życie, musiałem iść cały czas piechotą. Aura nie była sprzyjająca, zimno, wiatr, deszcz. W letnim upale zasychało w gardle i paliło twarz, a skóra złaziła płatami, odsłaniając żywą tkankę. Jesienią smagały listopadowe ulewy i wiatry, zimą mróz ścinał krew na policzkach, a na wiosnę, twarz była szara z pokrążonymi oczyma. Nikt ze mną nie podróżował, nikt mnie nie mijał, nikt nie wyprzedzał, nie można było ‘złapać STOP’a’. Czasem jakieś cienie przemykały, będąc bardziej widocznymi przez krótką chwilę, by gdzieś nagle rozmyć się w mroku, lub mgle. Nie wiem jak daleko do mety, zwanej Śmierć. Nie wiem, czy mam się spieszyć, czy zwalniać, czy zachować stały rytm. Nie wiem, co na mnie czeka za kolejnym zakrętem, za drzewem, za mrokiem, za oślepiającym wschodem i zachodem słońca – może zupełnie nic? Może koniec dopadnie mnie znienacka, pochwyci nagle i odbierze oddech, gasząc uśmiech do samego siebie? Może będę go widział i mozolnie z trudem wielkim czołgał się doń ostatkiem sił, z grymasem cierpienia na twarzy. A może będzie zupełnie inaczej? Dziś myślę, że nie będę żałował końca, więc jeśli mam być tego świadom, powinienem dopaść mety z uśmiechem ulgi. Nie ma nieba, czyśćca, a piekło mamy tu, w ilościach nieprzebranych.

To niech mnie skryje ten błękit, ponad czubek głowy, niech ku górze, lecą bąbelki z mych ust – jak w wodzie, gdy wydycham powietrze z płuc. Niech słyszę stłumione dźwięki, albo wcale, niech widzę inaczej niż w powietrzu. Błękit – jak matrix, z którego czerpie się energię na pierwszy krok. Błękit jak pierwsze doznania, które z czasem się zapomina. A ja nie chcę zapomnieć, nie dziś. 

16:00, bezpodstawnie , pieprzenia
Link Komentarze (25) »