Archiwum
[ zobacz księgę | dopisz do księgi ]
Pogoda Kraków z serwisu
poniedziałek, 30 kwietnia 2007
TAK czy NIE

             giger

Notka sponsorowana

W jaki sposób reagujemy na treści podobne do tych, które widać na powyższym obrazku? Zapewne wiele osób, ulegnie bulwersacji. Zapytam dlaczego? Czy któreś z Was, wybrałoby się na wojnę krzyżową i gotowe byłoby porzucić wszystko, aby oddać życie dla Wiary? Aby zabijać z zimną krwią i imieniem swego Boga na ustach, tych, którzy wierzą w coś zupełnie innego, którzy wyrośli w innej wierze, będącej wiarą ich przodków? Mordować kobiety i dzieci? Zasiadać na ławie Świętej Inkwizycji? Skazywać na tortury i śmierć niewinnych ludzi? Powiecie, że teraz takie rzeczy nie mają miejsca. Ależ mają i sami nie wiecie, jak bardzo się mylicie. A to, co przytoczyłem, to przecież "dumna" historia kościoła. Co widzicie na tym obrazku? Widzicie diabła, który strzela z procy w kształcie Jezusa. Jezus na krzyżu, to symbol, symbol dobra i poświęcenia. Diabeł też jest symbolem, symbolizuje zło. Bulwersuje Was takie ujęcie? Obraża Wasze uczucia religijne? Przecież na krzyżu w owych czasach ginęło wiele ludzi, a ludzie, są do siebie podobni, kto powiedział, że to jest ON? Może warto, tak jak pisze Miia w swoim blogu, zastanowić się przez chwilę nad treścią, którą nam chciał przekazać twórca? Nie zapieniac się i z furią szukać sznura do linczu? Czy potrafimy obronić swe uczucia religijne w cywilizowany sposób? A może Giger, chciał nam powiedzieć, że to my sami czynimy źle, chowając się za Jego plecami? Może sami, zbyt często zasłaniamy swoje złe uczynki powołując się na Jego imię? Może chciał nam pokazać całe nasze zakłamanie i Wiarę naszą, którą mamy na pokaz, gdy nam jest wygodnie? Może to ma wydźwięk przysłowia: "modli się pod figurą, a diabła ma za skórą"? Może chciał nas wstrząsnąć do głębi, może poruszyć, może pokazać, że zło w nas samych jest tak powszechne, że bawi się naszymi Symbolami? Przyjrzyjcie się uważnie, czy to nie Wy czasem jesteście tym, który dzierży procę? Procę, jako narzedzie Waszych niecnych celów? Widzę Was zza tego narzędzia, bardzo wyraźnie. Nie potraficie się schować, nawet za Waszym Symbolem widać całe Wasze zło.

http://lokomotywa1.blox.pl/2007/04/Koltuneria-stosowana.html#ListaKomentarzy

19:46, bezpodstawnie , o czymś
Link Komentarze (12) »
niedziela, 29 kwietnia 2007
Woman, Femme, Mujer

giger

KOBIETY. Temat rzeka: rwąca, niebezpieczna, zmącona, z wieloma wirami i meandrami, czasem przyjazna, urokliwa i niosąca poczucie bezpieczeństwa. Jeśli mężczyzna żyje tyle lat, co ja, to zna ich całą masę. W przeróżnej postaci: koleżanek, znajomych, sióstr, ciotek, przyjaciółek i kochanek. Każda ma w sobie wszystkie żywioły: Ogień, Wodę, Powietrze i Ziemię. Nie wiem od czego zależy, który z żywiołów aktualnie się odbija w Jej zachowaniu najmocniej. Moje obserwacje podsuwają mi wniosek, że często jest to po prostu własne widzimisię, zdawało mi się, zobaczyłam że. Nie słuchają nikogo, gdyż zazwyczaj nie potrafią słuchać, na co dowodem jest fakt, że nam - mężczyznom - zarzucają brak umiejętności słuchania. Czasem oplatają jak trujący wiciokrzew, chwytają wypustkami najwrażliwsze miejsca, doskonale wiedząc, jak trącać nasze czułe struny. W takich przypadkach, nie jesteśmy się w stanie obronić. Pozostaje nam jedynie milczenie. Można też poczuć piekący ślad damskiej dłoni, na swoim pysku - w sytuacjach ekstremalnych, które i mnie nie są obce. Bywają kobiety, uważające, że mężczyzna należy tylko do nich. W pewnych sferach życia, mógłbym się z tym zgodzić, ale nigdy, powtarzam: NIGDY w 100 % - całkowicie, nikt nie należy do nikogo innego. Każda osobowość musi mieć pewien margines wolności, choćby w postaci zaworu bezpieczeństwa. Trzeba mieć tzw. "szczęście w życiu", żeby znaleźć tę właściwą Kobietę dla siebie. /Dpuszczam relację odwrotną/. Zdaję sobie sprawę, że żadnych wielkich prawd życiowych tutaj nie wygłaszam, są to normalne "wariacje na temat". Nie skonałbym bez Kobiety u boku, ale byłoby mi bardzo źle. Czułbym niedosyt, niespełnienie i co ja bym zrobił z tym nadmiarem uczuć?

PS Nie linczujcie mnie. ;)

TO NIE JEST NOTKA O MOICH "UKŁADACH" Z VIRTUALIĄ

21:55, bezpodstawnie , constanse
Link Komentarze (16) »
"Donkichoteria"

beksiński

Jacek Kaczmarski - Zbroja

 

   Dałeś mi Panie zbroję, dawny kuł płatnerz ją
   W wielu pogięta bojach, w wielu ochrzczona krwią
   W wykutej dla giganta potykam się co krok
   Bo jak sumienia szantaż uciska lewy bok
  
  
   Lecz choć zaginął hełm i miecz
   Dla ciała żadna w niej ostoja
   To przecież w końcu ważna rzecz
   Zbroja
  
   Magicznych na niej rytów dziś nie odczyta nikt
   Ale wykuta z mitów i wieczna jest jak mit
   Do ciała mi przywarła, nie daje żyć i spać
   A tłum się cieszy z karła, co chce giganta grać
  
   Lecz choć zaginął hełm i miecz
   Dla ciała żadna w niej ostoja
   Bo przecież w końcu ważna rzecz
   Zbroja
  
   A taka w niej powaga dawno zaschniętej krwi
   Że czuję jak wymaga i każe rosnąć mi
   Być może nadaremnie, lecz stanę w niej za stu
   Zdejmij ją Panie ze mnie, jeśli umrę podczas snu
  
   Bo choć zaginął hełm i miecz
   Dla ciała żadna w niej ostoja
   To w końcu życia warta rzecz
   Zbroja
  
   Wrzasnęli hasło 'wojna', zbudzili hufce hord
   Zgwałcona noc spokojna ogląda pierwszy mord
   Goreją świeże rany, hańbiona płonie twarz
   Lecz nam do obrony dany pamięci pancerz nasz
  
   Choć, choć za ciosem pada cios
   I wróg posiłki śle w konwojach
   Nas przed upadkiem chroni wciąż
   Zbroja
  
   Wywlekli pudła z blachy, natkali kul do luf
   I straszą sami w strachu, strzelają do ciał i słów
   Zabrońcie żyć wystrzałem, niech zatryumfuje gwałt
   Nad każdym wzejdzie ciałem pamięci żywej kształt
  
   Choć słońce skrył bojowy gaz
   I żołdak pławi się w rozbojach
   Wciąż przed upadkiem chroni nas
   Zbroja
  
   Wytresowali świnie, kupili sobie psy
   I w pustych słów świątyni stawiają ołtarz krwi
   Zawodzi przed bałwanem półślepy kapłan-łgarz
   I każdym nowym zdaniem hartuje pancerz nasz
  
   Choć krwią zachłysnął się nasz czas
   Choć myśli toną w paranojach
   Jak zawsze chronić będzie nas
   Zbroja

                                     

13:14, bezpodstawnie , o czymś
Link Komentarze (8) »
sobota, 28 kwietnia 2007
For You, Ann

         

"Przespaliśmy" prawie cały dzień. Często brakuje "snu", gdy żyje się tak bardzo szybko. :)

22:02, bezpodstawnie , euforie
Link Komentarze (13) »
Lody - systematyka

Lody bywają różne. Te, dostałem od pewnej "Maryśki", której bardzo niniejszym dziękuję. Nigdy nie byłem grotołazem, a szkoda. Zwiedziłem jakieś jaskinie w swoim życiu, ale lodów w nich nie było.  Jest prawie maj, ciepło, a ja z lodami jadę. ;)

Znam różne rodzaje lodów. Lody do jedzenia, np dla dzieci, ciepłe, czy zimne, zawsze są obiektem pożądania małego chłopca i każdy ma swoje ulubione smaki.  Podczas wkraczania w "dorosłe" życie, koledzy, czy też inne źródła informacji, uświadamiają takiemu chłopcu istnienie innych zupełnie "lodów". Bywający tu czasem Proces7, mógłby powiedzieć dużo więcej na temat tychże lodów, niż ja sam. Niestety, niniejszy blogasek, nie zawiera w zasadzie treści erotycznych, dlatego nie pokuszę się tutaj na opis wrażeń przy "spożywaniu" TYCH lodów. Powiem tylko tyle, że podobno każda potrafi - jestem innego zdania. Są lody, które stanowią zjawisko powszechne zimą, wraz ze spadkiem temperastury. Powodują poślizgi wszelakiego rodzaju, o czym doskonale wiedzą kierowcy, oraz ci, którzy są posiadaczami śliskich butów. Przyznam się, że sam osobiście zaliczyłem wiele takich ślizgów. Zawsze powodują one u mnie atak śmiechu - uwielbiam obserwować takie piruety, a osobiste śmieszą mnie najbardziej. Na lodzie, złamałem się 2 razy i sam nie wiem, czy bardziej nie mogłem się dźwignąć ze względu na uraz, jakiego doznałem, czy zesłabiebienie śmiesznością sytuacji. Kiedy dorastamy emocjonalnie, lub gdy nam się wydaje, że ten moment następuje, mamy przed sobą zupełnie inne lody, niż powyższe. Są to lody do przełamania. Każdy z nas, stale jest "lodołamaczem". Każdego dnia, łamiemy lody, robimy to mniej lub bardziej nieudolnie - za każdym razem nabywając większego doświadczenia. Nieśmiałość, która dotyka w różnym stopniu każdą myślącą istotę, jest znaczącym elementem w procesie topnienia i odporności mechanicznej lodów "emocjonalnych". Nikt nie jest pozbawiony kompleksów. Ci, którzy tak twierdzą, po prostu nazywają to inaczej. Ile razy każdy z nas poczuł chłód w sobie, lub chłód bijący od kogoś, kogo akurat chciał "rozgrzać". Chłód towarzyszy nie tylko relacjom w obrębie uczuć takich jak miłość-nienawiść-obojętność, w układach partnerskich. Zimno, może przenikać do nas z każdej innej strony: szef-podwładny, biurwa-interesant, sprzedawca-klient, rodzic-dziecko itd. Jak się bronić przed zamrażającym powiewem, spojrzeniem, słowem? Nie odpowiem na to pytanie. Ja nie potrafię się bronić, jedyną moją obroną jest "ucieczka". Empatia i sensatywność, czasem pomaga, a czasem bardzo przeszkadza w podniesieniu temperatury wzajemnych relacji.

Nie można napisać jednoznacznego wzoru-konspektu, wszystkie tego typu relacje, należy traktować indywidualnie. Należy pamietać przy łamaniu lodów, że to nie MY jesteśmy najważniejsi. :)

12:51, bezpodstawnie , o czymś
Link Komentarze (9) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 8