Archiwum
[ zobacz księgę | dopisz do księgi ]
Pogoda Kraków z serwisu
środa, 30 kwietnia 2008
Preapogeum

Od wczoraj nie jest mi dobrze, a wręcz jest mi niedobrze. Przypomniało sobie o mnie pawisko moje i zamula. Z efektów specjalnych są jeszcze grające podroby i skręcające flaki. Po co mi poczucie obowiązku, po co mi ta moja pedanteria i systematyczność działania? Po co konsekwencja w realizacji celów, po co w ogóle realizować jakieś cele, skro nastręcza to tylko nerwów i fatalnego samopoczucia w konsekwencji. Odchorowuję wszystko na co nie mam wpływu. Pewne hasła wiszą nad głową jak topór. Pewne projekty doprowadzają do „śmierci". Po chuj się szarpać? Po jaką cholerę cokolwiek robić? Nie narzekam, nie jęczę, piszę sprawozdanie z samopoczucia. Jest mi chujowo, jest mi do dupy i łażę podkurwiony na maksa. Muszę uchwycić tego byka za rogi! 

19:07, bezpodstawnie , constanse
Link Komentarze (11) »
poniedziałek, 28 kwietnia 2008
Sąd niekoniecznie ostateczny

XX Major - Judgement

Każdy ma taki moment, gdy robi bilans swoich uczynków. Gdy zastanawia się gdzie jest Piekło, a gdzie ten Raj utracony oraz czy na niego zasłużył. Dla wielu Piekło jest tutaj, na Ziemi. Przeżywają je każdego dnia, widzą rano po przebudzeniu, zasypiają z jego piętnem wieczorem, przymykając go ciężkimi powiekami. Oni nie muszą czekać do śmierci, by poznać jego smak. Czy sami tworzą sobie Piekło tu i teraz?  Czy ktoś, żyjący w Piekle, może drugiemu ofiarować Raj? Jeśli ktoś daje drugiemu Piekło, czy sam może liczyć na to, że dostanie w zamian Raj? Dokonujemy rozliczenia, wstyd towarzyszy niektórym wspomnieniom, być może żal, pojawia się pragnienie zadośćuczynienia. czas dokonać ważnych decyzji i zamknąć miniony okres życia. Wierzysz w Anioła Stróża, poprosisz go o pomoc w podjęciu właściwej decyzji. Dźwięk jego trąby, przywoła Cię do opamiętania, jak głos Twojej podświadomości, której nie zawsze chcesz słuchać, albo nie rozumiesz co Ci chce przekazać. Pomyślisz o końcu Piekła i zboczysz z tej prostej ku niemu drogi. Zmienisz sposób myślenia i podejście do wielu spraw. Naucz się rzeczy na nowo, by widzieć je w zupełnie innym świetle. Nie przegap tej szansy, nabierz chęci do życia, możliwe, że to Twój czyściec, po którym nastąpi Twój osobisty Raj. Możesz zmienić wszystko i iść naprzód, lub pozostać do końca w tym samym miejscu.

.

Hey You.
20:51, bezpodstawnie , o czymś
Link Komentarze (11) »
niedziela, 27 kwietnia 2008
Hibernacja

 

Jacek Kujawa

Powoli, beznamiętnie, cicho, niezauważalnie i płynnie, przechodzę w stan oczekiwania. Za pokerową twarzą bez wyrazu, skrywam czujność lamparta. W ciemności, nie widać nawet błysku w oku. W absolutnej ciszy nie słychać, że oddycham. Nawet krew nie szumi w żyłach. Zastygłem w bezruchu, w bezwiedzy, w bezmyśli. W pozornym uśpieniu czekam na gest, nie pozwolę się zaskoczyć. Obronię każdy atak, choćby milczeniem. Wszelkim "żartom" zwiastuję koniec. Słowo „koniec” znaczy to, co znaczyć powinno. Słowo "ból" odciska się na zaciśniętych wargach. Słowo "chłód' zionie z pustych oczodołów. Słowo "dosyć" jest dla ciebie.

 

 

11:30, bezpodstawnie , constanse
Link Komentarze (2) »
sobota, 26 kwietnia 2008
Zabójcza magia ogrodu

 

 

probably poker's cat

Na długi majowy łykend, zapowiedzieli się do mojego ogrodu goście. Nie wiem ile osób przyjedzie, zawsze skrzykiwali się w dużą grupę. A wszystko przez ten cholerny kominek i kawałek placu i manierę grillowania mieszczuchów. Poszedłem tam dziś, poszedłem do mojego ogrodu. Bosz, dzikość drapała mnie pazurami rozbujanych róż. Miałem je przyciąć jesienią, ale zapowiadali srogą zimę. Liczyłem, że obmarzną i przytnę wiosną. Za późno, wszystko rozbujało. Przedarłem się cudem do narzędziowni, dorwałem się do siekiery i dużego sekatora, torując nimi ścieżki, na tej niewielkiej powierzchni. gdy w miarę mogłem się poruszać, wykosiłem trawę, następnie wydarłem z korzeniami chwasty, które wydawały mi się najbardziej bezczelnie rosnące. Usiadłem na ławce, zapaliłem papierosa, wypiłem piwo i pomyślałem: kuErwa, jaka piękna wiosna. Kot lokalny, również dziki, patrzył na mnie, jak na idiotę (ten na fotce, z ubiegłego lata). „A w górze słoneczko i miły zefirek”. Posiedziałem chwilę jeszcze w tym swoim zachwycie i stwierdziłem, że nic tu dziś po mnie. Schowałem sprzęt, zamknąłem „altankę” i wróciłem do domu, uprzednio przetartym szlakiem. Tutaj dopiero odczułem, jaki jestem delikatny. Cholera, boli mnie! Podstępny wiosenny wiatr, zawiał mnie zdradliwie. Jestem unieruchomiony od szczytu szyi do lędźwi. Zna ktoś jakiegoś masażystę, bo dragów się już nałykałem. Znając podejście do mnie, niejakiego Murphy’ego, do poniedziałku mi przejdzie i nie będę mógł udać się na L-4.

        

18:03, bezpodstawnie , pieprzenia
Link Komentarze (2) »
piątek, 25 kwietnia 2008
Piękna, śliczna, urocza...

 

unwerth

Powie ktoś, że to, co naturalne jest piękne. A skąd! Mam w chwili obecnej, naturalny bajzel na biurku – powiadam Wam, nie jest on piękny. Sięgnąłem wstecz pamięcią, koleżanka, zawsze miała „wyraziste” spojrzenie. Ze sprawiedliwego snu w akademickim pokoju wybił mnie łomot do drzwi. Wyrwany z „kontekstu” równoległego  świata sennych marzeń, otworzyłem je i zdębiałem. W progu stała koleżanka i patrzyła na mnie, jakaś taka inna. „Cóż jej się stało, czyżby chora”? – pomyślałem skonsternowany, zanim dotarło do mnie, że pierwszy raz widzę ją bez delikatnego make-up’a. Nie mogłem oderwać wzroku od jej twarzy i to bynajmniej nie z powodu zachwytu, a z powodu zażenowania widokiem wymoczka z obliczem bez wyrazu. Mówię Wam, zatkało mnie i pomyślałem: bosz, jaka ona brzydka w swej bezbarwności. Gdyby kobietę ze zdjęcia, pozbawić malunku, rozczochrać włosy i ubrać w ciuchy mojej sąsiadki, gdy kopie w ogródku, pomyślałbym: co to za kaszalot straszy ptaki i owady w ogrodzie? Czyli że co?  Że nie ma naturalnych piękności? Samorodnych Wenus? Czy to może kwestia tej cholernej morskiej piany, która być może jest symbolem kosmetyków upiększających? Czujecie różnicę pomiędzy nogą nagą, a nogą odzianą w pończochę z koronkowym wykończeniem? Ja znam i dlatego po stokroć wolę nogę odzianą, choć to przecież takie delikatne odzienie, prawie niewidoczne, gdyby nie ta cholerna koronka, przyprawiająca o zawrót głowy. Może chodzi tu o tę właśnie ozdobę wieńczącą? Nie widziałem uda w samej podwiązce, dlatego nie mogę odpowiedzieć sobie na moje wątpliwości. Przypuszczam, że możliwym jest istnienie mężczyzn, preferujących „naturalność” wyrazu twarzy u kobiety, aczkolwiek fakt dumy kobiecej z powodu nie używania kosmetyków, uważam za co najmniej śmieszny. Nie oglądam się za kobietą wyzywająco piękną, jak za jakimś kuriozalnym zjawiskiem optycznym, a za pięknem samym w sobie. Nie jest ważne, że temu pięknu kobieta pomogła. Cieszy mnie, że ona chce, bym widział ją piękną, czuł pachnącą, dotykał aksamitną, rozbierał gustownie ubraną. Nie chcę znać gacopierza, który używa tylko szczoty i szarego mydła i jeszcze się tym szczyci. 

 

19:22, bezpodstawnie , o czymś
Link Komentarze (33) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 6