Archiwum
[ zobacz księgę | dopisz do księgi ]
Pogoda Kraków z serwisu
wtorek, 28 kwietnia 2009
Dziewczyny...

Apel

KuErwa, ale jestem wycięty, ja pierdolę. Lubię splot takich zbiegów okoliczności, pośpiech, umawianie się na gorąco i wszystko na raz. W takich okolicznościach, człowiek potrafi się maksymalnie sprężyć i dać z siebie wszystko. Pogoda dziś była - jak złoto. Piękna wiosna, nie ma co narzekać. Mam piękny widok za oknem, na wzgórze. Gdy spoglądam przez otwarte drzwi balkonu, czuję jak bije serce Ziemi. Nic nie jest ważne, tylko to, że z każdym dniem robi się coraz bardziej zielono. Również w głowie mam seledyn – to od żółtych kwiatków. Ogólnie, wolę szarość i jej odcienie, ale czasem takie pstrokacizny działają pobudzająco na Psyche. Za Psyche podąża Eros, czasem zwany Amorem. ‘Amor, to jest naturalne, lubi czyny amoralne’. Niektórzy mylą Kupido z Cherubinem. Ja mylę wszystko: zauroczenie z miłością, gniew z pobudzeniem, Brzask ze zmierzchem etc. No to co? Pomyłki bywają bardzo twórcze. Są także takie, z których odsetki spłaca się całe życie. Nie mam żadnych długów, kredytów, spłat. W tej chwili, poczułem się wolnym człowiekiem. Chwilo trwaj wieczność. A po wieczności, choćby popiół.   

 

22:06, bezpodstawnie , pieprzenia
Link Komentarze (23) »
poniedziałek, 27 kwietnia 2009
W mgnieniu oka.

In ictu oculi

Wystarczy chwila, mała, najmniejsza, prawie niemierzalna. W nieskończenie krótkim odcinku czasu, określanym jako [dx/dt], można zatopić się na wieki. Algorytm jest zawsze taki sam. Ostatni wdech i ostatnie samoistne ujście powietrza. Zamglenie oczu i znikający obraz. Potem jasność, oślepiająca, a potem wzrok jest zbędny, słuch, czucie. Zostaje tylko świadomość. Aż świadomość.  

 

20:30, bezpodstawnie , bez znaczenia
Link Komentarze (16) »
sobota, 25 kwietnia 2009
Deska.

odstresowująco

To jest to, czego chciałbym spróbować. Długa fala, gdzieś na oceanie, przełamująca się nad głową. Obejmująca jak kobieta, przed którą uciekasz, by się w niej nie utopić do końca. Urodziłem się w złym czasie i złym miejscu. Wiele marzeń omija mnie bokiem. Kilka razy zjechałem na desce po śniegu, ale to nie to samo. Kilka razy stałem na takiej z żaglem, zbyt krótko, by zarejestrować to, co chciałem czuć. Wszystko to substytuty. Nic tak nie śpiewa jak spieniona fala. Nic nie budzi takiego zachwytu, jak kolor wody. Nic nie jest aż tak niepewne, od tego, co kryje się w wodzie. Kocham ją i zawsze mnie do niej ciągnęło. Dziś już jestem za stary, żeby zaczynać takie eksperymenty. Dziś jestem zbyt daleko, by po prostu wejść i pływać w taki sposób. Czy są jakieś marzenia, od których się nie oddalamy, a przybliżamy z biegiem lat? Tak, są – emerytura.  

 

15:29, bezpodstawnie , constanse
Link Komentarze (29) »
wtorek, 21 kwietnia 2009
'Żeglugą niepewną jest życie'.

'wojciech' /Palladas/

Chyba pisałem już kiedyś o dokonywaniu wyborów. Życie, tak szumnie zwane, to sztuka takich właśnie wyborów. Nieustannie obsadza  każdego w roli statystów, trzeciorzędnych halabardników, Don Kichotów i innych, dając chwilowe poczucie pierwszoplanowości. Nic bardziej mylącego, nic bardziej złudnego. Gdy wydaje się, że gwiazda osobista świeci mocno, ona nas tylko oślepia i przesłania widoczność. Czyni podatnym na ciosy, osłabia czujność i pozwala ulec złudzeniu. Ta ułuda przepycha aktora w miejsce bliżej widza, w światła jupiterów i nie wiadomo wtedy, kiedy należy się zatrzymać. Krawędź sceny, jest jak krawędź urwiska, gdy zakręci się w głowie, można stracić równowagę i runąć w dół. Nie wiem, czy każdemu przytrafiają się takie właśnie ślepe wybory. Złapałem doła, albo to on dopadł mnie. Plątał mi się pod nogami od dawna, nadstawiał się, ścielił, zapraszał. Omijałem go nawet skutecznie i sprytnie, lawirowałem, łaziłem zakosami, aż w końcu do niego wpadłem. Nie jestem zdziwiony, zaskoczony ani nawet wściekły. To nie katatonia, bo jeszcze mogę przelewać myśli na papier i przewijać zdarzenia z pamięci. To wielka, wszechogarniająca obojętność. Przyjaciółka zapytała mnie: ‘o czym myślisz?’ O śmierci – odpowiedziałem bez zastanowienia. Ten motyw przewija się w moich myślach odkąd pamiętam. Fascynuje mnie bardziej niż narodziny, niż cokolwiek innego. Gdy się rodzi życie, jest to takie zwyczajne, zgodne z zachowaniem gatunku, najpierw głupio radosne, rozgadane, krzyczy, potem się śmieje, potem się zamyśla, czasem smuci, a na końcu staje się obojętne. Mija każdego ‘naturalną koleją rzeczy’, by w końcu odejść na zawsze - w milczeniu. Zawsze – to taki cholernie niezwymiarowany odcinek czasu. może trwać ziemską chwilę, pokolenia, wieki, a nawet do końca świata lub dłużej. Nie ma ustalonej żadnej normy. Są zjawiska, które wydają się być wieczne, ale co znaczy ta wieczność w znanym nam wymiarze czasowym? Właśnie może czas jest jednym z takich zjawisk, które są wieczne, bo przecież ‘pędzi’ dalej, bez względu na to, czy jednostkowe życie się zaczyna, toczy, czy właśnie dobiega końca. Bez względu na to, jakiego dokonamy wyboru, czas nam przeznaczony dopadnie każdego i stłamsi. Jaka tu istnieje mozliwość wyboru? Kiedyś być może napiszę coś o śmierci, coś prawdziwego, nie ubranego w pseudofilozofię życia, ale najpierw muszę wygrzebać się z tego dołka. Sam.     

Życie jest bezpłciowe, a śmierć jest kobietą.

*

Zofio, dziękuję.

17:13, bezpodstawnie , doły
Link Komentarze (8) »
poniedziałek, 20 kwietnia 2009
Ponad czuciem.

fot. Stiven Meisel

Gdy podczas rozmowy istnieje możliwość patrzenia prosto w oczy, można wyczytać z nich więcej niż przyswoić z wypowiadanych słów. O tym wie każdy i kłamiąc, lub ukrywając ‘prawdę', unika wzroku rozmówcy. Oczy są takim barometrem pokazującym niż, wyż lub mający nastąpić przełom jednego w drugie. W oczach skrywa się ironia, gniew, bunt, żal, smutek radość i wszystkie inne dostępne odczucia. Wystarczy tylko uważnie patrzeć w źrenice i tęczówki. Gdy oczu nie widać zdajemy się na swój fafnasty zmysł. Zmysł taki można sporządzić z następujących komponentów w ilościach takich, jakimi każdy z nas dysponuje:

  1. Intuicja
  2. Bogate doświadczenie
  3. Znajomość natury rzeczy
  4. Zdroworozsądkowość
  5. Poznanie
  6. Umiejętność kojarzenia faktów
  7. Realna ocena siebie samego

Jeśli jesteś szczęśliwym posiadaczem ‘słuchu absolutnego' tak, że potrafisz się także zupełnie wyciszyć i odgrodzić od bodźców zewnętrznych. Jeżeli potrafisz odłożyć własne emocje na plan dalszy, nieodczuwalny. Gdy potrafisz pogodzić się z najgorszym tokiem wypadków, jaki mógłby się przytrafić w realnym życiu i wreszcie jeśli potrafisz się skupić tak mocno, by poczuć drugą stronę swojej natury - możesz zamknąć zwyczajną parę oczu, którą posługuje się każdy człowiek na co dzień. Wtedy podświadomość otwiera twoje trzecie oko, przed którym nic się nie ukryje. Ani to, co inni chcą ukryć przed tobą, ani to, co ty chciałbyś schować przed samym sobą. To co zobaczysz (o ile ci się uda), dla ‘niewprawionych' może być bolesne i szokujące, dla całej reszty żyjących na ‘granicy światów równoległych' jest tym, co można przyjąć zwyczajnie na fizycznie istniejącą klatę. Życzę powodzenia w doświadczeniach z ‘trzecim okiem' - warto.

P.S. Nadmieniam, że kolorem trzeciego oka, jest wszechogarniający fiolet.

16:39, bezpodstawnie , bez znaczenia
Link Komentarze (27) »
 
1 , 2 , 3