Archiwum
[ zobacz księgę | dopisz do księgi ]
Pogoda Kraków z serwisu
wtorek, 30 kwietnia 2013
Podejście.

tuba

I oto jestem. Ja – Legion. Uzbrojony po zęby w obojętność. Wyczulony na wszystkie sygnały, beznamiętny, mściwy, silny. Tarczą moją jest instynkt przetrwania, a mieczem wola istnienia, zbroja moja wykuta jest z determinacji. Stoję sam na wielkim placu boju gotowy do ataku i do obrony. Dniem i nocą gromadzę siły. Powietrzem oddycham, wodą gaszę pragnienie, praną się odżywiam. To ja – żywioł żywiołów. Jestem solą tej ziemi, zarzewiem oczyszczającego ognia, kumulacją molekuł powietrza i grzbietem przełamującej się fali potopu. Wyrobiony w tyglu ludzkich namiętności, gdzie miłość niezauważalnie i podstępnie przybiera oblicze nienawiści. Gdzie kłamstwo bezpardonowo udaje prawdę i uodparnia duszę jak szczepionka ciało. Wszystko, czego potrzebuję by żyć, mam w zasięgu rąk. Całą zbędną otoczkę życia, jaka próbuje się do mnie zbliżyć - kładę pokotem niech kona, krwawiąc na moich oczach. Niezbędnik w zupełności mi wystarczy. Zmieszałem garść szczęścia z chwilą nieszczęścia i wyszła bezpostaciowa breja, bez zapachu, smaku, koloru. Niezmienne zasady bilansowania – ono zawsze wychodzi na zero.



21:55, bezpodstawnie , pieprzenia
Link Komentarze (11) »
czwartek, 25 kwietnia 2013
Ulala...

nuty

I dożyłem do wiosny, która nagle wyskoczyła z wielkiej pryzmy śniegu i posypała świat jakimś zapewne magicznym proszkiem. Przyroda zwariowała w mgnieniu oka i rozpoczęła swój godowy taniec. W ludziach buzują różne substancje chemiczne, bo to i pełnia za moment będzie i słońce czupryny przygrzewa. We mnie także grają hormony, ale że leciwy już jestem (o czym wszem i wobec wiadomo, bo tajemnica to żadna) to oczywiście, najwięcej jest – hormonu wkurwa – adrenaliny. Nie generuje to przyjemnego dreszczyku podniecenia. No nie byłbym sobą, gdybym wiosną pozbawił wszystkich moich pieniactw i takich tam śmiesznych zachowań. Oczywiście większość z nich nauczyłem się kisić w sobie, co niewątpliwie wielkimi krokami prowadzi mnie do apopleksji.

A ja lubię ciepłe wieczory, kiedy cisza opuszcza żaluzje w oknach i więzi sztuczne światło w domach. Lubię cienie, rzucane za światłem Księżyca i zapach wieczornej rosy, zapowiadającej pogodny dzień. Odpoczywam w niezmąconych myślach, daleko od spraw poważnych, na bocznicy życia, jakie niektórzy nazywają prawdziwym. A przecież prawda jest ze mną, tu i teraz i na zawsze i na wieki wieków. Jedyną rzeczą, jaka zdradza moja obecność w mroku, jest żar papierosa, Być może to jedyny dowód mojego istnienia dla postronnych.

Odurzył mnie dziś zapach nagle rozkwitłych białych drzewo-krzewów w parku, wczoraj jeszcze nie kwitły. Nie mogę wyjść z podziwu jak to wszystko wokół zmienia się w zawrotnym tempie, spieszy się żyć, jakby chciało zdążyć przed czymś, o czym ja jeszcze nie wiem, że ma nastąpić. A wydawało się, że wiosna nie nadejdzie nigdy więcej i przyjdzie nam tkwić w tej zmarzlinie na wieczność.

 



17:16, bezpodstawnie , pieprzenia
Link Komentarze (5) »
piątek, 19 kwietnia 2013
Wariacja nt. fraszki JS.

muza

Coś mnie obudziło, nie wiem chyba co dopiero zasnąłem i byłem zdezorientowany. Telefon migał, spojrzałem – nieodebrane połączenie – trudno. Z mroku pokoju, wyłonił się jakiś cień. Pomyślałem, że:

W końcu przyszła do mnie, ta z kosą.

Przyszła młodą

Przyszła piękną

Przyszła bosą

I naprawdę nie słyszałem zawczasu, stukania jej obcasów.

Pochyliła się nade mną i spojrzała mi w oczy, choć ja jej oczu nie widziałem, jej usta milczały i trwaliśmy tak chwilę.

- obudź się …

- dopadłaś mnie, właśnie teraz?

- nie szukam ciebie

- to po co przyszłaś nocą do mnie?

- zabrać resztki tego, co ostało z uczuć

- tak we śnie, podstępnie, bez pytania?

- ja nikogo o nic nigdy nie pytam

- to po cholerę mnie budzisz?

- bo musisz być tego świadomy…

- rozumiem, jakaś kara, odarcia z uczuć?

- nie muszę się przed tobą tłumaczyć, z niczego

Oprzytomniałem do końca, uświadomiłem sobie, że to jeden z sennych majaków. Zamknąłem oczy i zasnąłem, tym razem na dobre.



19:48, bezpodstawnie , constanse
Link Komentarze (3) »
środa, 17 kwietnia 2013
Życie po życiu.

Tuba

Jest bez zmian patologicznych. W mojej fizys i w mojej psyche. Uwielbiam constans, jaki delikatnie gładzi moje myśli, pomagając im się uwolnić, rozsupłać i wykonać improwizowany taniec w przypadkowej choreografii. Nie rozmyślam układów, one naturalnie robią się same. Jasno, lekko i przyjemnie, niczym niezmącone. Nie muszę ich zbierać, nie muszę ich układać, starać się zapamiętać i odpowiednio powiązać. To wszystko dzieje się samo z siebie, naturalnie. Zapomniałem już, jak to jest, kiedy otacza mnie spokój. Zatraciłem na jakiś czas, tę wyjątkową zdolność odizolowania się od świata zewnętrznego. Powoli, dzień po dniu, bez znamion pośpiechu, nauczę się od nowa przeżywać siebie, dla siebie. Z każdego dnia, o dowolnej dla siebie porze, wyrwę z osi czasu przedział wyłącznie dla siebie. Odbuduję własny mur, w którym powyrywano dziury, bo na to pozwoliłem. Chwile słabości, mam już za sobą. Pogodziłem się z tym drugim,  który siedzi we mnie i próbował mnie zdominować. Zawsze lubiłem siebie, tego za mgłą, niewyraźnego i niezależnego, poza smugą światła, kryjącego się w mroku, szarego. Każdy eksperymentuje, próbuje różnych smaków, zagląda w nieznane zakamarki, przymierza się do układów zewnętrznych, stara się tworzyć wspólne orbitale ulegając tym samym polaryzacji. Polaryzacja niesie w tym kontekście bilans ujemny. Ona jest jak kompromis, a ten zakrzywia obrys własny, nakazuje oddać jakąś cząstkę siebie – bezpowrotnie wyrywając ją z całości, jaką stanowimy. Może i jestem w jakimś procencie gadem, ale to zapewnia mi zdolność do regeneracji, która z kolei odtworzy wyszarpane kawałki mnie – będę jak nowy. Nie przeszkadza mi to, że nie będę taki sam, najważniejsze jest to, że się odrodzę, odbuduję, pozbieram do kupy. Życie to nieustanne nabywanie doświadczeń. Permanentne modelowanie siebie. Czasem tracimy, a czasem zyskujemy, bilans i tak wychodzi na zero. Z perspektywy czasu można dostrzec dobro w tym, co wcześniej wydawało się złe oraz zło w tym, co uprzednio postrzegaliśmy jako niebywałe szczęście. Tak, to właśnie jest wewnętrznym odrodzeniem i duchowym rozwojem. Co nas nie zabije, to nas wzmocni. Okruchy killera wystarczy otrząsnąć z siebie i trzeba ruszać do przodu – nigdy w kierunku przeciwnym. Dobrze wiem, co zostawiam za plecami, jednak spoglądam przed siebie. To co przede mną, bardzo mnie ciekawi. Dziś jeszcze nie wiem, czy będzie dobre, czy złe, ocenię to potem. Póki co, wydaje mi się po prostu inne. Czas tym razem, działa na moją korzyść.

 

 



21:32, bezpodstawnie , constanse
Link Komentarze (2) »
niedziela, 14 kwietnia 2013
Tytułu nie znam.

sixto

Budzę się o świcie, w dni wolne też – kwestia przyzwyczajenia. Co rano obiecuję sobie, że kiedy wrócę z pracy, położę się. Nigdy nie dotrzymuję sobie danego słowa. Wypalam ostatniego papierosa z paczki i myślę: to ostatni, więcej nie palę. To także kłamstwo wobec siebie, zawsze wydarzy się coś, co popchnie mnie do sklepu po kolejną paczkę. Od jutra, zaczynam normalnie żreć, jak człowiek. Kolejna bzdura, wrzucam na ruszta co popadnie i kiedy popadnie, a potem dziwię się, że organizm się stawia i buntuje – do czego także jestem przyzwyczajony. Może jest ktoś, kogo świat jest ułożony, zaplanowany, a plan konsekwentnie realizowany. Może istniej ktoś, kto każdy projekt zamyka z orderem na klapie. Może są ludzie, żyjący poza zasadą carpe diem, a może tylko im się wydaje, że panują nad życiem własnym? Może to tylko złudzenie, to nasze planowanie, te założenia, te wyobrażenia celów, do jakich się dąży, lub dążyć zamierza. A jeśli takie coś, jak silna wola nie istnieje w ogóle? Może to tylko nieznany dotąd wzór rachunku prawdopodobieństwa, który daje ludziom poczucie wolności i bycia panem własnego życia? W dupie mam wszystkie wzory, zasady, reguły, definicje, jak i wypracowane teorie psychologów i filozofów. Pójdę swoim rytmem, w dostosowanym tempie, omijając niespodzianki, których nie cierpię. Będę się starał, żeby już nic mnie nie zaskoczyło. Jeżeli istnieje jakaś reszta, to może poczekać.   



11:34, bezpodstawnie , constanse
Link Komentarze (9) »
 
1 , 2