Archiwum
[ zobacz księgę | dopisz do księgi ]
Pogoda Kraków z serwisu
czwartek, 31 maja 2007
W przededniu o Dziecku

 

Dostałem dziecko od siostry - na utrzymanie, bo na wychowanie już za późno. Można rzec, że siedzi mi na głowie. Cieszę się, że to nie chłopak, ponieważ gdyby mnie przerósł, pewnie bym się go bał. Mnie też kiedyś hormony buzowały, ale ludzie kochani NASZE POKOLENIE przerabiało to jakoś łagodniej. Byliśmy mili dla rodziców, o wujkach i ciotkach nie wspomnę nawet, bo to się rozumie, samo przez się. Sprzątaliśmy sobie w pokojach, pomagaliśmy we wszystkim w domu. Nie było z nami żadnych problemów. Nie, nie żebym żałował, ale panoszy się u mnie to dziecko okropnie. Co do sprzątania, najlepiej wychodzi Jej sprzatanie u mnie na koncie. Gdy była mała, bardzo mnie lubiła, wprost przepadała za mną, byłem Jej idolem. Nie rozumiem dlaczego, teraz się ze mną o wszystko wykłóca. Przecież wszyscy w rodzinie wiedzą, że to JA jestem najmądrzejszy, a ta gówniara tego nie wie! Wszyscy nie mogą się mylić - prawda? W sumie, jest fajnie, prawie nigdy nie ma Jej w domu, nie wchodzimy sobie w drogę tylko wieczorami. Miałem nadzieję, że się szybko wyda za mąż i znowu będzie jak dawniej. Niestety, to dziecko płci żeńskiej uważa, że faceci to idioci i śmie wyrażać ten swój debilny pogląd głośno w mojej obecności. Szczytem wszystkiego jest nazywanie mnie "obciachem", no do cholery jasnej - ja tylko czasem wykolejam pociągi i niektóre dzieci się mnie boją, szkoda, że nie to, które mam w domu. Dodam jeszcze, że jest przebiegła, jak moja siostra, gdy tylko braknie Jej argumentów, robi z siebie cierpiętnicę, a ze mnie potwora jakiegoś. Bosz, na co mi przyszło. ;)

    royo

17:12, bezpodstawnie , pieprzenia
Link Komentarze (15) »
środa, 30 maja 2007
Pavo cristatus

czyjeś

No i co się tak na mnie patrzysz, ty cholerny ptaku, jakbyś mnie pierwszy raz widział na swe kaprawe ślepka. Przyszedłeś do mnie, pawiu, powiedziałeś mi: dzień dobry panu. Popatrzyłeś na mnie, machnąłeś tym swoim szpanerskim ogonem i teraz co? Ależ ty nudzisz, o matko przenajświętsza. Nie mógłbyś sobie iść stąd? Włazisz tu, nieproszony, do mojego domu, siadasz prawie we mnie, spychasz mnie z mojego miejsca, zaganiasz do łazienki. Jak ty w ogóle śmiesz! Bezczelne ptaszysko!. Puszył mi się tu będzie, stawiał, podnosił, mulił. A pójdziesz ty stąd!? No dobra, wiem, MUSIMY iść na spacer, chodź, wyprowadzę Cię. Idź już precz!

20:56, bezpodstawnie , constanse
Link Komentarze (8) »
wtorek, 29 maja 2007
Wąska wirtualna granica słów

 

zachowania w miejscach różnych

  royo

 

- Nie lubię cię, jesteś beznadziejny, wstrętny, chamski, obrzydliwy, głupi, nudny, robisz świństwa, nie dotrzymujesz słowa, popisujesz się, niszczysz ludzi, masz wszystkich w nosie i każdego wykorzystujesz.

- ...

- Jesteś niemiły, wredny, zakłamany. Ty chuju, jak śmiesz! Ty kutasie, ty idioto, pedale, geju ćwierćinteligencie. Ty skurwysynie, bucu, dewiancie, zboczeńcu, cioto jeden, załatwię cię!

- ...

- Nienawidzę cię, nie mogę na ciebie patrzeć, spierdalaj stąd, wynoś się, zdechnij prowokatorze tani, lecz się, idź na spacer, jesteś chory

/- Coś jeszcze? Chyba ci się coś pomyliło, jesteś u mnie, nie ja u ciebie. po co tu wchodzisz, po co się wystawiasz, po co się męczysz, chyba jednak kłamiesz, chyba jednak mnie kochasz, to chora miłość, nie nienawiść cię tu przywiodła./

Czy coś Wam to przypomina? Bo mnie tak.  Wszelkie powyższe teksty są zmyślone, aczkolwiek bardzo prawdopodobne. :)

16:26, bezpodstawnie , o czymś
Link Komentarze (9) »
poniedziałek, 28 maja 2007
Kurwica skrajna

 

 siudmak

Czasem mam dosyć wirtualu, czasem dosyć realu. To, co oczy zobaczą, usta wypowiedzieć powinny, a piszą palce na klawiaturze. Słowa wymykają się spod kontroli, gdy ktokolwiek próbuje mną sterować. Nie cierpię! Nienawidzę jeśli ktoś wie lepiej, jak mam się poczuć, kiedy mi dobrze, a kiedy mi źle. Do kurwy nędzy, jestem już duży, mam swój rozum, wiem co robię i w jakim celu tutaj siedzę. A cel jest tak trywialny, że prawie go nie ma. Mam dużo wolnego czasu i pożytkuję go tak, jak mi się w danym momencie zachce. Nigdy się nie czułem aż tak "nadzorowany" jak w chwili obecnej. Gdy różne osoby mówią mi, co mam robić. Czy w to tak trudno uwierzyć, że robię co chcę? Że nie przywykłem do żadnych nakazów, w życiu prywatnym? Że każda próba rozliczania mnie z czegokolwiek, co robię w czasie wolnym - swoim, osobistym, własnym - działa na mnie jak czerwona płachta na rozjuszonego byka? Nie czuję się zmanipulowany, nie czuję się wykorzystany, nie czuję się niczyją własnością!

I dalej będę robił co chcę, kiedy chcę i gdzie chcę. :). A Państwo mogą się na mnie obrazić, wypiąć, mogą mnie obsmarować i obrzucić błotem. Ulżyjcie sobie, jeśli taka wola Wasza. AMEN!

17:04, bezpodstawnie , pieprzenia
Link Komentarze (18) »
niedziela, 27 maja 2007
Arka "Noego"

 

 beksiński

Arka Noego to takie symboliczne miejsce, w którym każdy może schować swoje "skarby", aby nie umknęły. To coś, co każdy chciałby po sobie zostawić. Zgromadzone tam "dobra" miałyby mówić za nas i o nas świadczyć, o tym co dla dowolnego Noego jest wartością samą w sobie. Fakt, że Noemu kazał zbudować arkę Bóg, jest dla mnie swoistą przenośnią i stanowi symbolicznego boga, jakim jest zbiór naszych własnych "wartości". Wartości w sensie tego co dla nas jest ważne i godne zapamiętania. Jest to taka szuflada przeżyć i wspomnień, które naszym zdaniem warte są "ocalenia". Nie muszą to być sprawy ani wielkie, ani wzniosłe, wystarczy, że dla nas samych są ważne.  Przykładowo: może to być skrzynka z wyciągami z kont bankowych. Każda wartość tego typu, stanowi klejnot dla właściciela. Nieważne, że ktoś inny wyśmieje nasze małe miłości, one są tylko nasze i nikt inny nie musi ich rozumieć. Nikt też nie ma prawa oceniać i uogólniać, co jest ważne, co dobre, co piękne i co wartościowe. Pięknie się różnimy w materii ważności rzeczy i zjawisk. To co dla mnie jest wartościowe, nie musi być takim dla nikogo innego. Gdybyśmy wszyscy uważali za wartościowe te same rzeczy o ile świat byłby uboższy. Każda rzecz, każdy termin wymyślony przez człowieka jest potrzebny i czemuś służy. Nawet jeśli uważamy to za kicz, za prymitywizm, za barachło, za żenadę - jest potrzebne, choćby po to, by stanowić tło dla arcydzieł, dla wzniosłości, dla wartości. Nie mnie oceniać dla wszystkich, co dobre a co złe. Jeśli już przyjdzie mi ocenić, to zostawiam ocenę dla siebie. Nie będę nikogo "naznaczał" swoim poczuciem estetyki i piękna - na przykład. :) 

16:18, bezpodstawnie , o czymś
Link Komentarze (10) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 6