Archiwum
[ zobacz księgę | dopisz do księgi ]
Pogoda Kraków z serwisu
sobota, 31 maja 2008
Senne majaczenie

 

taniec

Zbyt długo spałem, tak długo, że zapamiętałem sen, który wymajaczyłem. Zjawił się w nim bezskrzydły anioł o białych włosach. Przybliżał się i oddalał, jakby był na huśtawce, a ja jakbym go przyciągał wdychając i odpychał wydychając powietrze. Zwracał się do mnie po imieniu, jakby mnie dobrze znał, jakby był mój własny. Swoją twarzą nie wyrażał żadnych emocji, a jednak czułem chłód i bezwzględne zobojętnienie.

- umrzesz

- wiem

- ale nie wiesz kiedy

- powiesz mi

- jeśli zechcę

- rób jak uważasz

- udajesz obojętność

- obojętność udaje mnie

- doigrasz się

- a ty ze mną

- muszę iść

- nic nie muszę

Więcej nie pamiętam, obudziłem się. Poczułem zimno, które rozłaziło mi się po plecach od porannego chłodu, wdzierającego się do sypialni, przez otwarte okno. Pachniało późnym majem, krzew jaśminu jest w pełnym rozkwicie. Usiadłem na łóżku i zakręciło mi się w głowie. Mam gorączkę, przez ten cholerny upał.

.
09:03, bezpodstawnie , pieprzenia
Link Komentarze (11) »
czwartek, 29 maja 2008
Arbeit macht frei

 

jest pięknie, kurde

 

Zamiast pomału planować urlopy, przesunięto je na plan dalszy, a w zamian dokręcają śruby. Nie wyrabiam na zakrętach. Nasiadówy, tony papierów, setki spraw i nieustanne awarie. Przez te ostatnie, mam same „obsuwy” w robocie. Czarny tydzień, dobiega końca, ale na lepsze się nie zanosi. Wszystko się zmienia, jak w kalejdoskopie, każdy chaotyczny czyjś ruch, choćby najmniejszy, działa jak „efekt motyla”. Szereg zmian, następuje po sobie w krótkich odcinkach czasu. Czasem trudno uchwycić te zmiany, ale za to uwypuklają się ich efekty. Szeregi „zbrojne” myślących, zdziesiątkowane do granic ostateczności. Każdy spierdala z pola walki, jeśli tylko nadarzy się taka okazja. Ja się wcale tym dezerterom nie dziwię. Mam w planach nabór wojsk, taki doraźny, ale zdajecie sobie sprawę, że taki narybek, by był do czegokolwiek przydatny, musi przejść przeszkolenie. Proces doprowadzenia takiej nieobrobionej jednostki do stanu użyteczności publicznej, jest jednak długotrwały i bardzo czasem bolesny, dla tego, kogo się poddaje obróbce. A i treser, bywa, że się z takim męczy okrutnie. Wiadomym jest, że najszybciej nauczy się pływać, gdy wrzucić go na głęboką wodę, tak z marszu. Jeśli opornym w nauce się okaże, utopi się i pójdzie na dno, znaczyć to będzie, że się nie nadawał. Kto przeżyje tę naukę, będą z niego ludzie. Nie ma miejsca na sentymenty! Najemnik musi mieć jaja i łoić od świtu do zmierzchu, ku chwale jednostki macierzystej. Jeśli się nie złamie w okresie próbnym, to wytrzyma wszystkie bitwy. W samotni, dręczą mnie goście i telefony. Jedyny czas, jaki mam dla siebie, gdy nikt mi nie przeszkadza, nikt mnie o nic nie pyta, o niczym ze mną nie rozmawia, to czas spędzony tu, w ambajach. Te kilka krótkich chwil, które są tylko moje. 1/3 mojego życia, należy do firmy. Praca jest jak kobieta: wymagająca, wyczerpująca, wysysająca ostatnią kroplę krwi, nie dająca o sobie zapomnieć ani na chwilę. Tak, jestem zmęczony, mam dosyć! Wracam wypluty i padam na ryj. Kocham ją i nienawidzę jednocześnie. Daje mi satysfakcję i potrafi zgasić w sekundzie. Gdyby jej nie było, zamyślił bym się na śmierć, nad sensem istnienia i filozofią życia. A tak, nie mam nawet czasu pomyśleć, czy to co robię, to co mnie tak pochłania i spala dzień po dniu, to co doprowadza do kurwicy skrajnej, co wyzwala we mnie demona walki o jakieś gówna nieistotne, co czyni mnie wściekłym psem – ma jakiś sens, czy nie ma. Jutro o świcie, zadzwoni batalia budzików, a ja zerwę się i stanę gotowy do wojny. Tak samo każdego kolejnego dnia, aż do usrania, znaczy emerytury!  

 

22:44, bezpodstawnie , pieprzenia
Link Komentarze (8) »
środa, 28 maja 2008
Wszystko jest iluzją

 

 

Why?

Sprawny prestidigitator, potrafi wprowadzić każdego w stan zachwytu, sztuczką, którą wykonał. Kolejny autorski gag, zaprezentowany przed widownią, generuje huraganowe oklaski. Zazwyczaj piękna asystentka, znajduje się w cieniu magika i stanowi dopełnienie całości działań iluzjonisty. Widz zastanawia się, jak on to zrobił? Możliwe, że jest czarodziejem z dziecinnych bajek, możliwe, że posiadł umiejętność hipnozy tłumów. Prawdopodobne, że jako doskonały psycholog, celnie trafia w oczekiwania tłumu. Dopuszczalne, że ma tylko sprawne palce, a złudzenie jest wytworem wyobraźni widza. Jakiej definicji bym nie użył, efekt zawsze jest taki sam. On – intrygujący, podziwiany, wzbudzający zachwyt, sztukmistrz. Oni – rozentuzjazmowany tłum, chcący oglądać cuda i uwierzyć w nie. Nie przepadam za tego rodzaju „sztuką”, ponieważ kojarzy mi się z cyrkiem. Cyrk kojarzy się z „badziewiastymi” jarmarcznymi kramami na odpuście. Odpust kojarzy się z wymyślonym przez człowieka grzechem, a ten z winą i karą. Grzech, wina i kara, nigdy nie bywają uniewrsalnie przejrzyste i akceptowalne jednoznacznym brzmieniem, ciężarem i znaczeniem. Wszystko zależy od umiejętności iluzjonisty i podatności widza.  

 

22:05, bezpodstawnie , constanse
Link Komentarze (9) »
wtorek, 27 maja 2008
Triste

 

 

Carla

Gdybyś do niego pisała, nie używaj białego papieru. Biel wyostrza znaczenie słów. Na białym, wszystko jest za bardzo wyraziste. Zamiast pióra, czy długopisu, weź zwykły ołówek. Jeśli nawet napiszesz kilka słów za dużo, pozwoli ci je wymazać i zamienić w jego niepamięć. To tak, jakbyś zostawiała niedomkniętą furtkę, a klucz do zamka miała we własnej kieszeni. Pozwoli co to w każdej chwili wrócić, przecież on zna twoją niedoskonałość i niezdecydowanie. Zna twoje teatralne gesty i spektakularne zachowania. Wie, że jesteś tylko kobietą. Pozwoli ci bawić się ze sobą i grać w ciuciubabkę, do zmierzchu. On „zgubi” wszystkie twoje listy, a gdy go będziesz sadziła na nowo, pamiętaj, że zawsze zielonym do góry. Gdybyś chciała napisać do mnie, lepiej tego nie rób. Gdybyś nie mogła się pohamować i jednak to zrobiła, zważaj na to, co napiszesz. Odbieram każde słowo tak, jak jego pierwotne znaczenie. Nawet gdyby było zapisane sympatycznym atramentem, wryje się w moją pamięć na zawsze. Nie pozostawiam otwartych furtek, a klucze do nich, mocno trzymam w swojej garści i nie pozwalam ich nikomu dotykać. Nie można mnie powtórnie sadzić w innym miejscu i czasie. Można mnie pominąć bez echa. 

 

20:27, bezpodstawnie , constanse
Link Komentarze (9) »
poniedziałek, 26 maja 2008
Jeden z możliwych układów

 

 

maska

Nieustannie wymagasz uwielbienia własnej osoby. Bez przerwy nakazujesz mi, bym Cię adorował. Na każdym kroku mam o Tobie pisać, o Tobie pamiętać, myśleć. Dawać Ci dowody Twojej wspaniałości. Uwielbiać myślą, słowem, uczynkiem, a nawet zaniedbaniem. Gdy się już wypławisz w tych komplementach, rozsiadasz się wygodnie i oczekujesz, że będę Cię zabawiał. Wymagasz, bym strugał pajaca i robił śmieszne miny. Mam stale trwać przy Tobie i być na Twoje zawołanie. Mam wiedzieć, czego w danej chwili potrzebujesz, o czym myślisz i co chciałabyś wypić. Powinienem odgadywać w locie Twoje nastroje i odpowiednio do nich ustawić swoje zachowanie. Określisz zasady, które krok po kroku będą mnie prowadzić i tylko mnie obowiązywać. Chciałabyś zawładnąć moimi nastrojami i każdą burzę okiełznać. Gdy już rozpasasz się zupełnie i przyzwyczaisz do skinienia dłonią i mojej na ten gest reakcji, nie popuścisz, będziesz brnęła dalej i stale będzie Ci mało, za mało. Będziesz wymagać, żądać, nakazywać, rozliczać, obrażać się o każdy gest, w którym doszukasz się „obniżenia progu”. Zrobisz mi awanturę za każdy samowolnie pochłonięty haust powietrza. W końcu zapomnisz jak wyglądam, zasłoniwszy mnie zupełnie sobą. Nie zauważysz, gdy odejdę, dalej będziesz pokrzykiwać i grozić, ale ja już tego nie usłyszę. 

 

22:38, bezpodstawnie , pieprzenia
Link Komentarze (5) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 7