Archiwum
[ zobacz księgę | dopisz do księgi ]
Pogoda Kraków z serwisu
poniedziałek, 20 maja 2013
Male.

tuba

O kobietach dziś pisał nie będę. Wszyscy wiemy, że są chimeryczne, nastrojowo zmienne, histeryczne, egzaltowane, niekonsekwentne, zbyt emocjonalne i mają te swoje humory. Ich zbójeckie prawo i ich urok, ale mężczyzna? Od jakiegoś czasu, obserwuję ten ludzki podgatunek i ogarnia mnie przerażenie. Pewien znaczący odsetek samców, zachowuje się jak pierwsza lepsza baba. Jęczy, płacze, zawodzi. Poucza, punktuje, truje.  Pragnie uchodzić za coś lepszego, poprzez umniejszenie innym. Cyklicznie pojawia się w pewnych miejscach, by o nim nikt nie śmiał zapomnieć, choć nie zdaje sobie sprawy, że miejscowych obchodzi tyle, co zeszłoroczny śnieg. Znaczy każdy teren swoimi opiniami, jakby kogoś obchodziło, co on myśli. Według własnych, cholera wie skąd wziętych kryteriów, rozkłada innym role i analizuje. Wyjątkowo żenująca, srająca po podwórkach męska cipa blogowa. Podrzędny, tuzinkowy, samczyk wielorasowy. Takim pajacom, ja mówię moje zdecydowane nie!

 



19:35, bezpodstawnie , pieprzenia
Link Komentarze (111) »
piątek, 10 maja 2013
Pomiędzy Kopernika, a Powstania Warszawskiego.

tuba

Jest w Krakowie takie miejsce, gdzie chce się iść. Cisza, spokój, zieleń, woda. Mówię o Ogrodzie Botanicznym UJ. Od kilku lat, nosiłem się z zamiarem, by tam pójść w okresie kwitnięcia bzów. Udało mi się w tym roku. Ogród, ku mojemu zaskoczeniu, jest o wiele bardziej zadbany, niż miało to miejsce kiedy byłem tam ostatni raz. Tegoroczna wiosna, długo oczekiwana, rozkwitła szybko i intensywnie. Tyle zieleni, tyle kolorów, tyle zapachów i ten ogarniający, wszędobylski spokój. Czysto, miło i bardzo przyjemnie. Można fotografować do woli w cenie biletu 6,00 PLN. Ludzie nie deptają sobie po piętach, bo nie jest ich tam zbyt wiele, myślę, że więcej w dni wolne od pracy. Można usiąść, odpocząć, przemyśleć w spokoju i pozytywnej aurze to, co ma się do przemyślenia. Naładować akumulatory i wrócić do domu. To tak, jakby przeczekać sztorm, w sposób, o którym pisał Katon.



15:42, bezpodstawnie , pieprzenia
Link Komentarze (14) »
poniedziałek, 06 maja 2013
Moje, twoje, ich - życie.

tuba

Cały czas istnienia toczymy jakieś walki. Ze sobą, ze światem, z ideałami, z marzeniami, z ludźmi, z myślami, z hasłami, choć przecież wiadomo na wstępie, że ta walka z życiem, to walka przegrana, bo wynik jest ustalony i dla każdego taki sam. Może istotne jest to, ile czasu zdołamy ustać na ringu, zanim nas życie totalnie znokautuje? Kiedy już nie będziemy zdolni się podnieść i zmagać z nim dalej? Niebywałe jest to, że siła zawodnika, stającego do walki z życiem, nie ma tu najmniejszego znaczenia. Co najwyżej, silny dostaje dłużej po ryju, zanim padnie definitywnie. A życie? Ono jakby miało to w dupie, po prostu toczy się dalej swoim rytmem, jakby w ogóle nie brało pod uwagę tego, kto się z nim zmaga. Kpi z człowieka. Było przed danym zawodnikiem, będzie i po nim – niezniszczalny czempion, wiecznie na podium, niezwyciężony, nieprzegrany, nawet nie draśnięty. Tłumy je wielbią, tłumy nienawidzą, wszyscy doświadczają i kibicują. Jednemu daje fory, innego upadla, z innym sobie pogrywa, kimś się bawi, kogoś oszuka, zbałamuci. Innemu rzuca kłody pod nogi, chyba dla zabawy, albo mami marchewką na kiju. Samo w sobie, obojętne na wszystko, gardzące przeciwnikiem, szyderczo uśmiechnięte, zobojętniałe. Dlatego pierdolę cię, życie moje, tę cząstkę ciebie, jaką przeznaczyłoś dla mnie. Nie trzymam się ciebie kurczowo, nie kocham cię, jestem obojętny wobec ciebie, jak ty wobec mnie. A skacz koło mnie, a pluj, a śmiej się – mam to w dupie. Nie będę brał czynnego udziału w ustawionej walce. Ok, ty masz plecy u kogoś/czegoś, ale ja mam swoją własną dupę, w której mogę upchać to, co mi się podoba.

 



16:31, bezpodstawnie , pieprzenia
Link Komentarze (2) »
sobota, 04 maja 2013
Miejsce zastępcze.

Spacer po Muzeum Katedry Anatomii UJ

Praktycznie rzecz ujmując, to w zasadzie koniec majowego łykendu. Przejebałem osiem dni i jeszcze przepierdolę dziewiąty. Owszem, porobiłem jakieś prace gospodarskie w domu i obejściu, ale nic więcej. I kuErwa, bardzo dobrze! Trochę pogoda pokazała rogi, ale cóż mi pogoda? Przecież nie wykupiłem wczasów w Juracie, tylko siedzę sobie w domu i napawam się lenistwem. Oderwałem się od pracy, kompletnie, słowem odpocząłem i jak to zwykle bywa, w czasie urlopu, kiedy trzeba się przyzwyczajać powtórnie do wczesnego wstawania, to ja śpię do dziewiątej od dwóch dni. Jedna rzecz mnie wkurwiła. Wszedłem na stronę wystawy, na którą miałem się wybrać w cenie biletu dwóch flaszek wódki i przeczytałem regulamin wystawy. Chuj strzelił mnie na miejscu! Przy wejściu, obszukują cię jakbyś wchodził do NASA, zabierają w depozyt aparat (nie wolno robić fot), zabierają telefon (telefony też mają aparaty), potem straszą, że jakbyś czasem nie zachował się zgodnie z regulaminem i np., zechciał spożyć kawałek mięsa, jakie jest tam wyeksponowane, to cię porządkowi wyprowadzą, a dwie flaszki wódki pójdą się jebać. Oprócz tego, jak już zdecydujesz się tam wejść z wszelkimi obostrzeniami regulaminu, no to masz bezszelestnie się przemieścić, oddychać jak najmniej i w ogóle, to lepiej tam nie wchodź. Oczywiście wyolbrzymiam, ale naprawdę się wkurwiłem o ten zakaz fotografowania. W dupę se wsadźcie tę wystawę, kurwa. Ja rozumiem, że jakby każdy chciał pomacać wawelskie arrasy, to po tygodniu nic by z nich nie zostało. Ale żeby nie móc zrobić kurwa fotki?! Obejrzyj i zapomnij! Oto dewiza tej wystawy. Pójdę do monopolowego, zakupię dwie flaszki wódki, poszukam fotek z wystawy w internecie i wyjdzie na to samo. Mam naprawdę dużą wyobraźnię. Tego typu eksponaty, widziałem już na żywo w Theatrum Anatomicum. Może nie były robione na upozowane dzieła sztuki, ale materiał i technika – taka sama.

 



16:43, bezpodstawnie , pieprzenia
Link Komentarze (2) »