Archiwum
[ zobacz księgę | dopisz do księgi ]
Pogoda Kraków z serwisu
wtorek, 27 maja 2014
Takie tam, nie wiem co.

Cała w trawie

Powietrze gęste z gorąca i zapach skoszonej trawy. I taka cisza, jak przed burzą, której jeszcze nie widać i nie słychać. Słyszę jak pulsuje mi krew w żyłach i jak przyspiesza serce. Chwytam ustami hausty gorącego powietrza, a oddech twój także staje się szybszy i płytszy. Zaplątany w twoje włosy, jak w wysoką trawę, odnajduję punkty na mapie twojego ciała, dotykając je po kolei. Odcinam się od świata, kiedy z tobą jestem. A niebo nagle spochmurniało i zerwał się wiatr. I burza w końcu przyszła i szalała w nas do upadłego. Nie pierwsza to taka nasza burza, kochanie. I zapewne nie ostatnia. Z piorunami, co palą na popiół, gradem, który tłucze na miazgę i wiatrem, który wszystko wyrywa z korzeniami – do bólu materii. Grzmot tłumi wszystko i wszystko zagłusza, nawet głos sumienia. I ulewa, która wszystko zmyje i oczyści z każdego brudu o jaki przyszło nam się otrzeć. I w końcu ozon, i jego zapach, zmieszany z zapachem wody, która spływa po liściach – jak środek dezynfekujący. I jaśniejące niebo i wszystko będzie piękne i nowe. Będzie prościej, będzie jaśniej. Sam nie wiem, jawa to, czy sen?

 

16:36, bezpodstawnie , pieprzenia
Link Komentarze (7) »
niedziela, 25 maja 2014
Kultowe kawałki.

17:27, bezpodstawnie , pieprzenia
Link Dodaj komentarz »
No more love.

muza

Ładny obrazek, nie zdążyłem go wykorzystać, zrobię to teraz. Bez związku... Nie zdążyłem zrobić tylu rzeczy, które zrobić chciałem, a czas ucieka, kolejne lata wpisują się w historię, której niebawem nikt nie będzie pamiętał. Pewnie to dobrze, pewnie tak miało być. Czuję się jakbym wyszedł z odosobnienia, jakbym stanął za murem i nie wiedział co ze sobą zrobić, a pogłos zatrzaśniętej za mną bramy, długo jeszcze świdrował w moich uszach. I stoję taki, z pustymi rękoma, przymykam oczy, bo słońce mnie oślepia. Idzie do lata, kończy się maj, kolejny taki zupełnie do dupy. Niektórzy dziwili się, że ja życia nie lubię, że jest mi obojętne. A dlaczego miałbym je lubić, piastować, hołubić, wynosić na piedestały? Jeżeli zdarzyło mi się nim zachłysnąć, było to bardzo niezdrowe zachłyśnięcie. Takie, co to oddech wstrzymuje, bynajmniej nie z zachwytu, czy jakiejś durnej szczęśliwości. Może to nie tak, że ja życia nie cierpię, może to życie mną gardzi? A może ja po prostu zwyczajnie nie znoszę siebie? Jakoś nie lubię obojętności własnej, tego wygaszenia emocji, kiedy powietrze już powoli uchodzi jękiem. Dziś nie lubię niczego, a jutro może być jeszcze gorzej.

 

17:18, bezpodstawnie , pieprzenia
Link Komentarze (1) »
Love and hate.

 

Kiedy już nic nie da się zrobić, mimo najszczerszych chęci. Kiedy każda próba wyciągnięcia ręki, kończy się jej pokąsaniem do krwi. Kiedy eskalacja zła, jadu, zemsty i wściekłości, nie dopuszcza głosu rozsądku. Kiedy nie liczy się nic, tylko chęć zniszczenia i mordu. Kiedy już umrze nadzieja wszelka – czas skończyć pewien etap i przejść do następnego. Aby to zrobić, należy zapomnieć złą królową, odwrócić się i odejść. Nie będę nikogo zabijał, z nikim walczył, nawet kiedy ktoś próbuje walki ze mną, po prostu o tobie zapomnę.  

 

10:59, bezpodstawnie , pieprzenia
Link Komentarze (1) »
sobota, 24 maja 2014
Pożerujcie

tuba

 



Odnoszę wrażenie, że każdy chce ugrać coś dla siebie, w każdej grze, jaka się gdzieś ujawni, a o jaką się ten każdy otrze. W życiu już tak jest, że nikt nie robi niczego bezinteresownie – podobno. Zamknąłem komentarze, nikogo nie mam zamiaru zmuszać do imperatywu komentowania, ani tym bardziej łaski lukrowania mojej osobie. Mówiłem to tysiące razy i powtórzę tysiąc pierwszy: nie znoszę lania miodu i nie chcę by ktoś się ujmował za mną, albowiem uważam, że każdy broni się sam i tak samo sam odpowiada za swoje słowa i czyny. Niemniej jednak, wypada mi podziękować niektórym nickom za to, że próbowały się za mną wstawić i przeprosić, że w efekcie dostały po głowie. Dostały po głowie tylko dlatego, że poczyniły obserwacje i poniekąd podzieliły moje zdanie. Druga przyczyna dostania po głowie jest taka, że ktoś zarzucił haczyk z zanętą – może to być najbardziej ohydny robal na świecie – byle tylko złapała się na to jakaś głupawa płotka. Jeżeli ktoś, zechce uderzyć psa, zawsze znajdzie kij, którym to uczyni, ja zaś nie chcę być przyczynkiem do powstania takiego kija, dla nikogo. Nie komentujecie, jesteście niewidoczni, nikt nie wie czy czytacie, czy nie. Macie święty spokój, a ja mam poczucie, że nikt przeze mnie nie cierpi. To nie jest szlachetność z mojej strony, tak mi po prostu łatwiej żyć i oddychać tym wirtualnym powietrzem.

Chciałbym jeszcze dodać, że nasunął mi się pewien wniosek. Nie warto się przed nikim otwierać, nikomu nic o sobie mówić, podkładać łeb za kogoś, wystawiać się, odzywać, milczeć, chwalić, ganić, uśmiechać się, słodzić, opierdalać, kochać. Nie warto w ogóle być.  Żeby przeżyć, trzeba mieć dostatecznie wysoki poziom skurwysyństwa w sobie. I tego Państwu życzę, bo dla mnie już za późno.

 

14:59, bezpodstawnie , pieprzenia
Link Komentarze (1) »
 
1 , 2 , 3 , 4