Archiwum
[ zobacz księgę | dopisz do księgi ]
Pogoda Kraków z serwisu
poniedziałek, 30 czerwca 2008
Radość

 

zadowolenie

Jestem chory, chory jestem! Źle się czuję, złapałem bakcyla, mam gorączkę, wszystko mnie boli! I to właśnie napawa mnie wielką radością. No to co, że wyglądam jak śmierć na chorągwi? Wyglądowi zawdzięczam swoje L-4! Wolność! Plan chorowania mam taki: wysypiać się ile można, tak do bólu – to rano. A potem szaleć przy kompie, przecież nie mogę taki chory wychodzić z domu, co nie? I ten wszechogarniający luz. Jakbym był na urlopie. Nic nie muszę, nawet żarcia kupować i tak nie chce mi się jeść i wszystko smakuje tak samo – nie ma żadnego smaku. Wszystko mi więc jedno, czy zeżrę kocią karmę z puszki, czy suchą paszę dla psów. Nie ma znaczenia, że chleb jest spleśniały, pomidor nagnity, a ogórek wyschnięty. W końcu wszelkie „dragi” mają w sobie dużo wypełniaczy, mogących zastąpić dzienne zapotrzebowanie na podstawowe produkty. A „dragów” mam całą reklamówkę. Formy prawie wszystkie: tabletki, drażetki, formy musujące, kapsułki, syropy, tabletki powlekane oraz maści rozgrzewające. Nie ma tylko czopków, ale to może i lepiej. Mam leżeć i nic nie robić. I nic szczególnego robić nie mam zamiaru! Błogie lenistwo! Więcej nic. 

 

18:41, bezpodstawnie , pieprzenia
Link Komentarze (9) »
niedziela, 29 czerwca 2008
Zanim do mnie przyjdziesz.

 

podoba mi się to

Nie ma do mnie dzwonka, na moich drzwiach wisi kołatka – paszcza lwa. Drzwi mam zawsze otwarte, w każdej chwili możesz wejść. Nie musisz do mnie nawet stukać. Według mojego postrzegania rzeczywistości, za czerwonymi drzwiami, nie rozgrywa się nic, czego mógłbym się zawstydzić. Naciśnij klamkę i wejdź, niczym nieskrępowana, wyzwolona z nieśmiałości i pewna siebie. Wytrzyj przed progiem stopy z konwenansów i lęku. Nie skrywaj swoich myśli pod zbędną kurtuazją, bym mógł je odczytać i dopełnić swoimi. Zagraj dla mnie preludium w tonacji czerwieni, jaka najbardziej odpowiada Tobie. Wystukaj obcasami kilka nut na parkiecie, a ja Cię usłyszę i dopełnię swoimi, zanim mnie zobaczysz. Nie pokażę Ci moich rogów, kopyt i krogulczych pazurów. Możesz spokojnie spojrzeć mi w oczy, moje źrenice będą wtedy okrągłe. Zapomnij kim jestem, a ja nie podsunę Ci żadnego cyrografu do podpisania. Gdyby mnie nie było, rozgość się i poczekaj na mnie, będę wiedział, że jesteś. Moje piekło wygląda jak Twój dom. Znajdziesz w nim wszystko, czego potrzebujesz, czuj się jak u siebie. Nie uciekaj sprzed drzwi. Nie wyskakuj oknem, gdy usłyszysz moje kroki na schodach. 

 

12:34, bezpodstawnie , opowiadanie
Link Komentarze (39) »
sobota, 28 czerwca 2008
W obcej grupie

 

 

Czasem coś może zafascynować dowolną osobę. Może to być ktoś inny, może to być grupa osób, albo zdarzenia, jakie się wokół tej grupy dzieją. Zaintrygowanie i ciekawość, są jak magnes, który przyciąga jednostkę nawet pomiędzy wilki. Prowadzisz długotrwałe obserwacje, takie z ukrycia, poznajesz zwyczaje i zapach osobników. W końcu jesteś w stanie rozpoznać każdego z nich w każdym miejscu. Nauczyłeś się ich na pamięć, a i one nie traktują cię jak swojego wroga, gdyż przesiąkłeś ich zapachem. Planujesz wejście w stado. W tym celu posuwasz się do zabicia jednego z nich, by ubrać się w jego skórę. To złudzenie, nigdy nie uda ci się zastąpić kogoś innego, kogoś kim nie jesteś. Jeśli chcesz dostąpić zaszczytu przyjęcia w grupie, musisz pozostać sobą, a jednocześnie potrafić się nagiąć do reszty. Nazywa się to mechanizmem przystosowania. Jeśli mu nie ulegniesz, zginiesz w wybranej przez siebie grupie.

. 

wilki

.

20:50, bezpodstawnie , pieprzenia
Link Komentarze (6) »
czwartek, 26 czerwca 2008
Ballada

Diamonds in the mine

Diamenty w kopalni

Kobieta w błękitach
Okrutnej zemsty chce
Mężczyzna w bieli - to Ty
Przyjaciół ma wciąż mniej
Wszystkie rzeki wypełnia
Starych puszek rdza
A w twej Ziemi Obiecanej
Pożar trawi las

Nie ma już żadnego listu w skrzynce
Nie ma już twych winnic pośród wzgórz !
Nie ma już cukierków w bombonierkach
Wszystkich twych !
I diamentów w kopalni nie ma już !

Więc powiadasz że twój miły
Odniósł wiele ciężkich ran
W związku z wyżej wymienionym
Dość poważny kłopot mam
Sam widziałem jak pożerał
Żywcem jedną z pań
Kiedy Pierwsi Chrześcijanie
Umierali w paszczy lwa

Nie ma już żadnego listu w skrzynce !
Nie ma już twych winnic pośród wzgórz !
Nie ma już cukierków w bombonierkach
Wszystkich twych !
I diamentów w kopalni nie ma już !

Ach nie jest zbyt wygodnie
W kotle czarownic tkwić
Dezynfekcja wrzącej smoły
Nie pomoże nic a nic
Rewolucja Wielka Chluba
Energiczny pewien gość
W zabijaniu własnych dzieci
Wytresował kobiet moc

Nie ma już żadnego listu w skrzynce !
Nie ma już twych winnic pośród wzgórz !
Nie ma już cukierków w bombonierkach
Wszystkich twych !
I diamentów w kopalni nie ma już !

/L. Cohen/

.

23:08, bezpodstawnie , pieprzenia
Link Komentarze (3) »
środa, 25 czerwca 2008
Kotka na dachu

?????

Wszystko mnie boli, w przenośni i dosłownie. Jestem wyjątkowo wściekły. Tę wściekłość przyniosłem z roboty – zawsze mogę tam liczyć na erupcję adrenaliny i nie zawiodłem się jeszcze ani razu. Nie zawiodłaś mnie również i Ty, dolewając oliwy do ognia – i tak piętnaście razy, wysoki sądzie! Nie potrafię rozmawiać z kimś, kto mnie wkurwił do granic wytrzymałości. Nie potrafię jakby nigdy nic. Nie wymagaj więc, żebym był miły i przyjazny. Nie dyktuj mi, co mam robić i nie wyświetlaj sobie filmów w swojej głowie o mnie. Jestem skurwysynem? Ty nie masz pojęcia, co znaczy to określenie, a tak lekko go rzucasz, prawie nie wymawiając. Nie podchodź zbyt blisko, bo nie ręczę za siebie. To przegięcie nie potrafi się już odkształcić i wrócić na swoje miejsce, plastyczność straciłem właśnie. To jakaś paranoja! 

 

17:59, bezpodstawnie , opowiadanie
Link Komentarze (20) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 6