Archiwum
[ zobacz księgę | dopisz do księgi ]
Pogoda Kraków z serwisu
poniedziałek, 29 czerwca 2009
Yes!!!!!!!!!!!!

jest ok

Jestem szczęśliwym człowiekiem. Ale spoko, bez nadmiernej egzaltacji - przejdzie mi. ;)))

 

21:21, bezpodstawnie , euforie
Link Komentarze (10) »
niedziela, 28 czerwca 2009
Skręty.

zonk

Kiedy jesteś zawsze do dyspozycji i kiedy potrafisz słuchać, tylko tyle wystarczy komuś, by poczuł się lepiej. Dajesz wsparcie tym, że jesteś. Jak każdy, ty też masz problemy, trudne sytuacje i stresy. Rzeczy zdarzają się każdego dnia. Dobre, złe, obojętne. Duże, małe i średnie. Mnie, tobie, im. Ja nie wierzę w lekkość bytu, to tylko kwestia podejścia i indywidualnej skali problemów, bo uniwersalnej nie ma. O wiele łatwiej rozwiązywać problemy innych, zawsze wtedy widać światło w tunelu. Sytuacje są jasne, wyjścia konkretne, a rozwiązania klarowne. Tylko emocje są różne. A ze swoimi emocjami, każdy zostaje sam, bo nikt inny ich nie chce zrozumieć.

 

 

14:28, bezpodstawnie , constanse
Link Komentarze (8) »
Dzień dobry, dobry wieczór.
12:06, bezpodstawnie , pieprzenia
Link Komentarze (4) »
czwartek, 25 czerwca 2009
Komu świeczkę, a komu ogarek?

Hey Joe

Nie pozwolę się zaskoczyć, zajść od tyłu i wbić nóż w plecy. Mam oczy dookoła głowy i spokój na twarzy. Przeznaczenie rzuciło mi kilka kart, to było wyjątkowo kiepskie rozdanie. Możliwe, że spierdoliłem je jeszcze bardziej. Teraz najlepszym posunięciem, będzie wstać i wyjebać stolik z kartami. Następnie odwrócić się, pierdolnąć drzwiami i odejść. Bez mrugnięcia powieką. Jeżeli gra się z samym sobą, to można poczuć się zarówno przegranym, jak i wygranym. W każdym razie, to nie jest łatwa gra.

 

21:51, bezpodstawnie , doły
Link Komentarze (13) »
sobota, 20 czerwca 2009
Noc Kupały i nieistniejący kwiat paproci.

diabolica

Diaboliczne zachowania, takież spojrzenia i przykuwający oczy innych wygląd. Sterta słów, pozlepianych z wypowiedzi twoich, moich, państwa oraz z muzyki. Diablica. Intrygująca każdego, bo taka jej rola. Asystentka, podtykająca glejt do podpisania. Mój glejt? Kawałek czerpanego papieru, z przygotowanym elementem pod pieczęć z laku w kolorze bordo, na którym odcisnę własny pierścień – jak ekslibris. Tylko trochę gorzko, ale od czego jest wino? Zwłaszcza to wytrawne, pozwala łagodnie przebrnąć przez gorycz, pozostawiając wrażenie, że gorzko-kwaśny smak w ustach pochodzi od niego. Omentum majus, skrywa wijące się wnętrzności i trzyma je, by nie wyszły na zewnątrz. To nic, że boli – zawsze boli – wiadomo wtedy, że żyje się jeszcze. Podałaś mi truciznę w pięknym antycznym kielichu, zmieszaną z winem. Kielich odbijał światło uprzednio odbite od słońca – było zimne jak srebro i martwe, już wykorzystane. Przecież jestem nieśmiertelny, wiedziałaś o tym od dawna, czucie uruchamiam tylko wtedy, gdy chcę. Czuję ciężar wszystkich twoich lat, biblijna Saro. Twoje mikstury, otwierają moje trzecie oko. Zamiast mnie zabić, pozwalają dogonić prawdę ukrytą w absolucie. Nigdy się nie żegnam, a spalone mosty i zatrzaśnięte drzwi, nie stanowią dla mnie przeszkód. Ziemia pachnie wilgocią i bujną, staranowaną zielenią. Dziś sam nie wiem, czy diabeł to był, czy anioł? Przecież to wszystko jedno, bo każde z nich szuka sprzymierzeńcy dla siebie i kłócą się o człowiecze dusze. A światłość jest wszechobecna, jak zawsze. 

 

 

16:47, bezpodstawnie , opowiadanie
Link Komentarze (23) »
 
1 , 2 , 3