Archiwum
[ zobacz księgę | dopisz do księgi ]
Pogoda Kraków z serwisu
piątek, 25 czerwca 2010
Higiena myśli.

dźwięk

Gdy czytam cudze słowa, miewam obawy, że 'skażę' nimi swoje myśli i przestaną być tylko moje. Niektórzy mogą nazywać to zjawisko inspiracją, ja nazwę je skażeniem, przy czym słowo to, nie ma tutaj negatywnego znaczenia. Mógłbym nazwać to łagodniej, na przykład polaryzacją. Przechodząc obok innych ludzi, niekoniecznie znajomych, słuchając ich, dotykając, obserwując – zostawiamy na nich swój ślad, zabierając ich cząstki ze sobą. Czasem bierzemy, lub oddajemy tak dużo, że pojawia się plagiat. Najbardziej nieskażone myśli, rodzą się w samotności, kiedy wsłuchując się tylko w siebie, słyszysz tylko siebie.

Tę notkę zostawię niedokończoną – bo tak.

 

18:37, bezpodstawnie , bez znaczenia
Link Komentarze (19) »
czwartek, 24 czerwca 2010
Vivre est-ce que existence?

do słuchania

Życie toczy się bez względu na wszystko. Własnym rytmem, własną ścieżką. Żyłem już, żyję teraz i będę żył jeszcze. To co we mnie dycha, to moja dusza. Ona jest nieśmiertelna, więc i ja nieśmiertelnym się jawię. Dziś obleczona jest w ciało, którego opisywał nie będę. Nie jest to dla mnie istotne. Kości, mięśnie, powięzi i skóra – to prezent dla duszy, od natury. Dusza jest niema i ślepa dlatego potrzebuje oprawy, dzięki której uwidacznia się przynajmniej w niewielkim stopniu. Prozaicznie można powiedzieć, że ciało jest jak oprawka długopisowego wkładu. Wkład można włożyć w dowolną oprawę i pisać do woli ile tylko dusza zapragnie. Cały mechanizm istnienia ‘oprawki’ jest okresowo potrzebny duszy, by mogła wyrazić siebie w ‘świecie rzeczywistym’. Tylko że, rzeczywistość tego świata, da się określić w przestrzeni tzw. żywych. Trójwymiarowa przestrzeń i oś czasu – to nazywamy światem rzeczywistym. My, czyli oprawa duszy. Dusza to zagęszczenie pierwotnego światła, kumulacja wszechwiedzy, której niestety oprawa pamiętać nie umie. Owszem, bywają ciała, których dusza pamięta zdarzenia poprzednich wcieleń, ale należą do wyjątków. Z każdą inkarnacją, uczę się od nowa, uwikłany w problemy, wzloty i upadki. A dusza, której jestem posiadaczem zdobywa coraz większe światło wiedzy o pierwotnym źródle, z którego pochodzi. Jestem szczęściarzem, dlatego, że kilka razy udało się memu ciału posmakować wszechwiedzy własnej duszy. Poczuć jedność śmiertelnej powłoki z tym co czuje nieśmiertelna dusza. Nie boję się utraty jej oprawy – od dawna. Ciałem i duszą, jestem kawałkiem, który tworzy wszechświat.

 

08:31, bezpodstawnie , bez znaczenia
Link Komentarze (17) »
wtorek, 22 czerwca 2010
Autowywiad.

muza

Co wiesz o bólu?

- Wiem, że boli coraz mocniej, czuję jak się wzmaga z każdą chwilą swojego istnienia, jak rośnie w siłę, jak pełza po powierzchni ciała i w jego wnętrzu. Pulsuje, dźga, spina, ogarnia umysł. Wiem, że potrafię przetrzymać, nie wiem jeszcze do jakiego momentu i co nastąpi potem. Nie mam pojęcia w którym miejscu kończy się skala, a gdzie jest na niej mój osobisty próg. Jeśli już zaistnieje, chcę go poznać do końca, takiego ‘in statu nascendi’.

Co wiesz o nieszczęściach?

- Wiem, że chodzą w grupach, że napadają na przypadkowego przechodnia, że są w stanie zabić, popchnąć w przepaść, wtrącić w traumę. Wysysają z ofiary wszystkie siły, aż padnie z wycieńczenia. Wiem też, że kumulują się w niektórych miejscach jako szara materia. Kiedy w nią wpadniesz  to już po tobie, na jakiś czas. Wiem też, że w człowieku drzemią siły, które pozwalają się odrodzić i zmartwychwstać. Każdy nosi w sobie Feniksa.

Co wiesz o zmęczeniu?

- Rozróżniam dwa jego rodzaje: fizyczne i psychiczne. Pierwsze lubię, lubię to poczucie wycieńczenia, niewyspania, braku sił gdyż wiem, że niewiele trzeba by to zniwelować. Gorąca kąpiel i kilka godzin snu, czyni mnie nowonarodzonym. Rodzaj drugi, jest bardzo trudny do pokonania. Lubi się nawarstwiać, kumulować i rodzić stres. Ten ostatni uwiera, przeszkadza w niwelowaniu zmęczenia fizycznego, szkodzi duszy czyniąc ją coraz bardziej ‘przeciekającą’. Zamyka ‘trzecie oko’, uniewrażliwia, odbiera możliwość porozumienia się ze swoimi świadomościami. Wyniszcza. Ale z drugiej strony, pozwala poznać siebie bardziej, bo gdzie, jak nie w sytuacjach skrajnych, można poznać własne reakcje i siłę?

 /c.d.n./

15:13, bezpodstawnie , bez znaczenia
Link Komentarze (5) »
sobota, 19 czerwca 2010
Aby język giętki...

pedro almodovar

Straciłem wszystkie słowa i zamilkłem. Jeśli już słów nie mam, to po co mi język, który miałby międlić milczenie.

21:30, bezpodstawnie , pieprzenia
Link Komentarze (10) »
sobota, 12 czerwca 2010
Analogie.

Alors on danse.

Litery są jak nuty, gdy składam je w słowa. Słowa stare zapomniane, słowa teraźniejsze, słowa nieodkryte jeszcze, które wymyślę dla kogoś. Jakbym pisał muzykę, dobierając kolejno nuty, by zechciały zabrzmieć w Twoim rytmie. Dysonans, czy harmonia? Treść czy bełkot? Odwieczne pytania literata, muzyka – nie wiem, nigdy nie byłem ani jednym, ani drugim. Byłem tym kim jestem, a jestem kim będę. Constansem jestem, linią prostą we fragmentach wykresu życia, na arkuszu papieru milimetrowego, gdzie ktoś nabazgrolił pięciolinię, spiął ją klamrą i zostawił wiolinowy klucz – byś drzwi otworzyć mogła. Stawiam tam nieudolnie swoje kulfony, a chciałbym aby jak nuty brzmiały. Żeby symfonią wypełniły ciszę, jaka stanowi dystans między nami. Biegnę na przełaj, pokonując przeszkody, strącam z trawy krople rosy - jak nuty. Czuję jak piasek z plaży, osuwa mi się spod stóp z szelestem. Wystukuję rytm biegnąc po betonie, a zimą mróz śpiewa mi pod stopami. Kroki me skrzypią starymi schodami, a pikawa bije jak dzwon, coraz głośniej i wypełza mi na ramię. Jeszcze tylko wyrównać oddech, szelestem spadających liści i już jestem. Strasznie głupio muszę wyglądać…

- To głupio, czy strasznie?

- Otwórz drzwi, a zobaczysz.     

 

20:26, bezpodstawnie , euforie
Link Komentarze (12) »
 
1 , 2