Archiwum
[ zobacz księgę | dopisz do księgi ]
Pogoda Kraków z serwisu
środa, 29 czerwca 2011
Migając się z celem.

tuba

Mieliście kiedyś wrażenie, że dokonaliście w życiu nie takich wyborów, jakich dokonać powinniście? Ale co o życiu może wiedzieć osiemnastoletni człowiek? Ile procent młodzieży, ma w tym wieku wykrystalizowane pasje, do których uparcie dąży? Ilu rozmienia się na drobne, próbując wielu rzeczy po kolei? Komu brakło siły, determinacji, czy zwykłej odwagi, by zaryzykować? Jak odróżnić odwagę od brawury? Kto się zachłysnął i poszedł na dno utopii? Jaki wiek, jest wiekiem progowym do tego, by zacząć coś nowego realizować tak, by zdążyć to skończyć? Komu wystarczają marzenia, a kto musi dostać pałera? A może zwykły kop w dupę wystarczy, by skoczyć w przepaść niedostępności czegoś, co tak pociąga? Na ile stopni schodów marzeń trzeba wstąpić, by poczuć satysfakcję z rozciągniętego przed oczyma widoku i móc powiedzieć sobie: o tym marzyłem zawsze? Za dużo mam pytań do siebie, a może to są auto pretensje? Możliwe jest wszystko, co tylko jesteśmy sobie w stanie wyobrazić. Wybaczcie ten końcowy optymizm, ale trawi mnie gorączka…

 



20:18, bezpodstawnie , constanse
Link Komentarze (7) »
czwartek, 23 czerwca 2011
Obojętność wobec...

tuba

 

Wczoraj pracowałem na dwóch stanowiskach jednocześnie, tak wyszło. Siedziałem w pracy ponad ośmiogodzinną normę – to się często zdarza i jest interpretowane nie jako nadmiar nałożonych obowiązków, a jako nieudolność stanowiskowa jednostki. Cóż, nazywa się to nowoczesne metody zarządzania, dziwaczne systemy motywacji, prężność młodych menagerów wziętych ‘z ulicy’ i nie zawsze mających pojęcie o tym, czym przyszło im zarządzać. Takie są realia, kto się nie dostosuje, może wypierdalać, droga jest wolna, a ‘brama’, za którą czekają miliony na swoją szansę, jest szeroko otwarta. Natomiast ruch przez nią, dozwolony jest w obydwu kierunkach z identyczną częstotliwością. Gaudeamus igitur, że mamy miejsce pracy i zarabiamy godziwie, albowiem inni takiego szczęścia nie doświadczyli. Jesteśmy silni, damy radę, jak zawsze ze wszystkim. Wkurwia mnie ‘klepanie po plecach i uścisk dłoni prezesa’ dziś. Żenuje mnie ‘polowanie na czarownice’ oraz ruchy taktyczne, przykładowe, następnego dnia. Spokojna umiarkowaność, pozwala mi całkiem nieźle funkcjonować w środowisku, w którym przyszło mi pracować. Człowiek, który rozumie przyczyny wszystkich ‘zagrywek’, potrafi się zmieniać jak kameleon i przystosować do warunków w jakie wrzuciło go życie. Nie narzekam, przeczekam do emerytury, choćby na kiju, jestem odporny. Zaniechałem walki z wiatrakami jakiś czas temu. Wyrobiłem w sobie cierpliwość, ponieważ ja nie żyję żeby pracować, a pracuję żeby żyć.     

 



10:42, bezpodstawnie , constanse
Link Komentarze (24) »
czwartek, 16 czerwca 2011
Bliskość.

tuba

Snuliśmy się wczesnym wieczorem, po uliczkach pewnego miasta. Byłaś zauroczona, uśmiechałaś się do okien kamienic, ciągle mówiłaś o magii miejsca szukając śladów naszych przodków. Chwyciłem Cię za rękę, w obawie, że uniesiesz się nad ziemię i znikniesz mi na tle nieba. Byłaś jak
odkrywca miejsc tajemnych mocy, jakich nikt nigdy wcześniej nie poczuł. Patrzyłem na Ciebie bezczelnie i chłonąłem każdy gest, każde słowo, nie chciałem by coś mi umknęło. Biegałaś z tematu na temat, jakbyś przeskakiwała po śliskich kamieniach, na drugą stronę rzeki, bardzo nieostrożnie. Nie zauważyłem magii w mieście, czułem ją w Tobie, widziałem wszystkie czakramy, jak pulsowały każdy własnym kolorem. Tęcza Twojej aury rozświetlała to obce dla mnie miasto. Zatrzymaliśmy się w małym ogródku, przy stoliku tak małym, że pomieścił tylko dwie filiżanki
i popielniczkę. Kawa parzyła mnie w usta, zapaliłaś djaruma, spojrzałaś na mnie i zastygliśmy w bezruchu, bezsłowiu, bezdechu. Długo czekałem na tę właśnie chwilę, Twojego cudnego zawstydzenia.

 

21:44, bezpodstawnie , bez znaczenia
Link Komentarze (43) »
środa, 08 czerwca 2011
Nie wiem...

muza

Aura jest napotna, w żyłach moich piasek trze o ścianki, zamiast krew płynąć. Niebo dziwne, ni chmurne, ni przejrzyste, jakby sposobiło się do plucia deszczem, tylko czeka, żeby ktoś wyszedł bez parasola. Wychodzę z klimatyzowanego biura wprost w jakąś ciepło-wilgotną maź. I zupełnie nic nie przychodzi mi do głowy. Właśnie to nic, próbuję ogarnąć słowami. Na stojąco odlatuję w niebyt i powracam do pustki w głowie. Czy można to nazwać świadomością, czy to dalej sen? Ktoś tam gdzieś o bogach pisze, o wierze swojej i poszukiwaniu. Inny ma pewność tego, w co wierzy. Nie wiem czego pewien dziś jestem, wiem jakie noszę w sobie wątpliwości. Przegryzam popołudnie kromką chleba nie zaspakajając głodu pisania, bo żeby go zaspokoić, trzeba poczuć. Zapyta ktoś, po co piszę? Nie odpowiem, bo nie wiem. Może z przekory, a może z ciekawości, jaki gniot mi wyjdzie. Patrzę na chmury przez szybkę w oknie. Stawiam sobie dziś pytania, zaczynające się od słowa ‘dlaczego’. Nie mam żadnych innych odpowiedzi, prócz następującej: ‘bo kuerwa TAK’. Znaczy jak? Właśnie tak!

 



20:19, bezpodstawnie , constanse
Link Komentarze (29) »
niedziela, 05 czerwca 2011
Mojra czyli przeznaczenie.

 

tuba

Ścieżki, po których podążają dwie połówki tego samego jabłka, muszą się kiedyś skrzyżować. Od tego punktu, zaczynają się zaplatać, tworząc jedną wspólną i solidną drogę. To jak spirala DNA, gdzie zapisane jest wszystko po kolei, możliwe do wydarzenia. Nikt nie obiecywał, że będzie łatwo, a drogę płatkami róż uścieli. Nikt tez nie znał gotowego scenariusza. To co jest przed każdym z nas, stanowi niewiadomą, a rachunek zdarzeń prawdopodobnych, jest tylko prawdopodobny. Prawdopodobieństwo zaistnienia każdej spekulacji jest jednakowe dla wszystkich. Nie wierzę w charaktery, w ich jakiekolwiek znaczenie dla przyszłości. Każdy ma wady i każdy ma zalety, dobre i złe geny. Dziwne wydaje się jedynie to, że jakaś konkretna cecha noszona przez konkretną osobę, dla jednych jest zaletą, dla drugich wadą. Ta sama cecha może mieć także odmienne barwy, w zależności od osób i zaistniałej sytuacji, w jakiej znalazł się nosiciel. Ile języków, tyle zdań. Tyle kombinacji chromosomowych. Nośniki informacji, zakodowane cechy, niektóre recesywne, inne dominujące. Akceptuję wszystkie Twoje wady, jestem ich świadom i uwielbiam je tak samo jak zalety. Wlewasz nimi we mnie hektolitry adrenaliny, a ta z kolei wyzwala pokłady energii, dzięki którym mogę wznieść się na poziom walencyjny. Stamtąd już tylko krok do nieba, wyciągnięcie ręki po kielich z ambrozją. Jestem stary jak świat, a czuję się nowonarodzony, gdy jesteś blisko. Nic nie jest łatwe, dlatego tak mnie pociągasz jak godne mnie wyzwanie.  

 

 

11:54, bezpodstawnie , bez znaczenia
Link Komentarze (26) »