Archiwum
[ zobacz księgę | dopisz do księgi ]
Pogoda Kraków z serwisu
wtorek, 23 czerwca 2015
Dzień.

tuba

Dziś dzień ojca, mój już nie żyje, od dawna. Bywa, że mi go brakuje, że rozmawiam z nim, znaczy monologuję w myślach i wydaje mi się, że mnie słyszy. Mam nadzieję, że dziś bym się z nim dogadał bez tych szarpań i różnicy poglądów. Z wiekiem nauczyłem się ustępować i przyjmować wiele teorii i cudzych przekonań bez gniewu i zacietrzewiania się; choć mój Ojciec tego się nie nauczył wobec mnie nigdy. Nie wiem, czy istnieje coś takiego, jak syndrom opuszczonego gniazda i czy może dotyczyć to męskiego odczuwania. Myślę, że tak, albowiem coś podobnego właśnie odczuwam. Nie jest mi z tym komfortowo, chociaż gniazdo, jakie uwiłem, nie zostało opustoszone w stu procentach, a jedynie połowicznie. Dla próbujących zgadywać, wyjaśnię, iż nie opuściła mnie żona (ona zrobiła to jakieś 20 lat temu). Jedno z moich dzieci, poszło na swoje. Po prostu tęsknię, brakuje mi Młodej, choć ostatnio była nieznośna i pełna pretensji do mnie. Jednak wydaje mi się, że do niej też coś dotarło, albowiem dostałem niedawno smesa: tato, dobrze że jesteś. Ja zaś powiem: Tato, szkoda że Cię już nie ma… A tak niedawno uczyłeś mnie wiązać sznurowadła.

20:46, bezpodstawnie , pieprzenia
Link Komentarze (17) »
poniedziałek, 08 czerwca 2015
Święto-jebliwi i pobożnie jebnięci.

tuba



Minął maj, miesiąc tysiąca odcieni zielonego, miesiąc, gdy wszystko rośnie i rozwija się w oczach. Dziś zieleń już jest inna, ustabilizowana. Udał się ten długi łykend, przynajmniej pogodowo. Było cudnie i to jest cud, to jest zjawisko godne podziwu, kontemplacji i próby zrozumienia – powtarzalność życiowego cyklu, która była zanim człowiek pojawił się i wymyślił boga.

Rozmawialiście kiedyś z zaślepionym sekciarzem? Nie? Ja tak. Weźmy dwie sekty: Katolicy i Świadkowie Jehowy – jakże oni sa do siebie podobni w gadce, z tym, że Świadkowie są lepiej obryci w pismach świętych, albowiem uczą się ich na pamięć od dzieciństwa. Niejeden katolik, albo podający się za takiego, nie przeczytał ani słowa z Pisma Świętego, a oklepane wersy zna z tego, że są oklepane i często je gdzieś tam słyszał, przy okazji bycia na mszy ślubnej, czy tam nabożeństwie żałobnym. Uwierzcie, ja nie mam nic przeciwko wierzącym, naprawdę, albowiem człowiek w życiu trzyma się tego, co mu instynktownie przynosi pokrzepienie. Wiara właśnie coś takiego daje, ludzie liczą, że jak im teraz źle to po śmierci czeka ich życie w błogostanie. Dziwne, że na wszystko potrzebują dowodu, a na wiarę nie. To znaczy niezupełnie, bo wierzą w coś, na podstawie czegoś, co wyczytali gdzieś w starych zapisach. Obydwie sekty, podpierają się pismem świętym, tym samym, ale trochę się różni jednak, obydwie jako dowód, podają słowa wyczytane z jakichś podejrzanych ksiąg. No proszę Was, weźmy Ewangelię, każdy ewangelista spisał to co widział, po latach od zaistnienia zdarzenia, każdy ze swojej perspektywy, przetłumaczono to na swoje kopyto na wiele języków świata, a oni – z obydwu stron – będą mi podawać za dowód czegoś bo:

- „siostra Faustyna w swoich dzienniczkach mówiła…”

Nosz kuErwa jegoż mać, czy wiara nie może wypływać z serca, z własnego rozumienia świata, czy tak trudno komuś wierzącemu przedstawić wiarę, boga swoimi słowami? Bo kurwa gdzieś wyczytał że… I TO MA BYĆ DLA MNIE DOWÓD!? Nie ubliżajcie mej inteligencji, jaką nota bene obdarzył mnie Wasz Bóg…

Pamiętam jedną ze świadków Jehowy, która pokazywała mi kolorowe obrazki ze swoich broszurek, pięknej kochającej się rodziny, tatuś w sweterku w serek, mamusia w spódniczce midi, dzieci uśmiechnięte w jakimś kurwa ogródku, czy sadzie i mówi mi:

- ja jestem świadkiem Jehowy, bo dlaczego ksiądz nigdy nie mówił mi o raju? A bracia i siostry mi powiedzieli

- acha, mam rozumieć, że pokazali pani ten obrazek, powiedzieli, że to raj i pani już została na tej podstawie świadkiem Jehowy? Acha…

Ja naprawdę nie chcę ubliżać nikomu, nie chce dyskredytować niczyjej wiary, ale do kurwy nędzy, nie każcie mi klękać przed waszym majestatem! W dodatku przedstawionym MNIE, jak jakiemuś kurwa pięciolatkowi, który uwierzy we wszystko, jak mu się powie, że tam dają lizaki (lody, ciasteczka, drożdżówki, mięsko – co tam które lubi najbardziej). Kurwa, dlaczego wierzący, MUSI aż tak pokazywać swój prymitywizm? Ludzie! Przecież wszystko można przedstawić, każdą swoją rację w sposób inteligentny, ciekawy, kulturalny. Nie wmawiajcie mi boga prymitywnie, po chamsku, na siłę i po prostu infantylnie!

Ja nie musze się zgadzać z Wami, Wy nie musicie zgadzać się ze mną, ale chciałbym liczyć na ciekawą i mądrą dyskusję.

16:46, bezpodstawnie , pieprzenia
Link Komentarze (25) »