Archiwum
[ zobacz księgę | dopisz do księgi ]
Pogoda Kraków z serwisu
czwartek, 31 lipca 2008
Blisko, coraz bliżej

cisza

Jeszcze tylko jeden dzień i … WOLNOŚĆ! Tak, wiem, chwilowa. Przerwa we wstawaniu o drakońskiej porze, brak użerania się na każdym kroku z każdym. I nic nie będę musiał. Wszystko pozostawię w głębokim moim, poszanowaniu. Nocą walnę się w trawę i będę leżał, aż poczuję przyciąganie ziemskie. Zapoluję na spadające gwiazdy, mam tyle życzeń do spełnienia. W sierpniu są deszcze meteorytów. Będą spadać perseidy, z Kasjopei i Perseusza, wprost na moją głowę. Księżyc schowa się w nowiu, taka noc sprzyja obserwacjom. Mam nadzieję na bezchmurne niebo. Wrócę przed pełnią i może Wam o tym opowiem. 

 

17:11, bezpodstawnie , pieprzenia
Link Komentarze (28) »
środa, 30 lipca 2008
Gatunek - Chimera

...tylko się wkurwiamy

Chimera, to postać mistyczna z pogranicza magii i realnego świata. Twór płci żeńskiej, nieprzewidywalny, zmienny, irracjonalny, miotający się w całej rozciągłości przedziału uczuć. Może zmienić się bardzo szybko, pod wpływem sobie tylko znanych czynników, których zrozumieć nigdy nie zdołasz, nawet nie próbuj. Ciepły anioł o łagodnym uśmiechu, który wzlatuje ponad chmury, potrafi nagle spaść na dno czeluści, by tam się pławić do bólu. Przemiana trwa nie dłużej, niż mgnienie oka. Gdy przyjdzie ci do głowy, oswoić Chimerę, musisz się uodpornić na jej nieustanne przemiany. Gdybyś zechciał spojrzeć Chimerze w oczy - zaniechaj, niech patrzy tam twój Osobisty Diabeł, który w tobie siedzi. Diabła Chimera nie pokona, zabije natomiast człowieka, którego w sobie też nosisz. Najlepiej zrobisz, gdy będziesz milczał. Echo to służka Chimery, zniekształci każde słowo które wypowiesz, by zmienić jego sens. Każde słowo odtąd będzie świadczyło przeciwko tobie. Doszedłem do wniosku, że świat składa się z samych Chimer. Jeśli zdarzy się wyjątek, to tylko po to, by potwierdzić regułę. Chimery ulegają wzajemnym polaryzacjom, żebyś nie miał ani chwili spokoju. Atakują kolejno, jedna za drugą. Nie daj się zwieść, jeżeli któraś jest miła, znaczy to tyle, że chce osłabić twoją czujność - nic więcej.

Stań uzbrojony po zęby, napięty do granic wytrzymałości, z wyczulonymi na maksa zmysłami. Obserwuj, słuchaj, czuj - broń się po każdym fałszywym ruchu. Siecz na oślep wszystko w promieniu równym sumie długości miecza i twojego ramienia. Ktoś zginie niewinnie? Wielka Wojna zawsze niesie ze sobą miliony ofiar, bo na wojnie śmierć nie wybiera. Potem „odpoczniesz, na niebieskich połoninach, a myśli twoje będą biegały końmi". Złość, która w tobie pozostanie, wytoczy się pianą z pyska i zapali od snopa iskier, wykrzesanych spod kopyt.

*

16:21, bezpodstawnie , opowiadanie
Link Komentarze (57) »
wtorek, 29 lipca 2008
Presja

sądzę, że ziemia jest płaska

Prawie wszystko w naszym wymiarze jest ograniczone. Tylko kosmos jest nieograniczony i stale się rozszerza. Ograniczona jest moja odporność na pretensje. Ograniczone jest przyswajanie portretów psychologicznych mojej osoby, tworzonych przez innych. Ograniczona jest moja zdolność czytania myśli niedokończonych i domyślania się co autor miał na względzie, pisząc to, co napisał. Ograniczona jest moja cierpliwość, na wszelkie zarzuty pod moim adresem, za myślenie za mnie, za wiedzę lepiej co ja chciałem powiedzieć. Ograniczona jest wytrzymałość na testowanie. Wyczerpany jest bufor, nakazów i zakazów, ograniczających mnie w sieci. Skończona jest moja „zgodność” i poddawanie się obróbce skrawaniem. Ugryzę, kurwa mać upierdolę, jakem skorpion! Rację ma Wielki Proces7, rację w tym, że trzeba postępować tak, żeby nam samym było dobrze, ponieważ nikt inny o to nie zadba. Rację ma odwieczna myśl, że wszystkim zrobić dobrze się nie da. Trzeba być skurwysynem i wycinać sobie drogę do wygód toporem. Rozbijać się łokciami i wszystko inne, zwłaszcza słabsze mieć w dupie, na samym dnie! Tego co silniejsze, po prostu udawać, że nie ma. Kompromisy ustawiać przemyślanie, sprawić, by ta druga osoba miała wrażenie większej z niego korzyści. I być dyplomatą pełną gębą, znaczy: „powiedzieć komuś spierdalaj w taki sposób, by poczuł radość i podniecenie w związku ze zbliżającą się podróżą”.Gdy na chwilę zapomnisz, że jesteś najważniejszy, nawet nie wiesz kiedy, świat z życiem, pożreją cię na przystawkę, wyrywając sobie ciebie z rąk.  

 

17:19, bezpodstawnie , constanse
Link Komentarze (17) »
poniedziałek, 28 lipca 2008
Pod ostrzałem obcasów

śmiej się...

Stoję pod murem, mam oczy przewiązane czarną opaską. Ręce skrępowane w tyle, na wysokości nadgarstków. Jestem wyprostowany i swobodnym zmysłem, nasłuchuję głosów. Nie rozumiem o czym rozmawiają, ile ich jest, czego ode mnie chcą. Przeładowują broń, słyszę ten charakterystyczny chrzęst. Nagle strzały, z wielu stron. Trafiają mnie w różne miejsca. Czuję ból, wiem, że broczę krwią, ale nie upadam. Stoję nadal, a zarzuty, ze świstem jak srebrne kule  przeszywają mnie od stóp, do głowy. Nie potrafię się przed nimi obronić, przyjmuję je na siebie. Cisza, stoję nadal, zupełnie zdezorientowany, teraz inny dźwięk, to bełty. Wbijają się we mnie i sterczą, jak piki wbite podczas corridy w kark byka. Nawet byk tego nie wytrzyma i on kiedyś padnie, bo nie ma żadnych szans. Tak jak i w tym bohaterze corridy, zawsze przegranym, tak i we mnie narasta gniew i bunt. To nic, że zaraz padnę na ziemię, to nic, że za chwilę zdepcze mnie koń pikadora, a torreador ukręci mi łeb. To w końcu nie jest ważne dla nikogo, ani godne zapamiętania, że umarłem dla czyjejś zabawy. 

 

18:24, bezpodstawnie , doły
Link Komentarze (11) »
niedziela, 27 lipca 2008
Jesteś zjawiskowa...

chemia...

Od zawsze ciągnęło mnie do zjawisk paranormalnych, irracjonalnych zdarzeń, które w realnym świecie, nie miały prawa się wydarzyć. Do przeżywania odmiennych stanów świadomości, do widzenia tego, czego normalnie widzieć się nie da, a może nie powinno. Widzę w tym daleką analogię, do stawiania diagnozy lekarskiej, gdy rzeczony patrzy na pacjenta i np. na podstawie zabarwień tęczówki widzi stan jego ciała. Odnajduję podobieństwo, do rozwiązywania trudnych zadań matematycznych, do poszukiwania uniwersalnych formuł dla takich przypadków. Życie to najprostsze, jest magią samą w sobie. Oczywiście, jeśli nałożymy na siebie fizykochemiczne przemiany, te zwyczajne reakcje i zjawiska, te nieożywione, na mechanizmy działania układów w organizmie to jest to doskonałym wykorzystaniem funkcjonowania materii nieożywionej, aż po jej ożywienie. Proste reakcje chemiczne, jakie zachodzą po wsypaniu do wody w laboratoryjnej zlewce, dwóch substancji chemicznych ze słoików zaopatrzonych w szlif, nie nazywamy życiem, a doświadczeniem. Dziwne, że życiem, nazywamy te same zjawiska, zachodzące nie w zlewce, a w komórkach naszego organizmu. Czyli ważne jest miejsce akcji. Raz jest to laboratorium, raz fabryka chemiczna, a innym razem jest to prozaiczna wątroba. Kiedy zwykła przemiana jest czysto chemiczna, a kiedy wkrada się w niż życie? Czy wtedy, gdy mechanizmy, zachodzące w oku po zobaczeniu kogoś, inicjują mechanizm wzwodu członka, albo skurcz mięśni gdzieś w okolicy mostka, czy przepony? Czy to życie, czy zwyczajna fizjologia? A te wszystkie rzeczy, które dzieją się w organiźmie pod wpływem bodźców odbieranych przez wszelakie receptory, to pobudzanie układu dokrewnego, do kaskadowej sekrecji hormonów w określonej sekwencji, stymulujących narządy do działania? Przecież to zwykła „reakcja łańcuchowa”, nawet wydziela się przy tym ciepło. Bywa, że wydziela się także toksyczne promieniowanie. Gdy te zjawiska, opiszemy terminologią „naukową”, ubywa im nieco z życia. Mógłbym w nieskończoność, „ograniczoną” czasem mojej śmierci, podawać tu różne przykłady, gdy mechanizmy nieożywione zaczynają żyć. Czy nieskończoność może być czymś ograniczona? Czy ja powinienem się czymś ograniczyć? Czy jestem w stanie zburzyć mur, którego sam skrupulatnie budowałem przez lata? Paradoksy definiujemy dla określonych sytuacji, w nieskończenie krótkich odcinkach czasu: dx/dt. A Życie toczy się dalej, w całej rozciągłości czasu. 

 

14:07, bezpodstawnie , o czymś
Link Komentarze (10) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 6