Archiwum
[ zobacz księgę | dopisz do księgi ]
Pogoda Kraków z serwisu
piątek, 31 lipca 2015
Na koniec lipca.

tuba

Po niemożliwych, napotnych i duszących upałach, po fali niesamowitych burz zrywających dachy i rozdzierających niebo, po miłym słonecznym dwudziestopięciostopniowym ochłodzeniu – dziś obudziłem się z mglistym niebem. Połowa lata, połowa urlopu, kto wie, czy to nie połowa życia, chociaż wiem, że drugie tyle nie dożyję, nawet bym nie chciał. Czuję się rozdarty jak to lato. Czegoś mi żal, nie bardzo wiem czego, więc to tylko nostalgia. Przeszłość byle jaka, teraźniejszość bez zrywów, przyszłość zamglona. Nie oczekuję wiele, właściwie od życia to już niczego nie chcę, żeby tylko pozwoliło żyć. Krótkie, wolne dystanse jak bieg w worku, kiedy masz ten komfort, że wiesz, iż nie musisz koniecznie wygrać tego lizaka. Bez niego przeżyjesz spokojnie z palcem w nosie. Do bólu też można się przyzwyczaić, to takie kurwa ludzkie, a zarazem zwierzęce, kiedy samoistnie wyrabiają się w nas odruchy Pawłowa. Podnosisz wysoko rękę? Boli. Za każdym następnym, razem, będziesz ją podnosił coraz niżej, aż w końcu przestaniesz podnosić. I tak do zapomnienia, że kiedyś cokolwiek umiałeś podnieść. Wiadomo też, że już nigdy się nie dowiesz, dokąd ten świat zmierza. Możliwe, że donikąd.

07:06, bezpodstawnie , pieprzenia
Link Komentarze (13) »