Archiwum
[ zobacz księgę | dopisz do księgi ]
Pogoda Kraków z serwisu
niedziela, 30 sierpnia 2009
Nic nie zepsuć...

trevis

Dziś mój diabeł jest stary i wyrozumiały. Wydaje się być spokojny, ale mimochodem obserwuje otoczenie. Uporałem się z papierami, które zabrałem do domu – już tradycyjnie. Zostało mi jeszcze jedno małe … wytłumaczenie błędów innych osób – tę działalność, kochamy najbardziej. Co jeden artysta chciał powiedzieć, a co inny artysta miał na myśli? Wyciągam z szuflady swoją kryształową kulę i spoglądam w nią. Oczy mojego diabła zrobiły się okrągłe i usłyszałem jakby 'cmokanie'. Korzystając z atrybutów wróża, równań typu: pi razy drzwi, oraz doświadczenia nabytego długoletnią pracą w tym samym miejscu – odpowiadam na zarzuty. Za oknem całkiem miły, jeszcze letni wieczór. Szkoda, że nie jestem bohaterką ‘Przeminęło z wiatrem’, chętnie pomyślałbym o tym dokumencie jutro. W końcu jutro tez jest dzień, poniedziałek, jakich wiele za mną i przede mną. Tego ostatniego to pewien być nie mogę. Ale patrząc w oczy swojemu diabłu i widząc w nich błysk, zaryzykuję spekulację, że jeszcze trochę tych poniedziałków zaliczę. No to do jutra.

 

 

19:07, bezpodstawnie , pieprzenia
Link Komentarze (3) »
sobota, 29 sierpnia 2009
Zgubiłem jedną datę.

+-∞

Sierpniowa dziewczyna, jest jak uśmiech mijającego lata, które zapowiada swój powrót w następnym roku. Każe na siebie czekać i czekasz tęskniąc z tym łagodnym uśmiechem, aż znowu go zobaczysz. Ona nigdy nie krzyczy, nigdy niczego nie wytyka. Mówi cicho i czule. Czujesz się kimś wyjątkowym, gdy jest blisko. Nie zamyka na klucz drzwi, przez które właśnie wyszedłeś na chwilę. Wiesz, że one dla ciebie są otwarte na oścież. Masz u niej swoje miejsce, na zawsze, choć ‘zawsze’, to cholernie długi szmat czasu.

Wszystkiego, co najlepsze, Aniu. :) :*

***

12:24, bezpodstawnie , bez znaczenia
Link Komentarze (5) »
niedziela, 23 sierpnia 2009
Poukładać się.

JC

Przeżyłem wczorajszy dzień, przeżyłem ostatnią noc. Otworzyłem oko, rzuciłem nim w budzik, wskazywał siódmą rano. Postanowiłem dospać do jakiejś przyzwoitej niedzielnej pory. Trochę nadrobić, by dawka snu była dopuszczalna, w końcu od tego jest łykend, żeby odespać. Miałem nieco inne plany, ale niejaki ‘Marfi’ zadbał o to, żebym nie mógł ich zrealizować. Spojrzałem w łazienkowe lustro, mam siwego włosa w prawej brwi. Wczoraj jeszcze go tam nie było. Kiedyś musi przyjść czas, gdy coś zdarzy się pierwszy raz. Podzieliłem siebie na obszary. Usystematyzowałem zjawiska. Teraz będę wszystko sprzątał i zamykał oddzielnie, żeby już nic się we mnie ze sobą nie mieszało. A gdy coś pęknie, łatwiej będzie to odciąć od siebie. Podobno zdrowie jest najważniejsze. I miłość. I cel w życiu. I pieniądze. I rodzina. Chuj wie, co jest ważne, zapewne to, czego brak odczuwa się w danej chwili. U mnie właśnie, głośno o swoje prawa upomina się zdrowie. 192 cm/85 kg mnie, drze się przeraźliwie: zadbaj o mnie wreszcie! /- Daj spokój, cicho bądź, wiem, czuję, mam rozum, nie przeszkadzaj, myślę, kojarzę fakty, szukam przyczyny/. Idź do konowała! /– Spierdalaj, nie pomagasz mi, wkurwiasz mnie tylko!/.

 

 

15:19, bezpodstawnie , constanse
Link Komentarze (36) »
czwartek, 20 sierpnia 2009
Kiedyś mnie trafi na miejscu.

skorpionsy

Utopiłem się w pracy. Zakopałem po czubek głowy. Od świtu do zachodu i w nocy także mnie nęka. W miejscu pracy i w domu. To nie są zaległości, po prostu tego jest tak dużo. Czym różni się gospodarka unijna od amerykańskiej? W Unii, rolnik posiadający dwie krowy, dokupuje byka i stado się rozrasta. W miarę upływu czasu, ma coraz więcej mleka, cielaków itp. W gospodarce amerykańskiej, gdy farmer jest posiadaczem dwóch krów, jedną sprzedaje, a drugą zmusza żeby dawała dwa razy więcej mleka. Mój ‘farmer’ wyprzedał się z dojnych krów, a mnie – byka - zmusza, bym mleko dawał, dużo mleka. I doi mnie niemiłosiernie. Ja pierdolę! Czy ktoś nie potrzebuje fachowca? Jeżeli w ciągu najbliższych miesięcy, nic się nie zmieni, to sklecę jakieś zgrabne CV i roześlę w świat. Kiedy skończy się kryzys i pracodawca zacznie zabiegać o pracownika? Męczy mnie ta ‘równia pochyła’, nie chcę zaliczyć ślizgu na byle czym. Dotyka mnie bezradność, a jej miarą jest zwulgaryzowanie języka codziennego. Złapałem się na tym, że ja już bez ‘panienki’ nie potrafię wymówić zdania. Czyżbym ewoluował, wstecznie? Damy radę, nie takie burze rozpętywano i kieraty nakładano i zawsze się przyzwyczajaliśmy. Przyzwyczajenie druga naturą człowieka, przyzwyczaić można się i do kozy. Tym optymistycznym akcentem kończę i udaję się pod prysznic. (Wziął prysznic i tyż nic. J.S.)

 

 

20:30, bezpodstawnie , constanse
Link Komentarze (7) »
sobota, 15 sierpnia 2009
Ślady.

Są dni, które noszą w sobie ślady minionych zdarzeń. Bywają rocznice incydentów sprzed lat, które z każdym rokiem wytracają swój ładunek emocjonalny. Uczucia, jakie towarzyszyły przez lata takim zdarzeniom ewoluują. Od euforii, po doły, aż do zobojętnienia. Ponad dwadzieścia lat w życiu człowieka to dużo. Tyle samo dla ludzkości, nie znaczy nic, jest jak mgnienie oka. Czas odlicza się zazwyczaj przedziałami, pomiędzy  zdarzeniem a zdarzeniem, które uważamy za ważne. Dokładnie wiem, czym mnie skusiła. Dokładnie wiem, jakie kazała mi zerwać jabłko. Wiem dlaczego dałem się omamić i wiem jakie tego były konsekwencje. Czy jestem bogatszy? Owszem, mam od niej dwa szczęścia i nie chcę niczego więcej. Chciała mnie zabić, a ja przecież jestem nieśmiertelny, oczywiście w przedziale ważnych dla mnie wydarzeń: narodzin i śmierci.

 

09:57, bezpodstawnie , bez znaczenia
Link Komentarze (6) »
 
1 , 2 , 3