Archiwum
[ zobacz księgę | dopisz do księgi ]
Pogoda Kraków z serwisu
wtorek, 31 sierpnia 2010
Co w Tobie drzemie.

for You

Czasem bywa, że stajemy w miejscu, z którego wydaje się nie ma wyjścia. Droga, która dotąd nas prowadziła do celu, była w miarę prosta, umiarkowanie ciekawa, trochę tylko wyboista – zwyczajna. Cel jaki przed sobą mieliśmy do osiągnięcia, dzieliliśmy na etapy, realizując je bez pośpiechu, bez euforii, czasem na pograniczu nudy. Konsekwentnie, bez mozołu, spokojnie, jak w każdym przyzwoitym i normalnym życiu. Może się zdarzyć jednak coś, co pokrzyżuje plany, wrzuci granat w konspekt i rozpierdoli wszystko, stawiając nas na rozdrożu. Widzimy szeregi dróg przed sobą, a każda ma gruby feler. Ta zamglona, nie widać co dalej za zakrętem. Ta znowu kończy się urwiskiem po kilku krokach, na tamtej most zerwany, kolejna jest nie do przejścia w butach, jakie mamy na stopach. Następna prowadzi w las, skąd słychać ryki groźnych zwierzów. Impas, pat, co dalej? Nie ma takiej rury na świecie, której nie da się odetkać. Nie ma sytuacji, bez wyjścia, choć w pierwszej chwili, tak właśnie mogłoby się wydawać. Pół biedy, jeśli nazywamy się Mc Gyver. Idziemy do sklepu i za ostatnie drobniaki, nabywamy droga kupna keczup, zapałki i gumkę recepturkę. Następnie, konstruujemy z tego pojazd, którym można przemierzyć wszechświat. Jeżeli nie nazywamy się Mc Gyver musimy pokombinować trochę dłużej, ale ja Wam mówię, że nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Tzw. los, płata przeróżne figle, czasem, są to rzeczy zbawienne. W sytuacjach stresowych, człowiek jest w stanie wydobyć z siebie energię, na jaką nie stać go było nigdy w życiu i nigdy by siebie nie podejrzewał, że ma w sobie takie zasoby siły, mogące przenosić góry. Carpe diem i do dzieła!

 

00:09, bezpodstawnie , bez znaczenia
Link Komentarze (15) »
niedziela, 29 sierpnia 2010
Cykl nieznany.

dźwięk

Nieszczęśliwy czasu ma w nadmiarze, nie wie co robić z każdą chwilą, która pogrąża go w nieszczęściu. Odlicza na głos sekundy jak w zwolnionym filmie, a głos łamie się coraz bardziej przy wypowiadaniu kolejnej cyfry. Szczęśliwym chwila umyka, za chwilą i wiecznie ich mało i stale za krótkie. Gonią czas, chwytają go za ogon życia, chcąc sięgnąć jego rogów. Zdystansowani, spokojnie umiarkowani, obojętni – ignorują czas, pozwalają by biegł obok, rytmem jaki sam wyznaczy. A on stąpa ostrożnie, przyspiesza zadziornie, jakby chciał sobą zainteresować. Rozczaruję cię, Czasie – mam Cię w dupie na samym dnie, w jakimś zapomnianym zaułku, który nie widział nawet jednej cząsteczki błonnika, gdzie perystaltyka wysiada. Siedź tam, duś się, wyj z nudów i módl się, żebym umarł, rozłożył się na pierwiastki i, żebyś w końcu mógł się uwolnić. Uwolnić się ode mnie, uwolnić mnie od siebie. A gdy moja świeczka zgaśnie, ty – Czasie – zapłoniesz błędnym ognikiem po zmroku. Będziesz szukał na oślep, jakiejś zbłąkanej duszy, by zamknąć się w niej na czas jakiś – znów. Czas czasowi, samemu sobie, los warzy. Czas człowiekowi waży chwile własne, sprawiając wrażenie, że należą do człowieka. Wiem, że jesteś we mnie, nieśmiertelny jak ja – wystarczy cię zignorować.

 

11:14, bezpodstawnie , constanse
Link Komentarze (2) »
środa, 25 sierpnia 2010
Władza.

Czesław N

Na czekaniu życie upływa. Od do, przed po, codziennie oczekuje się rzeczy małych i wielkich. Wyczekuję, wypatruję, zabijam czas czymkolwiek. Banda wiernych towarzyszy jest ze mną: Obawa, Ból, Radość, Nadzieja, Niecierpliwość, Empatia, Niepewność, Cynizm, Miłość, Ironia, Wściekłość, Nienawiść, Agresja, Obojętność, Podniecenie i wiele innych, dużo ich. Nie chcą stać równo, jak na apelu, podporządkować się, wyrównać szpaler, odzywać się tylko kiedy pytają. Co rusz któreś z nich wyłazi przed szereg ze swoimi racjami, dowodami i argumentami. Każda racja najracniejsza, każdy dowód najprawdziwszy, a każdy argument nie do zajebania. Ja – dowódca tej ’bandy’ – niosę w sobie brzemię odpowiedzialności. Okiełznać, ustawić, chwycić za mordę, by poczuli respekt i obowiązek. By każde z nich odegrało właściwą sobie rolę w manewrach, jakie są moim zaplanowanym udziałem. Moment nieuwagi i sytuacja wymyka się spod kontroli, wtedy Chaos wysuwa się na plan pierwszy i pragnie zająć moje miejsce. Obok mnie, bardzo blisko, jakby się chciała spoufalić – stoi Obojętność – przyjaciółka Chaosu i zasłania mi oczy, żebym niczego nie widział i nie zdążył w porę zareagować, gdy już jej przyjaciel rozprzestrzeni się na dobre. Udaję, że niczego nie widzę, niczego nie słyszę, nie mówię nic – stoję, ogarnięty ramionami Bierności i nie mam siły się ruszyć z miejsca. A Czas wije się wokół, pętając moje dłonie i stopy. Spoglądam ukradkiem – wszyscy jesteśmy ze sobą skuci i wzajemnie powiązani.  

 

15:35, bezpodstawnie , bez znaczenia
Link Komentarze (3) »
sobota, 21 sierpnia 2010
Czekam...

tuba

Czasem sieć wydaje mi się totalnym pustkowiem. Echo tylko oddaje dźwięk naciskanej klawiatury, jakby w zastępstwie wiatru, zamiatającego liście w jesiennym pustostanie. Wchodzę tu i czekam chwilę a nuż, choć wiem, że nie zastanę nikogo. W takich okolicznościach, złośliwiec czas, wydłuża każdą minutę w nieskończoność, jakby chciał przedłużyć moje oczekiwanie do wieczności. Cholerny upał, zajmuję się pracami różnymi, żeby mordować beznamiętnie ten czas bez Ciebie, godzina po godzinie – a zegar wciąż stoi w miejscu. Czas, czasu, czasem, czasowi, o czasie itd. Mylę przypadki, gdy przewlekam jego nić, przez łańcuch zdarzeń. Plątam wszystko ze sobą czyniąc chaos. Myśli nie poddają się tak łatwo uporządkowaniu. Umykają, tracą watki, powracają odmienione. Dziwnie mi, bardzo. Zastygam w próżni, by ocknąć się, gdy już wrócisz.

 

16:32, bezpodstawnie , bez znaczenia
Link Komentarze (6) »
sobota, 14 sierpnia 2010
Gdzie ja Kajus, tam Ty Kaja.

tuba

Zostajesz mi w myślach na każdą noc, gdy spać nie mogę z pragnienia i gdy do gaszenia mam jedynie wodę. Gdy sen błądzi pomiędzy zmierzchem a świtem, nie mogąc znaleźć fazy rem. Obrazy tworzą film, w którym gram jedną z głównych ról, obok Ciebie. Część materii, skupia się w otaczającej mnie przestrzeni przybierając kształt ciała, które pamiętam doskonale, w każdym szczególe. Ta pamięć mnie zabije, wycieńczy, wysuszy, zgładzi. Może wtedy poczuję ulgę? Kto wie…

 

00:14, bezpodstawnie , bez znaczenia
Link Komentarze (7) »
 
1 , 2