Archiwum
[ zobacz księgę | dopisz do księgi ]
Pogoda Kraków z serwisu
środa, 31 sierpnia 2011
A jednak se kliknęłam.
 

Nigdy  tu dla Ciebie nie pisałam. Tak naprawdę dla Ciebie, tak po naszemu, tak wiesz jak… Więc kiedy wczoraj powiedziałeś, iż ma tu dziś być coś ładnego dla Cię, to nie przeczę, że poczułam lekkie zaniepokojenie I zaczęłam się migać na różne sposoby, z czego 90 procent było sposobami głupimi, by nie rzec, że beznadziejnymi i  - że tak se pozwolę Ciebie zacytować – bez zaufania do Twojej inteligencji. To nieprawda, znaczy nie do końca prawda, że czuję się na Ambajach nieswojo. Tam mój dom, gdzie powieszę kapelusz, a Ambajki na miejsce zamieszkania nadają się jak najbardziej. I wystrój wnętrza fajny, i tonacja moja ulubiona, ciemna, trochę mroczna. I zegar prawidłowo odmierzający czas. I muzyka kojąca duszę, I ciało. I huśtająca zmysłami. I słowa, których mogłabym słuchać i słuchać bez końca. Słowa tylko dla mnie, bo na te nie dla mnie, na te, które były kiedyś, nie zwracam już uwagi. Przeszłośc zamknięta w pudełeczku z napisem “ale to już było i nie wróci więcej”.

Tyle słów już do Ciebie napisałam i powiedziałam. Tych dobrych i tych mniej dobrych. Te mniej dobre są wynikiem desperacji i po czasie są obracane ogonemkota, że niby to nie jest tak jak myślisz. I że ja właściwie nie to miałam na myśli. Że po prostu nie zrozumiałeś intencji. A Ty rozumiesz wszystko, rozumiesz  więcej, niż mi mówisz. Milczysz, kiedy uznajesz, że nie warto czegoś ciągnąć, żeby mnie nie wkopać w pułapkę zastawioną przez samą siebie. Ja naprawdę o tym wiem. Tak samo, jak wiem, że są tematy, na które nie chcesz rozmawiać, chociaż nie są to tematy tabu. One po prostu istnieją, trochę jakby obok nas. Czasem wymykają się same, mimochodem, ale zawsze są potem upychane w kolejnym pudełeczku z napisem “sprawy trudne i trochę bolesne”. I nawet jeśli ciemną nocą, przeważnie przechodzącą już w świt, wyjdą z tego pudełeczka w całej okazałości, to rano pomijamy to milczeniem, bo nie każda rzecz wymaga przegadania. Niech się toczy, niech ta ścieżka wiedzie nas dalej. Bo póki co, mimo czasowych zakrętów, wiedzie nas tam, dokąd oboje chcemy. Chociaż to nie do końca prawda /uwielbiam to sformułowanie/, co piszę, gdyż ja najchętniej poszłabym już teraz na skróty. Ale wiem, że mi na to nie pozwolisz. Dla mojego /kurwa/ dobra.

No widzisz? Miało być dla Ciebie, a póki co, egoistycznie, snuję swoje własne wynurzenia, jak zwykle. Chociaż gdyby tak na to spojrzeć z szerszej perspektywy, to przemyciłam tu wszystkie kwestie, które chciałabym Ci powiedzieć wprost, ale za to niekoniecznie chciałabym, aby przeczytała to publika, pojawiająca się na Ambajach,. Powiem więc Ci tylko, że dobrze, że jesteś. I bądź jak najdłużej. Już zostało udowodnione, że potrafię oszukiwać przeznaczenie, więc to, co między nami, jest już na wieki wieków. Ament.

PS. Durnej piosenki I głupiego obrazka znowu nie będzie, bo Box jest kretynem nie do ogarnięcia. A chciałam Ci dać siebie. Siebie zrobioną poniekąd Twoimi łapkami, pod pomnikiem.

 

16:31, kwestia_czasu , bez znaczenia
Link Komentarze (19) »
niedziela, 28 sierpnia 2011
Znaczenie.

♠♣♥♦

Pali się we mnie ogień, którego skrywam pod chłodną skórą spokojnej umiarkowaności. Roznosi mnie żywioł, po miejscach w których bywasz. Na kamieniu twarzy - jak na marmurowym nagrobku – wygrawerowałem srebrzone litery, które błyszczą iskrą w oku. Ani wojny, ani kataklizmy, ani odległości, ani czas, nie są w stanie zatrzeć tego błysku. Natura hojnie niektórych obdarowuje, nadając każdemu ze zmysłów tyle wyobraźni, by nosiciela uczynić szczęśliwcem. Takoż i ja czuję się wybrańcem we wszystkim, czego od Ciebie doświadczam, dzieląc to między nami sprawiedliwie. I nic więcej nie ma dla mnie znaczenia.

 



18:10, bezpodstawnie , bez znaczenia
Link Komentarze (77) »
czwartek, 25 sierpnia 2011
My się Bloxa nie boimy.
 
Jestem uparta. Jak cholera. Jestem też zła. Również jak cholera. Napisałam tu notkę, przed chwilą i notka ta wzięła i znikła sobie, mimo, że ładnie dałam "Publikuj". Zamiast się wziąć i opublikować, przeniósł mnie cham Blox na stronę główną, a notkę wypuścił gdzieś w czeluście blogosfery, sądzę, że bezpowrotnie. A ja napiszę jeszcze raz. A jeśli będzie trzeba, to jeszcze kolejny. I zobaczymy, kto kogo.
 
W notce znikniętej dyscyplinowałam delikatnie i subtelnie Pokera do pisania. Ponieważ pisanie Pokera dobrze mi robi na psyche. A także na ego. Tak, tak. Na ego. Albowiem egoistycznie uwielbiam notki z kategorii "New Age". Zadałam także w znikniętej notce pytanie retoryczne, a mianowicie: jak długo można witać w domu po przyjeździe. Dzień, dwa, trzy? Ale osiem dni, to się nie godzi. Tęskniłam za Ambajkami i za Tomkowymi notkami, więc zgłaszam stanowczy sprzeciw odnośnie tak długiego milczenia! A niech mi która flądra powie, że wymuszam na Pokerze pisanie i robi to na odwal, żebym się nie czepiała. Moje Niedźwiedzie są wypoczęte po wakacjach, ja jestem mało zestresowana, więc nie muszą mnie przytrzymywać. Mogę spokojnie nimi poszczuć wywrotowe jednostki.
 
Poker mi pewnie powie, że Wena mu gdzieś zwiała, że ma odpór na pisanie. A jemu nie chce się z nią bawić w berka, ani tym bardziej w chowanego. A ja mu powiem, że wróci. Wszyscy wracają, a Weny to już wracają w szczególności. Chociaż z tymi powrotami jednostek ludzkich, to chyba jednak ściema jest, albo inny banał. Co by to było, gdyby tak każdy wracał do każdego? Czwarta wojna światowa na maczugi by była. I nawet moje Miśki by nie pomogły.
 
Wyjątek stanowi właściciel niniejszego bloga, do którego się zawsze wraca, jeśli nie myślą, to słowem. Wiem, co mówię. No bo popatrz /chciałam napisać "Tomuś", ale za publicznego "Tomusia", to obawiam się zostać ustrzeloną z empatycznej wiatrówki/. Tak więc popatrz. Ileż to razy żegnam się na zawsze, bo mi się coś ujebie. Wieszczę końce, piszę thrillerowe scenariusze. A potem spuszczam głowę, wyrażam skruchę, obiecuję poprawę i proszę o lekką pokutę. Ty Oceanie Cierpliwości, Ty... Tak sobie myślę, że Twoja cierpliwość do mnie nigdy się nie wyczerpie, że jest nieskończona, jak dwie linie równoległe, które łączą się gdzieś tam we Wszechświecie, a potem biegną zgodnie razem, jako jedność. Tak przynajmniej twierdzą matematycy, ale tym to niewiara. Właściwie to nie wiem, czy to dobry przykład, ale brzmi nieźle, tak natchnienie, a jednocześnie mądrze.
 
Ha! To by było tyle dyscyplinowania. Tera znowu dam "publikuj", a jak mi wetnie notkę, to se z powrotem otworzę, że "dodaj nowy wpis" i napiszę.
 
Albo Ty napiszesz.
 
Bo ja strasznie, ale to strasznie bardzo lubię Twoje notki.
 
A tylko mi powiedz, że wiesz co...
 
To ja Ci wtedy powiem, że bez ale.
 
 
14:35, kwestia_czasu , pieprzenia
Link Komentarze (5) »
środa, 17 sierpnia 2011
Witaj w domu.
16:10, bezpodstawnie , bez znaczenia
Link Komentarze (4) »
niedziela, 14 sierpnia 2011
Przyjemna natarczywość myśli.

tuba

Jeżeli gdzieś dzieje się źle, natychmiast rozkłada się wokół tego parkany tematów zastępczych. Także rozwinąłem sobie taki płotek, wokół Twojej nieobecności. Chciałem oszukać siebie, odciągnąć myśli od tego, że Cię nie ma, choć doskonale wiem, że tematy zastępcze na mnie nie działają. To, czym chciałem zaćmić brak Ciebie, wykonuje się mechanicznie, z automatu. Poza tym wszystkim, nauczyłem się myśleć kilku warstwowo i myślę o Tobie nawet wtedy, gdy rzecz inna wymaga skupienia moich myśli na niej samej. Właśnie to nazywam tłem wydarzeń, które w moim przypadku, wysuwa się na plan pierwszy. Odnajduję Twoje ślady wszędzie, gdzie dotrze mój wzrok, gdzie pobiegną moje myśli i wiem, że Ty masz dokładnie tak samo. 



10:08, bezpodstawnie , bez znaczenia
Link Komentarze (7) »
 
1 , 2