Archiwum
[ zobacz księgę | dopisz do księgi ]
Pogoda Kraków z serwisu
środa, 05 sierpnia 2015
Nirwana.

tuba

Jestem, kuErwa, zdruzgotany! Przeprowadziłem sobie test: ‘Kim będziesz w następnym wcieleniu’ i mi wyszło, że nie będę miał kolejnych wcieleń, albowiem już dobrnąłem do końca i osiągnę nirwanę... A ja, kuErwa, liczyłem jeszcze na bycie jakimś miliarderem, albo coś w tym stylu – i dupa! Przecież podczas trwania tej niekończącej się nirwany, musi być tak cholernie nudno, że taki nirwanista ma ochotę zrzygać się z nudów, następnie strzelić se w łeb. To tak, jakby mi zaproponowali niebo i anielskie chóry, zamiast piekielnych imprez. Ja tego lata poczułem dotkliwie, że już mnie nic nie czeka i wyjaśniło się, dlaczego tak czuję. Bo czeka mnie nirwana, a nirwana to taki niebyt. Skoro już wszystko wiesz, jak ten świat działa, to nie ma co odkrywać. Nie zadajesz sobie żadnych pytań, bo przecież nic nie stanowi zagadki. Do niczego nie dążysz, nie masz celu, bo jesteś spełniony. Twój bagaż doświadczeń jest zapełniony, przeżyłeś wszystko, pamiętasz wszystko – nie czeka nic nowego. W ogóle już nic nie czeka! Co robić, co do kuErwy nędzy robić, będąc w stanie nirwany?! Nie musisz jeść, wdychasz pranę jak powietrze. Pewnie i z nikim nie gadasz, bo o czym? Nie musisz spać, wstawać, męczyć się, odpoczywać. Nie sprzątasz, bo nie brudzisz. Bez zmartwień, bez wkurwów, bez radości i bez przyjemności. Oranboskie! Taka nirwana, to jakiś koszmar!

20:03, bezpodstawnie , pieprzenia
Link Komentarze (12) »