Archiwum
[ zobacz księgę | dopisz do księgi ]
Pogoda Kraków z serwisu
niedziela, 30 września 2007
Bez sensu

 

 by poker for ania

 

Łeb mnie boli, od pięknej pogody, a może od czegoś innego?  Olewam, niech boli, poboli i przestanie. Od jutra kolejny tydzień orki na ugorze. Przeleci niepostrzeżenie koło nosa, jak wszystkie dotychczasowe tygodnie mojego życia. Od czego człowiek czuje się zmęczony? Ja na pewno nie od niewyspania, zawsze mało sypiałem. Może to zmęczenie post-adrenalinowe? Całkiem możliwe, poziom wkurwu, gdy opada zabiera ze sobą siły. Obojętne jest mi w tej chwili to, czy ktoś do mnie zygnie, czy nie. Możecie pluć ile wlezie, nawet nie mam siły się obetrzeć. Słońce powoli zachodzi, mogę się spodziewać pogodnej nocy, która nie jest mi dziś do niczego niepotrzebna. Dupa tam, nawet mi się pisać nie chce.

18:08, bezpodstawnie , pieprzenia
Link Komentarze (12) »
piątek, 28 września 2007
W poszukiwaniu siebie

 

 by poker

Odjechać gdzieś daleko, szybko, przed siebie, w nocy się rozpłynąć w deszczu się rozmyć, zniknąć. Zgasić światła, nic przed sobą nie widzieć, jechać na wyczucie, na węch, tam gdzie nie ma nic. Tam gdzie wiatr tylko w oczy wieje, bo z podniesioną "przyłbicą", gdzie chmury zakrywają Księżyc, gdzie błoto rozpryskuje w każdym kierunku, gdzie ślad znika zakryty natychmiast zimną larugą. Przemarznąć do szpiku kości, przemoknąć do skóry tak, by już receptory straciły czucie. Do ostatniego reagującego nerwu, do ostatniej kropli paliwa. Do piwerwszego napotkanego drzewa, by rozmalować się na nim jak ikona, wsiąknąć w pień płynną tkanką i oto jestem - jam Legion.

19:05, bezpodstawnie , constanse
Link Komentarze (7) »
czwartek, 27 września 2007
Katarynka

 

    

 ( http://www.sxc.hu/ - zasoby )

Stale te same melodyjki w zakresie ząbków na wałkach. Kręcisz korbą i gra, jakby samo, zawsze tak samo. Czasem wolniej, czasem szybciej, monotonnie, stabilnie, przewidywalnie. Wystarczy, że wyłamie się jeden trybik i już nuta brzmi fałszywie. Czy na pewno fałszywie? Może tylko nieco inaczej, niż słuchacz jest przyzwyczajony? Inny dźwięk, wcale nie musi być fałszywym. Z czasem można przyzwyczaić się i do tego innego tonu, akceptując go, ba - często zapominając pierwotnego brzmienia. Czy koniecznym jest korekcja szumów? A jeśli wstawimy dodatkowy element? Wtedy też melodia będzie nieco inna. Inaczej nie znaczy gorzej, nie znaczy lepiej – znaczy to co znaczy. Zdumiewająca jest właściwość niektórych „uszu” do rozpoznawania „fałszywych” dźwięków. Nic nie jest fałszem i wszystko jest fałszem. To tylko kwestia zdefiniowania pojęcia "fałszu".

 

 

16:37, bezpodstawnie , o czymś
Link Komentarze (9) »
środa, 26 września 2007
Emergency

 

Niejednokrotnie pisałem tutaj, jak bardzo wkurza mnie moja robota. Ok, może i mógłbym coś zmienić, tylko po co? To nie jest moja pierwsza i jedyna praca, jaką w życiu podejmowałem. Każda mnie wkurzała. Wiem, co by mnie nie wkurzało. Z tej wiedzy, też nic mi nie przyjdzie, gdyż to co chciałbym robić jest raczej w sferze marzeń niespełnionych. I niech tak zostanie. Moja obecna robota, to nieustanna walka z żywiołem, jakim jest człowiek z tumiwisizmem, walka ze złośliwością rzeczy martwych, z prawami Murphi'ego oraz wieloma innymi przeciwnościami. Zdaję sobie sprawę, że wiele z Was właśnie podobnie jak ja, boryka się codziennie z podobnymi problemami. Podejmowanie decyzji, takich, których nikt podjąć nie chce, nieustanne przeprowadzanie dowodów na to, że nie jest się wielbłądem, wykłócanie się z idiotycznymi poleceniami władz zwierzchnich oraz branie odpowiedzialności w stylu "havrankowym" na siebie pod presją "spraw politycznych". Jedyną moją obroną przed tym wszystkim jest wyuczona, lub wrodzona (sam tego nie wiem)  umiejętność ubierania wszystkich ciężkich spraw w płaszczyk dowcipu i humoru. Najpierw się wściekam, potem zarykuję się ze śmiechu. Gdybym brał wszystko w ciężkim kalibrze, już by mnie dawno trafił szlag. Nie znaczy to, że lekceważę zaistniałe tam problemy, nie znaczy to, że się uchylam przed odpowiedzialnością i podejmowaniem decyzji, nie znaczy to również, że mam to wszystko w dupie, choć czasem sam wiem, że tak właśnie powinienem. Ja tę robotę znam, ale stale mnie zaskakuje i dostarcza mi niezbędnej do życia adrenaliny. Gdyby wszystko zależało ode mnie i gdybym pracował sam ze sobą i na własny rachunek - chyba bym się zanudził. A tak, tu ktoś coś spierdoli, tam ktoś inny schrzani, jeszcze inny coś zawali, następny zadecyduje jak totalny ignorant i tak się cały ten bajzel kręci. Niby codziennie to samo, ale zawsze coś nowego.

 

 danger

20:23, bezpodstawnie , o czymś
Link Komentarze (9) »
wtorek, 25 września 2007
Ty jesienią dla mnie.

 

  by ania

 

Tonujesz moje codzienne wkurwy. Amortyzujesz moje ataki szału. Wyciszasz moje brzydkie słowa - przykrywając je ciepłą barwą swojego głosu. Gasisz roziskrzone lonty, które przynoszę z pracy. Tłumisz pianę, która toczy mi się z ust. Ale dziś, jestem szczególnie wściekły. Nie podchodź do mnie bez kija. Nie napiszę co mnie doprowadziło do granicy, bo jak zwykle nie mam na to wpływu. Robota mnie zabija.

 

 

19:10, bezpodstawnie , constanse
Link Komentarze (13) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5