Archiwum
[ zobacz księgę | dopisz do księgi ]
Pogoda Kraków z serwisu
niedziela, 28 września 2008
Przepis na prawdziwego mężczyznę.

Gdzie te chłopy?

Prawdziwy mężczyzna, to taki, który spełnia oczekiwania kobiety. Sorry, który spełnia oczekiwania WSZYSTKICH kobiet, które na to liczą. Czasem zdarza się nieszczęśnik, na którego liczy wiele kobiet, z różnych grup, czy tam kółek wzajemnej adoracji różańca, albo jakiegoś świętego obrazu, czy czegoś tam. W takiej sytuacji, żaden facet nie sprosta takim oczekiwaniom. Każdy wie, że dziś mody nowy etap i każdy to przyzna, że męską jest kobieta, a kobiecym mężczyzna (powtarzając za mistrzem Sztaudyngerem). Kobiety wyparły nas dawno ze wszelkich „męskich” spraw. Wychowują syna aż do swej śmierci biologicznej, a dawniej, to w takiej Sparcie, gdy chłopiec ukończył lat bodajże osiem, rolę wychowawcy przejmował ojciec. Obecnie, szkoły – jako placówki dydaktyczno-wychowawcze, zdominowane są także przez kobiety. Kobiety wychowują nas źle, po uzyskaniu takiego wychowania, niegodniśmy  miana prawdziwego mężczyzny. Inne kobiety, w których twarde „męskie” ręce się dostaniemy nie są zadowolone z takiego sposobu wychowania, dlatego też, podejmują próbę wychowania nas na nowo, według własnego pojęcia robią z nas prawdziwych mężczyzn. Właściwie, to ile kobiet, tyle metod wychowawczych, w sensie tyle ćwiczeń, by taki facet sprostał wymaganiom treserki. I tak dla przykładu podam kilka cech, do których wprowadzenia dążą wychowujące nas kobiety:

- Mężczyzna, ten PRAWDZIWY, powinien mieć własne zdanie, a nie na przykład mamusinowe (najlepiej takie samo jak jej własne). Jeśli już nam to wpoją, dziwią się bardzo, że jednak nasze zdanie, nieco różni się od mamusinowego, jak i ich własnego. I w tym punkcie, pojawia się zgrzyt pierwszy. Które to zdanie jest tym właściwym? Otóż dla każdego jego własne.

*

- Mężczyzna ten PRAWDZIWY, powinien mieć szacunek do jej koleżanek i zawsze liczyć się z ich zdaniem, być grzecznym, szarmanckim, rycerskim itp. Bronić jej koleżanek przed złem jego kolegów, którzy przecież są bez sensu i nie powinien się z nimi kolegować. Kolegów wybiorą mu one, gdyż najlepiej wiedzą, co dla niego jest dobre, tak, żeby okazał się prawdziwym mężczyzną.

*

- Mężczyzna najprawdziwszy, powinien wielbić, podziwiać, składać hołdy, pisać peany na jej chwałę i w ogóle. Nie powinien ani zerknąć na inną, ani zagadać miło, nie daj boże pochwalić coś u innych nie napomknąwszy, że ona ma to najlepsze, ponieważ straci swoją prawdziwość jako mężczyzna. Tutaj facet nieukształtowany, może się pogubić w połączeniu z punktem poprzednim.

*

- Mężczyzna, mowa dalej o tych prawdziwych, winien na każde zawołanie paść, powstać, stanąć na baczność i tym podobne ćwiczenia fizyczne umieć wykonywać. Pamiętajmy, że to my, jako prawdziwy mężczyzna, mamy wyczuć, co w danym momencie oczekuje/-ją od nas kobieta/-ty, albowiem jeśli jej gestów nie odczytamy prawidłowo, jesteśmy w jej oczach spaleni na zawsze, jako oczywiście PRAWDZIWY mężczyzna. Nadmienię tutaj, że gesty i polecenia kobiet, są celowo zawsze enigmatyczne, ale nie możemy mieć o to pretensji jako ten prawdziwek.

*

- Kobieta zawsze i nieustannie z cierpliwością anioła (za co żywcem do nieba pójdzie), tłumaczy swojemu terminatorowi (nie mylić z elektronicznym mordulcem), jak ma postąpić, gdzie popełnił błąd, jakie powinien zając stanowisko. Nieustannie go prostuje, tłumacząc mu, jaki z niego ćwierćinteligent. Nie omieszka zastanowić się głośno, tak aby słyszał, czy aby nie ubliża ćwierćinteligentowi w tym momencie. Wskazuje każdy błąd, jaki popełnił i aby zapamiętał raz na zawsze, bo facet to muł, napierdala go nieustannie. A niech łoś wie, ile mu jeszcze brakuje do PRAWDZIWEGO mężczyzny.

*** 

Mógłbym mnożyć przykłady poświęcenia kobiety w wychowaniu faceta na mężczyznę. Toż to jest cała martyrologia prawie, wielki trud, jaki zadaje sobie KAŻDA kobieta, aby doprowadzić faceta do użyteczności publicznej i pokazać go światu, aby ten podziwiał jej dzieło. Wszystko to jednak na próżno, syzyfowa praca, utopia, ponieważ „w każdym mężczyźnie, mieszka dwóch facetów, z których przynajmniej jednemu należy się w mordę” (Anatol France). Że se tak pozwolę użyć teraz metafory: lejcie w mordę, co się pod rękę nawinie i nie patrzcie, który dostał i czy zasłużył, bo każdy facet to troglodyta i głupia świnia i każdemu się należy – WY przecież wiecie o tym najlepiej. I nie bójcie się, bo to tchórze nietresowane. 

.

P.S. Notkę dedykuję mojej długoletniej czatowej przyjaciółce, Hani. ;)

 

20:33, bezpodstawnie , constanse
Link Komentarze (22) »
Szklanka wody

flavour

Woda wbrew pozorom ma wiele parametrów. Ma smak, temperaturę, przeźroczystość, zapach, kolor. Woda unosi się mgłą, spada deszczem, zamarza w lód. W wodzie w toku kolejnych reakcji chemicznych narodziło się życie. Woda oczyszcza i daje ukojenie. Płynie łagodnym strumieniem, gwałtownie spada z wodospadu, wypełnia „jezioro osobliwości”, gwałtowną falą porywa piasek z plaży, by w końcu skuć lodem bieguny. Woda jest jednym z żywiołów, potrafi zgasić każdy ogień. Jej szum koi każdy nerw. Szklanka ciepłej wody przed snem, zawsze kojarzyć mi się będzie z Tobą i nieruchomym zamyśleniem.

.

P.S. Notkę dedykuję Ewie, która nigdy nie miała do mnie żadnych pretensji, bo Ewa ma KLASĘ. :)

 

 

09:56, bezpodstawnie , o czymś
Link Komentarze (33) »
sobota, 27 września 2008
Patience & reserve

Merlin przejrzał na oczy

Siłą woli, poczuciem siebie samego i należytym wychowaniem, utrzymuję w sobie tego diabla, który jest w każdym z nas. Tego, któremu należałoby dać w mordę, bo w każdym z nas mieszka ten drugi facet/baba. U dzieci, czasem nazywany jest ADHD, u młodzieży niedojrzałością emocjonalną, u dorosłych najprościej: skurwysynem. Bywają takie sytuacje, kiedy należałoby dopuścić TO do głosu. Spuścić z łańcucha, zamknąć oczy, zasłonić uszy. Niech rzuci się na oślep, niech szarpie i poniewiera, niech upadla, niech zabija. Niech żywi się krzykiem i krwią z domieszką pozornej satysfakcji osobistej. Wszystko na jedną kartę, a potem spalić za sobą mosty. Może kiedyś się tego właśnie nauczę, tej bezwzględności i prymitywnego upodlenia – bo to jest bardzo proste w obsłudze. Czasem zapomina się, że miecz taki ma dwa końce, jest "obosieczny". Póki co, jestem sobą i nie wybieram dróg na skróty. Milczę, kiedy mógłbym krzyczeć. Odsuwam na bezpieczną odległość, kiedy mógłbym rozszarpać na strzępy. Narzucam płaszcz maskujący, kiedy mógłbym obnażyć do naga. Nie budź we mnie bestii. 

P.S. Tę notkę poświęcam sobie, na wiecznej rzeczy pamiątkę i potwierdzenie tego, że jeszcze dużo muszę się nauczyć.

.

12:59, bezpodstawnie , constanse
Link Komentarze (3) »
piątek, 26 września 2008
Dogonić babie lato.

w kolorze szarym

Straciłem nadzieję, że Jesień może przestać płakać w tym roku. Przez ten płacz, zapomniała się przebrać w swoje ulubione kolory – nadal jest zielona z podpuchniętymi oczyma. Za progiem czeka Październik - ulubieniec Jesieni – poupychał w kieszeniach babie lato, które zostawił mu Wrzesień, niewykorzystane. Słońce nieśmiało próbuje się uśmiechnąć. Gdyby tak każdy z nas, wbrew i na przekór wszystkiemu nagle się rozpromienił? Kto wie, może i Październik wyciągnąłby z kieszeni atuty Września. Może uda mu się oplątać ludzi babim latem? 

***

P.S. Notkę tę, poświęcam Niebieskiej Kasicy siedzącej pod parasolem słów, pisała kiedyś, że lubi jesień. :)

 

09:52, bezpodstawnie , opowiadanie
Link Komentarze (13) »
czwartek, 25 września 2008
Jak Kain zabija Abla.

ballada

Nie przesadza się starych drzew, nie zielonym do góry. Dokładnie tak samo nie da się „ustawić” dużych facetów, tak, by robili cokolwiek pod dyktando. Nie życzę sobie, żeby pisano mi, co mam robić, za kim mam stanąć i jeśli tego nie zrobię, nazywano mnie tchórzem. Nie życzę sobie, by rozkładano mnie na czynniki pierwsze i doszukiwano się motywów mego zachowania. Jeśli ktoś widział we mnie kogoś, kim nie byłem, nie jestem i nie będę, to trudno. Jestem sobą, nie chorągiewką. Umoralnianie mnie i próby targania za uszy, zostawcie dla kogoś innego, kto się tym przejmie. Przytaczanie moich słów, wyrywanie ich z kontekstu, by dowieść, że nie mam racji, jest po prostu zrywem bezsilności. To cietrzewienie się, tylko dlatego, że mam odmienne zdanie, jest aktem desperacji. Popierajcie sobie, kogo chcecie i za co chcecie. Organizujcie się w bojówki i latajcie, napadając każdego, kto wejdzie w drogę – co mnie to wszystko obchodzi? Dlaczego oczekujecie czegoś ode mnie? Oczekujcie od siebie – to przede wszystkim. Jesteście jak sępy, które podlatują do cudzej zdobyczy, by uszczknąć dla siebie kawałek. Żerujecie na padlinie, czując się bohaterami, przez to, że wskazujecie na innych jacy są źli. Uważacie, że tylko wasze metody są idealne. Gdybyście mogli, wyrwalibyście z każdego flaki i obnieśli po arenie wirtualu, jak zdobywcy. Nie przekonują mnie tacy, jak wy. Wasze oceny psychologiczne i śledzenie motywów postępowania innych, tylko dlatego, że różnią się od waszych nie podobają mi się. Piszę to u siebie i nikomu nic do tego. A teraz odwróćcie się i odejdźcie w milczeniu, tam są drzwi.  

 

17:48, bezpodstawnie , o czymś
Link Komentarze (12) »
 
1 , 2 , 3 , 4