Archiwum
[ zobacz księgę | dopisz do księgi ]
Pogoda Kraków z serwisu
niedziela, 27 września 2009
Przy domowym biurku.

jesteś...

Znielubiona niedziela. Przede mną stos papierów, których nie zdążyłem dokończyć wczoraj. Leżą w twórczym nieładzie, jak wyrzut sumienia. Zrobię, gdy mi się nerw uspokoi. Tymczasem zatapiam ręce w spienionym roztworze, to mnie uspakaja. Upał nieziemski. Balkon od ulicy, obwieszony praniem, kłania się wywalając jęzor wracającym z kościoła. Tak, tak, proszę się nie gapić z oburzeniem. Ja tu mieszkam, JA! Niedzielna pruderia z hipokryzją chcą mi się wepchać do mieszkania. Opędzam się, jak od natrętnych much owocówek, które latają niemrawymi stadami. Aglomeracyjna wiocha. Pieprzone konwenanse, gdzieś zapisane umowy, o których pierwotnym znaczeniu już dziś, nikt nie pamięta. Wyskakujące okienko, sprawia, że się uśmiecham. Jak jakiś debil, do monitora. Klawiatura stepuje w rytm znaków umownych. No to daję to, co wypociłem na dziś. Zakończenia nie będzie. Czas na przerwę.

 

15:46, bezpodstawnie , opowiadanie
Link Komentarze (14) »
wtorek, 22 września 2009
Żadna praca nie hańbi.

muza

Często piszę tu o pracy. Podaję jakieś strzępki, zazwyczaj są to wkurwy i doły, jakie się z nią wiążą. Nie jest to praca należąca do lekkich, łatwych i przyjemnych z godziwym wynagrodzeniem. W pewnych kręgach nie rozmawia się o pieniądzach, pozwolę sobie upchnąć siebie do takich kręgów. Gdybym był pierwszym podchujaszczym naczalstwa, zapewne spaliłbym się na tych wszystkich zebrankach, operatywkach, nasiadówkach, gdzie pierdzieli się o niczym i nic z tego nie wynika. Tyłek spłaszczyłby mi się, przybierając kształt siedziska. Nie nadaję się do pracy za biurkiem, tylko i wyłącznie. Lubię być w ruchu, w żywiole, tam, gdzie nigdy nie ma spokoju, gdzie coś się dzieje, a 85 % zaistniałych sytuacji, zdarza się po raz pierwszy. Dobrze się czuję, mając przed sobą wyzwanie w postaci mającego miejsce problemu. Absorbuję się dokładnie i zupełnie, wkurwiam się, adrenalina skacze mi na maksa i robię to, co do mnie należy. W miejscu, gdzie zwyczajny człowiek, taki jak ja, spędza 1/3 swojego życia, czasem udaje mi się odczuwać satysfakcję. Bywa też i tak, że opuszczam to miejsce z poczuciem niespełnionego obowiązku. Znaczy to, że wracam do domu z problemem w kieszeni. Jest to praca, którą wykonuje określony zespół ludzi. Kiedyś, miałem świetny zespół. Nastąpiły duże zmiany, teraz, należy budować relacje na nowo. Nie jest łatwo zapanować nad tak dużą grupą osób, mających nawyki, wyrobione przez kogoś innego. Czasem wygląda to, jak przesadzanie starych drzew, bo w mojej pracy, nic nie stoi w miejscu. Nieustannie trzeba być otwartym na zmiany, akceptować je i potrafić określić w nich miejsce swoje i podwładnych. Pozostaje rzecz najtrudniejsza: przekonać do zmian podwładnych tak, aby nikt nie czuł się zagubiony. Ogromne tempo zmian, które trzeba łyknąć i zwyczajnie zaakceptować. Często spalam się w tej robocie, ale to przecież mój żywioł – działać i mieć sprecyzowany cel. Równam muszkę ze szczerbinką, chwila skupienia i strzał. Nie zawsze trafiam w dziesiątkę, ale czy ktoś jest pozbawiony wad? Wady są jak genetyczne błędy, mogą zrodzić coś, co się sprawdza i potem powiela. Taka karma. A narzekanie, że boli? To podobno nasza, Polaków, cecha narodowa.

 

16:09, bezpodstawnie , o czymś
Link Komentarze (8) »
poniedziałek, 21 września 2009
Już jesień, odkrywcze, nie?
20:12, bezpodstawnie , constanse
Link Komentarze (2) »
sobota, 19 września 2009
Saturday

 

nuty 

Dzień Saturna, gazowego Goliata w Układzie Słonecznym. Jaki jest? Spokojny, stonowany, nieco milczący i taki, jakim być powinien. Zanurzam się w jego gazowym obłoku. Nieco szumi mi w głowie, to nie alkohol, a słowa. Słowa przemyślane, wypowiedziane w największym skupieniu umysłu. Powoli sączące się z ust, jakby ostrożnie, żeby nie było w nich za dużo treści, tej niepotrzebnej nikomu. Ani Tobie, ani mnie. ‘Myśli moje biegają końmi, po niebieskich mokrych połoninach’. Gonię je zdyszany w międzyczasie zdarzeń zaistniałych. W antraktach, kiedy na mnie nie patrzysz ściągam maskę ‘nicsięniedzieje’. Oddycham szybko, na zapas, jakby za chwilę miało zabraknąć dla mnie powietrza. Jest inaczej. Nie mówię, że źle, po prostu inaczej. Tym razem diabli szczegół wszedł we mnie głęboko. Zakiełkował niepokojem i tym dziwnym uczuciem, które zwykło nazywać się nieszczerością. Tyle ról odegrałem w teatrze życia. Ta wydaje mi się najtrudniejsza, bo niezgodna ze mną. Przetrwam, jak zawsze, do czasu, aż ogarnie mnie spokój. Choćby ten stoicki. Tymczasem czułe struny rozbujały się do granic … nieprzyzwoitości. A ta, określona przyjętymi konwencjami, zamiast dręczyć, dodaje podniecenia. Kolejny raz dopuszczam do głosu i zadaję sobie pytanie: jaki ty właściwie jesteś? Nie znajduję odpowiedzi, nie dziś. Nie potrafię sprecyzować, zapewne jestem gdzieś pośrodku, pomiędzy dobrem, a złem. Po środku? Tak, środek tego przedziału jest nijaki. Patrzysz na mnie i nie wiem, co czytasz z grymasu ust, zwanego uśmiechem. Milczymy obydwoje. Żeby nie musieć się okłamywać. Taki piękny dzień, rzuciła nam dziś pod próg Jesień.

 

 

 

19:03, bezpodstawnie , constanse
Link Komentarze (5) »
czwartek, 17 września 2009
Komcie, komenty i komentarze.

co w trawie

W każdym blogu, jest miejsce na komentarze czytelnika pod każdym tekstem. Można je wyłączyć, można w nich polemizować z czytelnikiem, ale można tez pozostawić je samym sobie. Te wypowiedzi czytających, są bardzo różne i różnie je nazwano. I tak, bywają komcie merytoryczne, kontynuujące temat notki i prześcigujące się czasem w mądrościach. Są też spamujące, nie mające się nijak do treści w notce. Bywają także takie, które ciężko upchać w jakiś szablon, a może nie. Są to komentarze oceniające piszącego, zarówno te pozytywne (słodząco-zachwycające) jak i negatywne (potępiająco-plujące). Nie wiem, jaki kto ma cel publikując jakiś temat na swoim blogu, mogę pisać jedynie o tym, co chcę ja. Tylko czy ja coś konkretnego chcę? Trudno by mi było to sprecyzować. Ja zapisuję tylko swoje luźne uwagi. Wy, jeśli zechcecie, możecie się do nich ustosunkować, bądź nie. Co ‘artysta’ miał na myśli? Tego nie wie nawet on sam.

 

12:37, bezpodstawnie , pieprzenia
Link Komentarze (18) »
 
1 , 2