Archiwum
[ zobacz księgę | dopisz do księgi ]
Pogoda Kraków z serwisu
wtorek, 28 września 2010
Sprawozdanie z podróży.

zza kapoty

Rozczarowałem się:

      Przechodziłem obok wiejskiej kapliczki, skąd Jezus Frasobliwy miał smutno spoglądać na mnie – potencjalnie wiernego turystę. Urwał się na wino mszalne do pobliskiej parafii. Jemu też należy się ustawowa przerwa w pracy.

      Poszedłem za nim, w nadziei, że tam, w świątyni Pan mój na mnie czekał będzie. Organista rzępolił niemiłosiernie, jakieś psalmy zapomniane, a baby w chustkach na głowie, zawodziły żałośnie – próba przed świętem to była, może.

      Doszedłem tam, gdzie dróg rozstaje, ale żadnego drogowskazu nie znalazłem – gówniarze w kapturach na wzór średniowiecznych zakonników, zniszczyli wszystko.

      Wybrałem pierwszą lepszą drogę, na czuja, ona na skraj lasu mnie doprowadziła. Zaskoczony znalazłem tam Naukę, która ponoć w las nie chadza nigdy. Nie bywa, ale swych sługusów posłała, by fragment jego zniszczyć. Jak śmiał obywać się bez niej?

      Zawróciłem stamtąd, kolejną przypadkową drogą, trafiając wprost na jarmark wiejski. Ktoś magiczne sztuczki pokazywał, ktoś taniec brzucha wykonał, a ktoś inny oferował mi cukrową watę. Zrobiło mi się niedobrze i opuściłem to miejsce w pośpiechu.

      Zobaczyłem kawał świata, innego niż świat za oknem mojego domu. Nie znalazłem niczego, co mogło mnie zachwycić. Nie wiem kto sporządził plan tego zwiedzania, odnoszę wrażenie, że wszystko było dziełem przypadku.

 ***

16:38, bezpodstawnie , doły
Link Komentarze (14) »
poniedziałek, 27 września 2010
I wszystko jasne.

odpowiednio

Gdyby Bóg pisał blog, co zrobiłby z trolami? Jakich komentarzy życzyłby sobie? Czy można polemizować merytorycznie, albo dyskutować z boskimi prawdami? Ja nie wiem, ale chyba nie. Dogmat to dogmat. Tak samo jak definicja i przeprowadzony dowód tezy twierdzenia. Chyba że, ktoś potrafi udowodnić, że dana prawda takową nie jest. W żadnej świątyni modlił się nie będę! Dogmatów cudzych nie przyjmuję, własnych mam niewiele – tyle co niezbędne, by siebie człowiekiem nazwać. Znawstwo, fachowość, na bazie wiedzy innych i wykształcenia własnego. Cóż, arkę budowali amatorzy, a Tytanika fachowcy.

 ;)

17:45, bezpodstawnie , constanse
Link Komentarze (3) »
piątek, 24 września 2010
Dalszy ciąg nastąpi...

team sleep

Słyszałem nocą, jak wiatr tańczył z chryzantemami na moim balkonie. Wyszedłem zapalić, chłodny powiew studził moją rozpaloną twarz. A Ty spałaś niespokojnie tej nocy. Gdzieś, tak daleko, że zanim moje myśli zdołały wyrwać Cię ze spoconego snu, przyzwyczaiłem swe oczy do mroku. Przez peryskop wspomnień, zobaczyłem Twoją postać. Niczego nieświadoma, instynktownie wyciągnęłaś ramiona w moim kierunku. Widziałem jak osuwasz się w białą mgłę mojej pościeli na wpół przytomna. Trzymana moim wzrokiem, opadałaś lekko jak kolejne marzenie, które miało się natychmiast spełnić. Jawa i sen, przeplatały się ze sobą jak nasze dłonie nie mogące się od siebie uwolnić od ciągu dalszego.  

 

11:42, bezpodstawnie , bez znaczenia
Link Komentarze (20) »
wtorek, 21 września 2010
Jedna z mozliwych dróg.

 

 

17:53, bezpodstawnie , opowiadanie
Link Komentarze (33) »
niedziela, 19 września 2010
L’automne.

Jesień biegnie do mnie w czerwonej sukni z dębowych liści. Jesień uśmiecha się łagodnie przemijaniem. Uprowadza konie krwi czystej arabskiej, by szybciej dotrzeć do mnie. Ona spokojem otula i melancholią pieści. Spowalnia mnie, łagodzi, koi. Chłód jej pozornym jest tylko - dla wrogich oczu. Nostalgia babiego lata, drzemie w uśmiechu ust. Wychodzę naprzeciw Jesieni ze wspomnieniem gasnącego lata. Podałaś mi połówkę jabłka, a ono słodkie było i soczyste w smaku. Zakazany owoc, pożarliśmy łapczywie we dwoje, po połowie. Nie pozwolę Ci odejść, cieniem Twoim się staję. Doganiam na każdym dróg rozstaju, gdy nie wiesz, dokąd się udać. Milczeniem przyzwalam na wszystko, co tylko zapragniesz uczynić. Patrzę i napawam się: obrazem, dźwiękiem, pragnieniem. Chłód poranków i wieczorów, naprzemiennie parzy i mrozi. Kiedy trwam w oczekiwaniu, wahadło odczuć obija mą duszę o ściany ograniczeń. Mógłbym już umrzeć tej jesieni, lecz nie chcę. Za żadne skarby świata...

 

15:13, bezpodstawnie , bez znaczenia
Link Komentarze (24) »
 
1 , 2