Archiwum
[ zobacz księgę | dopisz do księgi ]
Pogoda Kraków z serwisu
niedziela, 30 września 2012
Czy Bóg się pomylił, a zegar tyka?

tuba

Czy Bóg, który stworzył świat (lub jakaś inna, nienaturalna siła, którą niewierzący ludzie próbują nazwać inaczej niż bogiem), miałby sumienie niszczyć swoje dzieło? Czy coś, stworzone przez boga, może być aż tak złe, aż tak nieudane, że stwórca miałby to niszczyć? Podobno jest nieomylny, a w obliczu zniszczenia swojego dzieła, zaprzeczałby temu twierdzeniu, przyznając się do swojego boskiego błędu. Może nie powinienem rozgryzać czy zrozumieć, a przyjąć jako aksjomat. Nie mogę, gdyż jestem człowiekiem myślącym. Ci, którzy wierzą w BOGA, uparcie przekonują, że mądrość, wątpliwość itp. jest właśnie jego darem. Czyżby chybił, obdarowując mnie nią? Nie przewidział, że drążył będę, w tłumaczeniu sobie różnych zjawisk i poszukiwał odpowiedzi na pytania? Dlaczego w swej boskości, nie przewidział, że to co żyje, stale się rozwija i ulega zmianom. Często są to zmiany cyklicznie się powtarzające. Weźmy taką Ziemię, popatrzmy na nią, jak na zjawisko przyrody, żywy twór, który się zmienia za naszą przyczyną, czy zgodnie ze zjawiskami zachodzącymi na Ziemi i przestańmy pierdolić o zwiastujących koniec świata kataklizmach, jakich jest coraz więcej. One zawsze były, są i będą, tyle, że mamy dziś do dyspozycji mnóstwo nośników informacji. Do tego stopnia, że jeśli na biegunie północnym, badacz puści bąka, to za pomocą ‘efektu motyla’, jaki rozdmuchują dziennikarze, na biegunie południowym i po drodze do niego, po pięciu minutach wszyscy o tym wiedzą. Mało tego,  wszyscy prawie są przekonani, że na biegunie północnym, miała miejsce katastrofa – wystąpiło toksyczne tornado, którego trasę już obliczają naukowcy z każdego zakątka świata. Po 10 minutach, znamy obraz zniszczeń, jaki będzie wywołany przez ten opisany kataklizm. Budujmy arkę przed potopem! Zboczeńców i psychopatycznych morderców, nazywamy zwierzętami. Ja nie znam zwierzęcia, które by zabijało z pobudek takich, jakimi kieruje się człowiek. Obwińmy więc Boga, że dał ludzkości taką możliwość, bo przecież sobie człowiek sam tego w głowie nie dorobił na boku i po kryjomu przed wszystkimi. Nie, nie wolno obwiniać Boga, bo to bluźnierstwo i grzech śmiertelny!  Bóg jest dobrem i miłością czystą, bezwarunkową, do każdej swej owieczki. Czy jest ona wielkim człowiekiem, czy małym, podłym robalem, który nosi w sobie śmiertelną dawkę jadu. Dlaczego więc mam się obawiać Boga, nosić w sobie bojaźń bożą? Przestańcie mnie straszyć Bogiem! Diabłem tez mnie nie straszcie, bo ja się go nie boję. Czytałem gdzieś, że w czasie Apokalipsy, Bóg posłuży się zastępami demonów, by ukarać człowieka. No proszę Was! Jaka w tym przebiegłość, wyrachowanie, cwaniactwo, interesowność po obydwu stronach barykady. Ale też dowód na to, że Bóg stworzył człowieka na obraz i podobieństwo swoje. Ileż to razy, człowiek posługuje się swoimi wrogami, by dopiąć celów, nawet tych szczytnych. Nie cofnie się przed niczym, bowiem cel, uświęca środki. Nie wiem jak Wy, ale ja widzę tutaj tylko manipulację paranoika, który to co mu pasuje, na siłę wciska w swoją układankę, by innym razem wywalić z niej, ten sam puzel wtedy, kiedy jemu tak właśnie wygodnie bo akurat teraz nie pasuje do układanki. Pisałem wiele razy, że każdy człowiek ma swojego boga i bogiem tym, może być wszystko. Nie wszyscy zaś potrzebują do tego by wierzyć: administracji, hierarchii ważności, flag, godeł, haseł, misteriów, siedzib, złotych cielców, przywódców czy innych rzeczy i przedmiotów, które często stanowią dla niektórych ucieleśnienie i dowód na istnienie Boga. Czasem bez tego wszystkiego, ludzie nie potrafią uwierzyć, ja nazywam ich ludźmi małej wiary. Modlicie się niektórzy, prawda? Żarliwie zaczynacie od pacierza i klepiecie bezmyślnie: ‘i nie wódź nas na pokuszenie’ – chciałbym wiedzieć, kto pierwszy zrobił przekład ‘słowa bożego’ w ten właśnie sposób. Uważam, że był to jakiś niedouczony w piśmie oczywiście, debil. To bóg wodzi mnie na pokuszenie?! Może, ale to nie jest mój bóg, może tylko Wasz tak właśnie się z Wami rozprawia.

Przestańcie mnie straszyć niekończącymi się końcami świata! Rozliczaniem mnie z moich uczynków, stawianiem przed ostatecznymi sądami, smażeniem w piekielnych ogniach. Nie groźcie mi bożymi palcami, bo Wam w końcu poodpadają. Jeżeli Ziemia, planeta Ziemia, mój dom i Wasz, kiedyś się rozpadnie, to będzie to naturalne działanie sił przyrody. Będzie to efekt reakcji łańcuchowej, jaka została zapoczątkowana dawno temu, gdy Wszechświat narodził się z chaosu i wychynął z którejś z czarnych dziur, wraz ze swoja supernową. Uściślę, że działania człowieka wliczam w etap reakcji łańcuchowej, która jak wiedzą naukowcy, nie jest do powstrzymania. Nie mieszajcie w to mojego BOGA, bo on nie jest niczemu winien.



14:49, bezpodstawnie , o czymś
Link Komentarze (24) »
niedziela, 23 września 2012
Niewiarygodny zastrzyk optymizmu.

What A Wonderful World

Eeeee! Do dupy takie na ramię broń. Od poniedziałku do piątku, od urlopu do urlopu, od spotkania do spotkania, od świtu do zmierzchu, od jesieni do lata, od dzieciństwa do starości. Ciągle tylko odliczać i odliczać. A świat podobno znowu ma mieć swój koniec. Zazwyczaj indywidualnie, odliczamy interwały czasowe od dobrego do dobrego, oczywiście dla każdego to dobre stanowi coś innego. Dlaczego jeżeli już coś się wieści, przepowiada, prorokuje, to zawsze jest to jakiś kataklizm? Wojna, narodziny antychrysta, kolejne końce świata, apokalipsa, nieszczęścia, choroby, złe układy polityczne, krachy na giełdach, załamania pogody i efekty cieplarniane i wiele innych. Czy ja, ze swej pozycji, mogę zabawić się w dobrego wróża i cieszyć rzeczami małymi, póki jeszcze potrafię się ich doszukać? A kto MIE zabroni?! No to zaczynamy:

- zdrów jestem i dobrej myśli

- mam robotę, za którą mi regularnie płacą

- póki co, starcza mi na to, na co chcę

- w zasadzie jestem normalny (oczywiście zastosowałem tu moje kryteria normalności, bo jak można stosować cudze?)

- żyję w kraju, uplasowanym na twardym i grubym kawałku skorupy ziemskiej, o klimacie umiarkowanym. Wszystkie cztery pory roku, różnią się zasadniczo od siebie.

- nie ma tu krokodyli różańcowych, zjadliwych robali, tornad, trzęsień ziemi, wulkanów i skurwysyństwa, które włazi w człowieka i zżera od środka

- kraj w miarę demokratyczny i tolerancyjny. To, że głupi czasem, no cóż, wszak głupota jest wszędobylska i stanowi nieodłączną część ludzkości

- Kocham i jestem kochany, w całym zakresie znaczeń tego słowa

Czego więcej może oczekiwać współczesny człowiek? Niczego, bo wszystko ponad to, co napisałem, jawi mi się DZIŚ jako przejaw nadmiernie rozbujałej ambicji i chorych pragnień, a to już nie jest ani zdrowe, ani bezpieczne dla otoczenia. Gdybym np. zechciał przenosić góry, pojechałbym pod Giewont, przyparł się mocno całym sobą próbując go przepchnąć gdzieś w okolice Olsztyna, w miejsce jakiegoś jeziorka – na przykład – to jaki miałoby to sens? Zastanówcie się ludzie nad tym, że super bohater komiksów, tak naprawdę nie istnieje. Jesteśmy zwyczajnymi ludźmi i dopatrujmy się w swoim życiu tego, co dobre, a nie szukajmy złotych zegarków. Życie własne jest tym, co dla nas jest najcenniejsze.



10:09, bezpodstawnie , euforie
Link Komentarze (19) »
piątek, 21 września 2012
Być, albo nie być.

tuba

 

Trochę jakbym się wypalił. W każdym razie, słowa gdzieś się rozproszyły. Pomieszane litery i tematy, nie są już do odtworzenia, pozostaje tylko pozamiatać to wszystko i wyrzucić do kosza, albo na wiatr. Albo rzucić tym, jak grochem o ścianę płaczu, poczekać aż spłyną jak krople deszczu. Może kiedy już wsiąkną w ziemię, to coś się na nich urodzi. Na to trzeba jednak poczekać, nie wiem jak długo, bo tego nie wie nikt.



17:02, bezpodstawnie , doły
Link Komentarze (6) »
niedziela, 16 września 2012
Nihil novi sub sole.

tuba

Nie potrafię przebić się, przez warstwę muru  jaki mnie otacza. To jak syzyfowa robota, nieustannie od nowa i od nowa, zawsze to samo, zawsze tak samo. Nie mam metody, nie mam planu, nie mam pomysłu. Życie szare, codzienność monotonna, przyszłość niepewna. Jednego dnia z wielką werwą robię wyrwę, przez którą dociera wreszcie światło, by następnego poranka, kiedy słońce wstaje, obudzić się ciemną nocą, ze świadomością, że wszystko należy zacząć od początku. Jakbym się znalazł w jakiejś beznadziejnej pętli czasu i nie umiał się z niej wyrwać. Jesień wdarła się pochmurnym niebem i chłodnym powietrzem w głąb mojej duszy i dyktuje mi co mam pisać. Nihil novi sub sole. Każdego dopada okresowy dół jak chuj.



09:07, bezpodstawnie , doły
Link Komentarze (10) »
poniedziałek, 10 września 2012
Notka dla mężczyzn.

tuba

Zapewne nie raz zastanawialiście się koledzy, co zrobić, jak się zachowywać, jak postępować, żeby kobieta czuła do nas respekt, miała dla nas szacunek i w ogóle liczyła się z naszym zdaniem. Żeby po prostu nas kochała i uważała za autorytet moralny. Sprawa jest banalnie prosta, wręcz trywialna. Spróbuję w paru punktach przybliżyć kolegom najbardziej pożądane zachowania, jakie pozwolą nam dojść do w/wym. celów.

  1. Bezwzględnie należy zawsze stawiać na swoim i nie ustępować w żadnej materii.
  2. Swoje własne cele, pragnienia i marzenia, realizować w sposób bezwzględny i konsekwentny, graniczący z dzikim uporem.
  3. Nie przejmować się, zwyczajnie nie dbać o potrzeby swojej wybranki, nawet te, jakie bylibyśmy w stanie spełnić zerowym nakładem sił z naszej strony.
  4. Wmawiać jej na każdym kroku, że to my jesteśmy najważniejsi, najmądrzejsi, że to nasze poczynania, jakie by nie były, niosą w sobie ogromną moc twórczą.
  5. Mozolnie przypominać na każdym kroku, że to, co robimy jedynie my sami jest najwznioślejsze, słuszne, uzasadnione itp.
  6. Utwierdzić w przekonaniu, że jedynie nasze pomysły i wizje, zasługują na uwagę i są godne, wręcz wymagają realizacji, jako jedynie słuszne na świecie.
  7. Przekonać, że nasza praca jest uszlachetniająca świat, pożądana, potrzebna ludzkości, niezbędna do życia, ważna. Jednocześnie, uświadomić kobiecie, że to, co robi ona, jest po prostu denne, w dodatku wynagrodzenie, jakie dostaje za tę nędzną pracę, jest śmieszne.
  8. Czynnościom jakie wykonujemy, nadać charakter cudu, czarów, przełamywania tabu, wielkiego wydarzenia w dziejach ludzkości, albowiem wszystko czego dokonamy, jest takie, jakby dokonał tego sam Bóg.
  9. Nie pomagać w pracach domowych, absolutnie, pod żadnym pretekstem! Kontrolować natomiast nieustannie, czy z tych prac, wywiązuje się nasza kobieta.
    10. Nie chwalić za nic. Zawsze pamiętać, że jedzenie jest nie dość słone, jak na nasze szlachetne podniebienie, że dom nie jest tak wysprzątany, jak znamy to z domu rodzinnego, że ONA nie jest tak elegancka, jak choćby zona kolegi.
    11. Wymagać, wymagać i jeszcze raz wymagać oraz strzyc jak najczęściej z terminowości wykonywanych poleceń.
    12. Rozwalić się po pracy na kanapie i czekać, aż poda nam: obiad, kawę, zimne piwo i pilota od tv. Nie wolno zapominać o tym, że jak już nam coś poda, należy to niby mimochodem skrytykować. Nie dziękujemy za nic, co dla nas zrobiła kobieta, albowiem wszystko co zrobiła, nie jest zrobione tak, jak MY sobie to wyobrażaliśmy.
    13. Nie chwalić, nie dziękować, nie okazywać uczuć, radości, ani nic z tych rzeczy, dzięki którym ONA poczułaby się w jakiś sposób dla nas ważna, a od tego, to się babom w głowie przewraca.
    14.Żeby Wam czasem nie przyszło do głowy, kupić jej jakiś prezent, pamiętać o rocznicy ślubu, urodzinach itp! Absolutnie NIE! Tylko ją tym rozbestwicie i poczuje się ważna!
    15. Nie mówcie jej, że cokolwiek zrobiła dobrze, albo że żywicie do niej jakieś uczucia, oprócz tolerowania tego, że trzymacie ją we własnym domu, taką beznadziejną.
    16. Bądźcie po prostu skurwysynami na każdym kroku, bo takich kobiety kochają najbardziej i przede wszystkim szanują. Nie proście - a wymagajcie. Bierzcie wszystko co się da, nie dając nic w zamian.

 



16:45, bezpodstawnie , pieprzenia
Link Komentarze (93) »
 
1 , 2