Archiwum
[ zobacz księgę | dopisz do księgi ]
Pogoda Kraków z serwisu
piątek, 31 października 2008
Oscylując wokół zegara.

Ulver - We are the death

Giger, zatytułował obraz: „Master and Margeritha”. Mistrz opętał Małgorzatę całym swoim bytem i niebytem, niewiele z niej zostało. Tylko nogi, by mogła za nim pójść wszędzie. Tylko usta, by mogła odpowiadać na jego szept. Tylko dłonie, by mogła nimi mocniej go uchwycić. Dla wielu, ona jest stracona, może nieodżałowana. Odczuwają współczucie, strach, niesmak, obrzydzenie, może ulgę, że to „nie oni”. Różne bywają gusta potencjalnej Małgorzaty. Może to, co w innych budzi przerażenie, w tej właśnie Małgorzacie obudziło jej uśpione pragnienia, z których nie zdawała sobie sprawy? Nie szarpie się, nie próbuje uciec, nie krzyczy. Ona wstrzymuje oddech w bezruchu, by nie spłoszyć i nie uronić żadnej chwili. Wyczekuje skupiona, by przejąć każde jego drgnienie i wypełnić się jego szeptem. Jeśli zadrży, to bynajmniej nie ze strachu, a w geście absolutnego oddania. Ona jest jego, a on da jej siebie. Czasem lęk nieznanego tak bardzo podsyca żądze, że czyni Małgorzatę wolną i pozwala dostrzec piękno w ohydzie. Tak, obrazek ma bardzo wyraźny podtekst erotyczny, poznałem po umiejscowionym w części prawie centralnej "falluksie". ;) A muzyki proszę słuchać bez oglądania filmiku.   

 

01:58, bezpodstawnie , constanse
Link Komentarze (20) »
środa, 29 października 2008
Skok w real.

chewal

Pchnięty jakimś złym i dręczącym przeczuciem, które nie dawało mi spokoju od wczoraj, rzuciłem się do telefonu. Na „bazie" go nie było. Nacisnąłem przywoływacz. Dźwięk dzwonka, dochodził do mnie powoli z góry, z „ryjca" małej. Leniwie szedł przez poddaszowy hol, przetupał głośno po schodach, przeszedł kuchnię, przedpokój i trafił do salonu, prosto w moje ucho. Z miną wyrażaną emotą czatową: „:]", udałem się śladami dźwięku w miejsce skąd do mnie doszedł. Mam! Wybrałem numer, z pamięci własnej. To jeden z niewielu numerów, które znam na pamięć.

- No cześć, co tam u was?

- Piii, piii, piii, piii, kiedy wracasz?! Bo piii, piii, piii!

- O piii, o piii, o pii! W świetle tego, co mi mówisz, to sam nie wiem.

- Ty się kurwa nie wygłupiaj!

- Ja się nie mam zamiaru wygłupiać, dobiliście mnie! chyba mi coś gorzej...

/.../

Pamiętajcie, gdy chorujecie przewlekle i ciężko, gdy już jesteście prawie na umarciu, zawsze możecie zadzwonić do roboty. Jeśli brak w Was życia, jeżeli zdaje Wam się, że już najgorsze być może za Wami - skontaktujcie się z robotą! Jeżeli wydawało Wam się, że jesteście niepotrzebni, że można Was kimś zastąpić w każdej chwili - zorientujcie się, co tam słychać w robocie.  

Motto: Zanim umrzesz, wychowaj sobie następcę.

Kurde...amen!

I po co mi to było? No po co?!

.

11:37, bezpodstawnie , doły
Link Komentarze (5) »
Sztafeta 4 x 100 m.

game over

Życie składa się z kolejno następujących po sobie etapów, także to wirtualne. Żeby zacząć kolejny, poprzedni musi być zakończony. Niniejszym kończę pewien etap tego wirtualnego „życia”. Nie mam zamiaru zagłębiać się w żadne szczegóły, nie ma tam niczego, co mogłoby kogokolwiek zainteresować. I niech wszystko schowa się za kurtyną gęstej mgły, której skroplone drobiny, strząsam z włosów. Dokonałem ablucji oczyszczających, taki rytuał, pozwalający się odciąć od tego, co było. I inny rytuał, który ma chronić przed tym, co być może.   

 

01:04, bezpodstawnie , constanse
Link Komentarze (16) »
wtorek, 28 października 2008
Myślenie nie boli wcale.

The joker

Rozmowy ze sobą należą do najtrudniejszych. Gdy słyszy się swój głos, mówiący o czymś, co zaprzecza własnym poglądom, trudno jest samemu siebie przekonać do zmian. Jeszcze trudniej te zmiany zaakceptować. Każda zmiana, weryfikuje wszystko, do czego doszło się samemu zanim poznało się coś, co zainicjowało tę zmianę. Niekoniecznie musi dojść do upadku dotychczasowej hierarchii ważności rzeczy, jednak skrupulatnie ustawione kostki domina, obalają się jedna za drugą. Po takiej reakcji łańcuchowej, aby dalej normalnie funkcjonować, należy ułożyć wszystko na nowo. Spoglądam na swój „zajebisty zegar” blogowy, czas upływa, myślę intensywnie wiążąc ten niestabilny układ w całość, która tworzy dopuszczalny obraz. Taka mała, nieistotna rzecz, a zmieniła układ kostek mojego domina. Czyli nie jest ważna waga tej „rzeczy”, a jej dostrzeżenie w danym czasie i miejscu. Czy gdybym tego nie dostrzegł, to moja układanka byłaby fałszywa, a ja tkwiłbym w błędzie? Nie, sądzę, że nie działoby się nic istotnego. Tak samo, jak nie dzieje się teraz. To tylko kwestia własnej wyobraźni i dogadania się z samym sobą. Reszta nie jest istotna.   

 

11:15, bezpodstawnie , constanse
Link Komentarze (61) »
poniedziałek, 27 października 2008
Jak przegrać (w) pokera.

House of games

Poker, to prosta gra i nie wymaga od gracza jakichś szczególnych umiejętności taktycznych. Łatwo można wygrać, ale jeszcze łatwiej przegrać. To kwestia aktualnej passy gracza (nie mylić z pasją).

Oto kilka błędnych mitów-porad-zasad-zachowań, które powodują przegraną w tej grze, czy jakoś tak:

  • 1. Poker jest ślepy i niczego nie widzi.
  • 2. Pokerowi da się wcisnąć każdy kit, nawet najbardziej oderwany od rzeczywistości.
  • 3. Pokerem można bardzo łatwo sterować wedle własnych widzi mi się.
  • 4. Wystarczy zrobić dziką jazdę, żeby postawić go do pionu.
  • 5. Tłamsić i dopierdalać się na każdym kroku.
  • 6. Ograniczać swobodę, wiązać na łańcuchu i pilnować.
  • 7. Stawiać na nim własne ex librisy. Opowiadać wszem i wobec, że się go ma, jak jakąś własność prywatną.
  • 8. Być skończoną wariatką, która myśli, że cwańsza od lisa i od gry „ofcors".
  • 9. Próbować wymuszać cokolwiek, wszelkimi dostępnymi metodami.
  • 10. Tworzyć pierdolnięte psychozą historyjki obrazkowe i zapodawać je w formie pretensji i dojścia do prawdy absolutnej.
  • 11. Tworzyć portrety psychologiczne, na podstawie przesłanek, chuj wie skąd wyciągniętych.
  • 12. Zmuszać do czegokolwiek i wypunktowywać, dowodząc różne brednie. Próbować być tajemniczą i kurwa taką the best.
  • 13. Pouczać w zakresie dobrych manier, na podstawie własnych wyidealizowanych cech.

I wiele innych ogólnych oczywistości podobnych do rzeczywistości mniej lub bardziej. A teraz idźcie w pokoju, by zbyt dużo nie stracić. Hazard nie jest dla nikogo najlepszy, jeśli wpadnie się w jego szpony. Jeżeli chcecie grać, grajcie dla przyjemności, nie dla zysku, bo zysku nie ma tutaj żadnego. Wszystko to kwestia odpowiednich założeń, nie?

              

21:26, bezpodstawnie , o czymś
Link Komentarze (15) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 6