Archiwum
[ zobacz księgę | dopisz do księgi ]
Pogoda Kraków z serwisu
środa, 31 października 2012
Kto żyw jeszcze...

Qntal

Czas ruszać na groby bliższych i dalszych krewnych, znajomych i nieznajomych: żołnierzy, podopiecznych domów opieki, ofiar pacyfikacji, nieochrzczonych dzieci, które mają miejsce zazwyczaj w wydzielonym sektorze cmentarzy, jak trędowaci. Handlarze zacierają ręce – daj ludziom zarobić. Zaświeć znicz, postaw kwiatka na wyczyszczonym nagrobku. Ubierz stosowny, nowo nabyty strój i przeparaduj odświętnie pomiędzy mogiłami – jakbyś na wybieg trafił. Przywitaj się z dawno niewidzianymi znajomymi – to ostatnio jedyna okazja, żeby się z nimi spotkać (pomijając pogrzeby), porozmawiaj chwilę i pędź dalej. Zatrzymaj się przy 127 kwaterze, w piętnastej alejce tego swoistego parku i pomyśl cicho o tym, kto tam leży, nie musisz go znać. Jeżeli wierzysz w moc modlitwy – właśnie wtedy możesz ją uniwersalnie zmówić dla wszystkich. Miej baczenie na dusze, jakie mijasz po drodze, by jakaś zbłąkana nie zechciała właśnie Ciebie opętać. Wróć do domu tak, jak wyszedłeś - sam lub z bliskimi, którzy jeszcze żyją. Pamiętajmy, że źli także umierają, jak każdy i nikt nie wie, co się dzieje po śmierci. Wyobrażamy sobie piekła, nieba i raje, każdy na modłę swoją. Widzimy zaś różnorakie groby pośród drzew, otoczone cmentarnym murem, za którego bramą świat należy tylko do żywych. Zawsze, odkąd pamiętam, zastanawiam się nad tym, gdzie ja sam będę pogrzebany. Rodzina porozjeżdżała się po świecie i nie sposób już, zebrać wszystkich w jednym miejscu. Nie wiem, gdzie spoczną moje prochy, nie wiem też, czy to jest istotne w jakimkolwiek sensie. Wiem jedynie, że kiedyś to nastąpi, może prędzej nawet, niż później – taka półka, z jakiej coraz częściej już biorą.



17:10, bezpodstawnie , constanse
Link Komentarze (3) »
wtorek, 23 października 2012
Ode mła.

tuba

Babon, to istota humanoidalna obdarzona zbiorem cech, jakie w drodze badań naukowych, np. genetycznych, należałoby konsekwentnie eliminować. Wymieniać nie ma po co, bo każdy normalny facet to doskonale wie. Babon, potrafi nieustannie kłapać dziobem i nie widać oznak nawet najmniejszego zmęczenia. Mężczyźnie już dawno wysiadłyby struny głosowe, opuchły wargi i zaschło w gardle. W przerażającej większości przypadków, babon kłapie o tym, jaki to jesteś beznadziejny. Kłapie i kłapie, a spróbuj się odezwać, czy czemuś co o tobie powiedziała zaprzeczyć – nie radzę, bo to wzmaga konieczność kłapania. Jeśli krzykniesz, nie daj boże, od razu wykrzyczy ci lawiną słów wkręcających się w ucho jak śruba, gestykulacją godną wiru tornado tak, że zerwać w łeb nawet możesz, oczywiście przypadkowo, bo sam ten łeb nadstawiłeś, jakżeby inaczej i powodzią łez, jakimi zaleje Cię przynajmniej metr ponad czubek twojej głowy, każdą twoją zbrodnię, jaką popełniłeś od zarania dziejów, odkąd pierwszy myślący koacerwat pojawił się na naszej planecie, wywlecze każde potknięcie twoje, od momentu, kiedy Adam w raju zżarł to cholerne kwaśne jabłko, którym beka się tobie po dziś dzień. Nie myśl, że coś lub ktoś inny niż ty, winien jest wszystkich plag i kataklizmów na przestrzeni dziejów – wszystkiemu winien jesteś TY! Istotną cechą babona jest to, że babon wie wszystko! W dodatku wie to LEPIEJ: co masz /-miałeś, /-będziesz miał na myśli, co oznacza każdy twój odruchowy, czy nieświadomy gest, każde twoje słowo, co myślisz, co czujesz, co robiłeś, co robisz, lub co robił będziesz. Ta wszechwiedza cię potrafi czasem zaszokować, ‘logicznością’ toku jej rozumowania, umiejętnością wyciągania słów z kontekstu zdań i nieograniczonymi możliwościami tworzenia nowych, prawdziwych jej zdaniem kontekstów.  Nie jesteś w stanie przewidzieć, co znaczyć może twoje zwykłe, niewinne ‘cześć’. Ze zdziwienia otwierasz szeroko usta i wysuwasz oczy na słupkach, dowiadując się, co miałeś na myśli, mówiąc do niej w roku pańskim 1834, dnia 12 lipca o godzinie 16 minut 21. Kiedy w takiej sytuacji, nieśmiało spróbujesz napomknąć, że w tym czasie, nie było was jeszcze obydwoje na świecie – toś kurwa przepadł! Kolejną cechą, wyróżniającą babony ze środowiska ludzkiego, jest zasada, której kurczowo trzymają się zawsze, mianowicie: ‘co wolno wojewodzie, to nie tobie głupi smrodzie’. Czy któryś z was, próbował kiedyś postępować wobec  Niej w analogicznych sytuacjach identycznie, jak postępuje ONA z wami? Ciekawe doświadczenie, radzę spróbować, ale tylko RAZ!. Okazuje się, że jeżeli ona się tak zachowywała, to było to zachowanie normalne, wywołane waszym postępowaniem, grzeczne, słuszne, celowe, prawe, akuratne, adekwatne i w ostateczności spowodowane tym,  że no ona taka jest i koniec, o czym przecież wiecie i macie to tolerować, bo tak. Jeżeli zaś wy, użyjecie jej scenariusza w takiej samej sytuacji to: jesteście cham, ciukacie, stawiacie pod ścianą, nawracacie, dokuczacie, nie macie serca, jesteście złośliwi, niemili, wstrętni, spieprzyliście jej wieczór, jesteście bydło, tego się po was nie spodziewała, jak można tak powiedzieć drugiej osobie, nie znała was od tej warcholskiej strony, (…) i co by sobie w najśmielszych snach człowiek nie wyśnił. Często, w razie braku argumentów, gdyż zdołaliście na chłodno i spokojnie odeprzeć jej zarzuty wobec was, babon zaczyna rozpaczliwie strzelać do was, waszymi własnymi odzywkami, a robi to bez ładu i składu, na zasadzie: no bo mi się to teraz przypomniało. Kiedy ma nieco gorszy dzień, wpada w histerię, zaczyna płakać, a potem biczuje się z lubością na waszych oczach, używając do tego celu słów i sformułowań, jakich nigdy wobec niej nie użyliście nawet w stanie wielkiego wzburzenia i w myślach; dając wam jednocześnie jasno do zrozumienia, że to wasze słowa zebrane…

Byłbym niesprawiedliwy, gdybym w tym miejscu nie wspomniał o tym, że baaaardzo, ale to naprawdę bardzo rzadko, wręcz sporadycznie, zdarzają się babonowi chwile dobroci dla zwierząt domowych. Dla przypomnienia, podaję, że chwila, to nieskończenie krótki odcinek czasu dx/dt (czyt.: de iks po de te – kocham tę definicję), to przedział czasu niemierzalny w warunkach domowych, lecz tylko w laboratoriach wyposażonych w niezwykle specjalistyczny sprzęt naukowy (dawniej radziecki, dziś amerykański). Przyczyny tych krótkich chwil naszego szczęścia, mogą być różne: a to babon czegoś wyjątkowego od nas chce, a to sprawiliśmy jakąś miłą niespodziankę – tu nie ma akurat prawidłowości, że taki fakt będzie miał miejsce - itp. Nie dajmy się zwieść tym mgnieniom szczęśliwości, albowiem po nich, następuje wszystko, co opisałem wyżej, ale w zwielokrotnionym natężeniu i czasie. Reasumując, co byście nie zrobili, czego byście nie powiedzieli, jak byście się nie zachowali – zawsze, ale to zawsze jest coś, do czego ONA może się przypierdolić, mało tego, ONA zrobić to musi, inaczej się udusi!

P.S. Tzw. zachowania inne od opisanych, są wyjątkami, potwierdzającymi regułę. Ona zawsze będzie czujna i uważna w wyszukiwaniu czegoś, do czego mogłaby się doczepić. Nie ma chuja we wsi, zawsze coś zrobicie nie tak, jak ONA sobie to wyobraża, że zrobić powinniście.

 



17:29, bezpodstawnie , euforie
Link Komentarze (18) »
niedziela, 14 października 2012
Jest dobrze!

tuba

Dosyć już mojej zajebistości, na pierwszej odsłonie. Jestem zwyczajnym facetem, który odrabia pańszczyznę w pracy i w domu, użera się z dziećmi i boryka z codziennymi problemami. Właśnie mi zmoczyło pranie, pozostawione na balkonie. Żeby ludzie mieli tylko takie problemy… Jest niedziela, wstałem oczywiście pierwszy, wcześniej niż pies, ale nie wcześniej, nim zaczęły z nieba spadać krople, te moczące. W łazience natknąłem się na psi ‘prezent’. Kurwa! Nawet psa nie umiem wychować jak psa. Dzieci pyskują, pies robi co chce, a ja już przestałem się spieszyć ze wszystkim. Nikt już nie będzie mnie w domu popędzał. Zeżrecie, kiedy będzie gotowe, jeśli taki układ się nie podoba, zawsze możecie gotować sobie sami. Sami sprzątać, prać, robić zakupy, podlewać kwiatki i płacić rachunki. Ja natomiast będę wtedy mówił, co robicie źle i jak powinniście to zrobić dobrze, według oczywiście mojego mniemania. Wytknę każde potknięcie i będę wisiał nad wami, aż zrobicie to, co każę – wymagający będę, do bólu materii. To ja będę mówił, czego nie ma, a być powinno. Ja zajmę się wieczną krytyką niedociągnięć, zaś to, co jest ok, skrzętnie pomijał będę slalomem milczenia – albowiem to jest naturalne i tak właśnie być powinno, więc rozwodzenie się nad czymś co naturalne, jest bez sensu. Jeżeli coś boli mnie, nikt tego nie zauważa, nikt o tym nie wie. Ja zaś mam odczuwać niewypowiedziane boleści innych, w każdej sekundzie i każdej sytuacji. Jako duch święty, domyślać się wszystkiego, ale nie pytać, broń boże, bo budzi to agresję u pytanego. Nie masz żadnych swoich prywatnych spraw, bo wszystko kręci się wokół innych, a inni stanowią pępek twojego świata – taką zasadę przynajmniej przyjmują. W tym wszystkim, jesteś tak okropny i nie do zniesienia, że czujesz się solą w oku, kością w gardle, kamieniem u szyi i byłoby zdecydowanie lepiej, gdybyś właśnie teraz pozbawił wszystkich swojej marnej, zbędnej, niewydarzonej osoby. Zataił się, uciekł gdzieś na koniec świata, albo zwyczajnie umarł, ale tak, żeby nie sprawiać kłopotu z pochówkiem. O! Najbardziej pożądane byłoby uprowadzenie przez kosmitów!

 



10:44, bezpodstawnie , pieprzenia
Link Komentarze (16) »
niedziela, 07 października 2012
Jesteś zajebisty.

zjzjzjzjz

 

Bang Bang



Poker jest zajebisty. To jest teza , która nie wymaga uzasadnienia. To jest nawet nie teza, a fakt. Ponieważ moja osoba zna się na ludziach jak mało kto i bezbłędnie oddziela ziarno od plew, a mak od popiołu, więc  samo to stanowi już dowód nie do zbicia i nie do podważenia. Nawet przez najlepszego adwokata, a nie przez jakieś popłuczyny Palestry, które przelewają się czasami przez blogosferę. Poker jest zajebisty, bo z nie zajebistymi ja się nie zadaję. Na żadnym polu. Tych nie zajebistych, bądź też mało zajebistych pozostawiam koleżankom, które muszą dwoić się i troić, żeby – nie wiem co prawda po ki chuj – przekonać gawiedź, iż przestają z roślinami szlachetnymi, a nie z burakami pospolitymi. Buractwa, niestety, nie da się ukryć, więc daremne żale, próżny trud. Poker jest zajebisty, bo nie tylko kobietę ma najlepszego gatunku. Inne kobiety wokół niego również należą do odmian wyjątkowych. Od rodziny począwszy (chociaż z tej hodowanej własnoręcznie w domu wychodzi czasami szlachetna żmijka, kradnąca mi parasolki i cienie do powiek) poprzez koleżanki realne (miałam okazję poznać, wiec się wypowiadam autorytatywnie) do koleżanek netowych. A ponieważ jesteśmy w necie, więc na tym się skoncentrujemy. Która kobieta powie złe słowo na Pokera? Żadna fajna. Fajne babki po prostu za nim przepadają. Zaś niefajne przepadały za nim kiedyś, a teraz udają, że to „kiedyś” nie istniało nigdy. Te niefajne można podzielić na kilka grup, posiadających wspólny mianownik kiedysiejszego ciut nie uwielbienia jego osoby. Kiedy uwielbienie nie zostało odwzajemnione  (a dlaczego niby miało zostać, kiedy ma on w ręku prawdziwy diament, a nie gustuje w tanich, tandetnych świecidełkach?) nagle stał się najgorszym, podłym, kłamliwym skurwysynem (tak, tak – nawet takie epitety wychodziły spod palców tych najbardziej zdystansowanych) i zmanipulowanym pantoflarzem bez własnego zdania. W sumie się trochę nie dziwię, bo chyba każdy lubi być blisko fajnych osób. Tam fajnych… Zajebistych! Ale blisko może być wielu, zaś najbliżej tylko nieliczni. A raczej nieliczna. I ta nieliczna, będąc osobą na wskroś nietolerancyjną, zaborczą i zazdrosną poutrącała łapki, zbyt łapczywie wyciągające się w kierunku delikwenta, gdyż bo tak. Łapki poszły sobie w końcu w siną dal, ale żółci do ulania pozostało tyle, że jeszcze ze dwa sezony się będzie ona ulewała, tak sądzę. Zaś te, które nie darzyły uwielbieniem, są tylko i li koleżankami tych darzących, więc w ramach durnej babskiej solidarności, pewnie zupełnie wbrew sobie, gdaczą to samo, co tamte. Jak to w stadzie. Reasumując. Poker jest zajebisty, bo lubią i uwielbiają go tylko zajebiste kobiety. To jest moje zdanie i całkowicie je podzielam.

PS. Jest też zajebisty z wielu innych powodów, o których wspominałam już nie raz i nie dwa, ale są to powody na wskroś osobiste, a dziś piszę o zjawisku, więc prywaty uprawiać nie będę Następnym razem pouprawiam. Bo mój ulubiony ciąg dalszy oczywiście nastąpi.



20:08, kwestia_czasu , bez znaczenia
Link Komentarze (30) »
piątek, 05 października 2012
:)

 

muza

Kiedy skradasz się cicho, by podejść mnie z najmniej spodziewanej strony – budzę się z duszą na ramieniu i sercem na dłoni. A Ty, wbijasz pazury w moją klatę i koci robisz grzbiet. Włosy Twoje, elektryzują się, a ja zbieram każdy ładunek, który między nami iskrzy. A może to tylko gwiazdy spadają z nieboskłonu, żeby mogły spełnić się marzenia? Nie wiem, bo nic mnie nie obchodzi poza nami. Może to świat się właśnie zapada, wypluwając swoje wnętrze wulkanami emocji. ‘Kochajmy się tak, jakby świat miał się zaraz skończyć’. Jakby za każdym razem miał być raz ostatni. Jakby zaraz potem, nie było już niczego. Nic nie mów, nie trać sił na słowa, czytaj z moich gestów i czasem spójrz w oczy – tak lubię.



20:59, bezpodstawnie , bez znaczenia
Link Komentarze (29) »