Archiwum
[ zobacz księgę | dopisz do księgi ]
Pogoda Kraków z serwisu
niedziela, 26 października 2014
A w trawie co tak piszczy?

tuba

- A co tam, panie, u starego królika?

- Ano nic ciekawego, to co zwykle, sąsiedzie.

- ...

- Te same stare wyliniałe królice gderają jak kury. 

 

18:58, bezpodstawnie , pieprzenia
Link Komentarze (17) »
poniedziałek, 20 października 2014
Ostatnie szaleństwo...

The Ronettes

 

Tak mnie naszło, niespodziewanie. Jakieś wspominki, jakieś reminiscencje, jakieś majaki. Tak bardzo bym chciał zatańczyć, zwyczajnie, z kobietą, jeden jedyny raz i mógłbym umrzeć. (Uprzedzam zboków, słowo ‘taniec’ znaczy tu to, co znaczy, bez żadnych podtekstów). Poprosić ją, nieznajomą, ukłonić się i zapytać:

- mogę prosić, zatańczy pani?

I niech będzie młoda, zgrabna, ładna i uśmiechnięta. Niech nic nie mówi ja też o nic pytał nie będę, niech się tylko uśmiecha, delikatnie. Daj się ponieść chwili, dziewczyno. Za chwilę każde pójdzie w swoją stronę, bez żalu, bez wypominania, bez całej tej niepotrzebnej otoczki. Zapamiętam Twój zapach, na pewno będzie urzekający. Zapamiętam lekkość Twą w tańcu tak, że nie musiałem Cię popychać w konkretnym kierunku, a sama wiedziałaś w którą stronę się udać. Ten kawałek, ani szybki, ani wolny, ja Cię poprowadzę, a Ty mnie wyczuj i poddaj się.

Wiem, że dopełnimy się, w każdym kroku, w każdej nucie, każdym taktem i gestem. Przez te kilka minut będziemy jednym – Ty moja, ja Twój. Niech patrzą i niech gadają co chcą, zawsze patrzą, zawsze gadają. Trwaj chwilo, byle nie za długo, żebym nie zdążył się przyzwyczaić. Bym potem nie musiał do tej chwili tęsknić. Bądź przez ten czas solą mego życia, wiśnią na torcie i kropką nad i. Chodź kochanie, zatańczmy wreszcie i rozpłyńmy się potem w nicość.

A reszta? Reszta niech spierdala, gdzie pieprz rośnie i niech mnie nie dotyka ani słowem, ani gestem, ani spojrzeniem w moją stronę - bo zabiję.

T.

16:50, bezpodstawnie , pieprzenia
Link Komentarze (56) »
czwartek, 02 października 2014
Pokora wobec świata.

muza

Zapadam się wygodnie w fotelu, słuchawki na uszy, przymykam oczy i ... śnię. Staję się coraz lżejszy i coraz dalszy. Zapominam sprawy ziemskie i te niezałatwione i te spędzające sen z powiek i te doprowadzające krew do wrzenia, nie, nie z przyjemności. Jestem Dzieckiem Wszechświata i Matki Ziemi. Bratem Wiatru, Ognia i Powietrza. Siostrą mą Woda, kryształowo czysta i zimna - woda życia. A życie pałęta się w mitochondriach, pulsuje w żyłach na skroni i czasem zaburczy w brzuchu, albo świszcze w płucach, kiedy wciągam pranę. Pod powiekami miesza się światło z ciemnością, by źrenice mogły zabłysnąć po otwarciu. 'Oślepi cię mych oczu blask i stać będziesz zdumioną'. 

Nadal nie wszystko rozumiem, ale już mnie to nie dręczy, dotarło, że pewnych rzeczy zrozumieć nie sposób. Będę więc dzieckiem we mgle, które błądzi po omacku, szukając wyjścia z mroku. Świat poznam wszystkimi zmysłami, po kolei, nie spiesząc się nigdzie. Dziś czas się zatrzymał, dziś nic mnie nie goni. Jutro będzie co ma być, co nieuniknione, co nieprzewidziane. Ale przecież zycie pozbawione niespodzianek, przewidywalne, zgodne z planem, byłoby nudne. 

Bądźcie chwilę cicho, wstrzymajcie oddech i wsłuchajcie się w głosy za oknem, a potem smakujcie to, czym oddycha jesień. Dobrej nocy, być może do jutra - nie wiem sam.



22:00, bezpodstawnie , pieprzenia
Link Komentarze (20) »