Archiwum
[ zobacz księgę | dopisz do księgi ]
Pogoda Kraków z serwisu
środa, 26 października 2016
Przepis na sławę i karierę.

muzyczka

 

Tak sobie pomyślałem… Może stać się sławnym, zrobić oszałamiającą karierę, albo coś w tym stylu. Potrzeba tak niewiele…

1.    Zrobić se jakiegoś instagrama, czy tam twittera

2.    Cyknąć se kawałek dupy na tle czegoś tam, nieistotne

3.    Wstawić taką fotkę na rzeczonego instagrama, albo innego twittera

4.    Czekać aż będą lajkować.

To Tyle, tylko tyle teraz wystarczy. Nie potrzeba być ani pięknym, ani zgrabnym, ani bogatym, ani utalentowanym, a na pewno nie trzeba być mądrym. Wystarczy mieć jakąś kretyńską stronkę, internet i telefon. Byłbym zapomniał, jeszcze trzeba być pozbawionym samokrytycyzmu i mieć wysokie mniemanie o sobie.

17:33, bezpodstawnie , pieprzenia
Link Komentarze (26) »
czwartek, 13 października 2016
Abortus provocatus.

6f2083d67d18483cf91bbfed07bc4ed1

muza

Jak dla mnie, to temat w zasadzie nierozwiązywalny w demokratycznym społeczeństwie. Czyż można karać za to, że ktoś pragnie sam o sobie decydować? Powiedzą niektórzy, że to zabójstwo i zechcą wtrącać do więzień kobiety. Jako mężczyzna pytam: DLACZEGO TYLKO KOBIETY? A gdzie są ci, którzy (oprócz kobiety) brali udział w najprawdopodobniej jakże grzesznym, akcie tworzenia podmiotowego płodu? O tym jakoś nikt nie mówi. A gdzie jest cała lista wszelkich okoliczności zarówno medycznych jak i socjologicznych, jakie mogą towarzyszyć temu ‘zbrodniczemu’ aktowi? A którzy by się tym przejmował… W tematach zastępczych, jakim niewątpliwie jest prawo – lub jego brak – do aborcji, problem jest lizany jedynie powierzchownie i stronniczo. No bo dlaczego to o tym, czy kobieta usunie dziecko, czy nie, ma decydować jakiś bezdzietny, stary dziad, albo moherowe babsko, czy jakiś sekciarz z niezdrowo rozpalonymi oczyma?

Problemu nie wolno rozstrzygać na tle religijnym, bo przecież nie wszyscy jesteśmy wierzący w panujący nam i wszechobecny kościół święty. Chyba powinienem napisać z dużej litery, bo pewnie obrażam czyjeś religijne uczucia. Ale co mnie, godnego śmierci ateistę obchodzą uczucia religijne innych? Czy kogoś obchodzą moje uczucia zniesmaczenia i wkurwu od wszędobylskiej, wciskającej się we mnie mimochodem ale siłą- religii? – NIE, NIKOGO NIE OBCHODZA MOJE UCZUCIA ANI JA, BO NIE SĄ PRZEWODNIĄ SIŁĄ NARODU, A JA JESTEM W OGÓLE BEZNADZIEJNY I MAM DIABŁA W AVATARZE. Nie wolno wysuwać argumentów religijnych, albowiem powiadam Wam, że nie każden w tym kraju wierzy. Ten, który nie wierzy zaczyna myśleć (bo wierzący tylko klepie i powtarza po guru). Skoro bóg (jakikolwiek), podobno nas stworzył na swe podobieństwo, ale dał nam wolną wolę i podobno nie ingeruje w życie, tylko na końcu jakimś tam, kiedy przed nim się staje, będzie nas sądził i rozliczał (co samo w sobie wydaje się trochę … niesprawiedliwe), jakim że prawem niektórzy wyznawcy swojego boga śmią nakazywać kobiecie co ma robić, zarządzać jej dupą i karać za dokonywane wybory? Powiecie zaś, że morderstwo… A weźcie się wy odpierdolcie z nomenklaturą! Ścigajcie se prawdziwych psychopatycznych morderców, dewiantów, zdemoralizowanych bandziorów, mafiozów i innych, a od kobiet wara! Wiem, że tego nie zrobicie, bo to za trudne!

Kolejny problem wokół aborcyjny, którego zdecydowanie odrzucają przeciwnicy aborcji to domy dziecka, rodziny patologiczne, hospicja, bieda, przemoc, itp., itd., etc. No ale przecież moher powie: bóg dał dziecko, da i na dziecko, przecież jest 500+, będziemy mieli z czego żyć. Napisze się gorący apel, ludzie dadzą pieniądze. Jak zawsze gra się na instynktach, tych najdelikatniejszych, potrąca czułe struny, wzbudza litość I LICZY KASĘ! Gdzie pensje dla matek, które wychowują ciężko upośledzone dzieci, koło których trzeba chodzić 24 godziny na dobę?! Ile wynosi zasiłek opiekuńczy? Ile zarobi przeciętny ojciec dziecka? Ale to przecież jest rozmydlanie tematu i nie o to chodzi przeciwnikom aborcji… Im chodzi o to, żeby czatować, upolować i wsadzić babę do więźnia, albo pozwolić, żeby zdechła przy porodzie, choćby pozostałe jej dzieci miały żyć bez matki! To jest kurwa logika dobrego katolika!

Nie, kończę tę pisaninę bo się wkurwię, a nie wolno mi się wkurwiać! I koniec z tematami zastępczymi jak aborcja i wykopywanie smoleńskich trupów i inne takie nikomu niepotrzebne zamieszania.

Acha, popieram też eutanazję. I naprawdę, nie chce mi się z nikim gadać o tym wszystkim, bo są dużo bardziej poważne problemy w kraju. To co ująłem w ten nieudolny szkic, to moje zdanie i nikt nie sprawi, żebym go zmienił.

20:15, bezpodstawnie
Link Komentarze (24) »
piątek, 30 września 2016
Memu czasowi.

♦♥♣♠

I jesień i wrzesień i koniec i powoli czas mnie przytłacza. Pędzi jak szalony nie wiadomo dokąd i jak długo jeszcze... Mój czas, najeżony, z pianą na ustach, jak wściekły, miota się pomiędzy godzinami. Rzuca błyskawice spod powiek. Mój czas, taki stary a taki niezdarty! Kiedyż wreszcie przycupnie, nogę zwichnie, poleży, pomyśli, obejrzy się za siebie? Chyba nigdy - czym starszy, tym szybszy, wyćwiczony, wyżyłowany, odporny na wszystko. Memu czasowi jest już wszystko jedno, kto obok, kto za, kto wychodzi naprzeciw. Ktoś przegrał, ktoś się spóźnił, ktoś się nie wpasował. Ktoś płakał, ktoś strzelał a ktoś chciał całować. Inną drogą, innym razem o innej godzinie, gdy myśli ziębiły do szpiku kości, gdy pustka rozdzierała wnętrze - było inaczej ze mną, ale czas mój nie zwolnił nawet na chwilę, tylko ja - montażysta - odtwarzałem siebie w zwolnionym tempie. I nie pogubiłem się, nie zapomniałem, nie zatraciłem. I jestem szybki, wyćwiczony, wyżyłowany - zupełnie jak mój czas. Tylko coraz starszy.

19:34, bezpodstawnie , pieprzenia
Link Komentarze (8) »
środa, 31 sierpnia 2016
Kolejna pora roku.

.¸¸.*¨`* .¸¸.*¨`* .¸¸.*¨`* .¸¸.*¨`* .¸¸.*¨`* .¸¸.

 

Pomału kończy się sierpień, niebawem znów nastąpi jesień, kolejna. Powiem Wam, że nie pamiętam, żebym kiedykolwiek tak mocno odczuwał LATO. Zapach, aura, pogoda. W tym roku jest tak, jak w latach mojego dzieciństwa, kiedy klimat był kontynentalny, nie morski. Lata wtedy były upalne, przecinane burzami, intensywnymi, ale nie takimi, co to zrywają dachy z domów i wyrywają drzewa. Chyba dlatego tak bardzo ‘czułem’ to lato, bo przypomina mi wakacje z dzieciństwa. Już świerszcze pod oknem zaczynają koncertować, już zupełnie inny błękit nieba, już zieleń nie taka, umęczona. Co rano, na wschodniej stronie nieba wita mnie Orion, to nieubłagany znak nadchodzącej jesieni. Piękne lato było tego roku, aromatyczne słońcem, dosadne upałami, pachnące wolnością. A jutro już wrzesień. Bardzo młodziutka Jesień zakrada się do ogrodu. Jeszcze taka nieśmiała, taka niewinna i dziewczęca ostatnimi promieniami Lata. Mam nadzieję doczekać kolejnego nie starzejąc się nadmiernie, czego i Wam – moi Czytelnicy – życzę.

20:25, bezpodstawnie , pieprzenia
Link Komentarze (5) »
wtorek, 26 lipca 2016
Takie tam se...

♠♣♥♦

Czasem tak niewiele trzeba, by totalnie zwariować i odlecieć…

Mam urlop, wysypiam się aż do szóstej – dla mnie to bardzo długo, a skoro się wysypiam to i pojawiają się sny.

Znowu mi się śniła nieznajoma... Zwyczajna, niczym się nie wyróżniająca, przeciętna, normalna jakich tysiące mijamy na ulicach. Ani brzydka, ani ładna w dodatku mężatka – cudza. Nie moja, jak jakieś tabu, jak zakazany owoc, który nawet cierpki, smakuje bosko. Jakieś paskudne industrialne miejsce, stara, zapomniana, zdezelowana, ciemna i brudna hala fabryczna. Gdzie byś nie dotknął, tam pobrudzisz ręce. Gorąco, mokro, półmrok. Ludzie, niewielu,  pomykający gdzieś, kryjący się przed czymś po kątach. Ja i ona na jakichś śliskich metalowych stopniach. Ona rozczochrana i mokra od deszczu, nieco wystraszona i zmęczona – ja też. Dwoje obcych sobie ludzi, spotkało się w niecodziennych warunkach w jakiejś ekstremalnej sytuacji i wiedzą, że zdani są na siebie. Nie potrafię opisać, o czym dokładnie był ten sen, tak to już bywa ze snami, że kiedy śnisz, wszystko stanowi logiczną całość, po przebudzeniu, ciąg sennych zdarzeń po sobie następujących – jest bez sensu.

Stała stopień niżej, zmęczeni biegiem po zakamarkach mrocznego pomieszczenia staraliśmy się nie dyszeć, przystanęliśmy w bezruchu nasłuchując. Nagle odwróciła się i dotknęła opuszkami palców moich ust. Zapomniałem w sekundzie gdzie jestem, zapomniałem co robię, zapomniałem wszystko. Jednym małym, być może nic nieznaczącym gestem, przeniosła mnie w inny wymiar tego snu, w zupełnie inny świat. To było jak grom.

14:27, bezpodstawnie , pieprzenia
Link Komentarze (29) »